Wielki zawodnik z Polski

autor:
21 Wrzesień 2010
6
Wielki zawodnik z Polski

Mimo, że karate kyokushin można trenować niemal w każdym mieście, praktycznie nikt nie wie, że Piotr Moczydłowski zajął 3. miejsce na Otwartych Mistrzostwach Świata Karate Kyokushin w Japonii. Ponadto dosyć niedawno Polak zajął 4. miejsce na Otwartych Mistrzostwach Japonii. Tym samym Polak odniósł wielki sukces, o którym nikt nawet nie wspomniał. Jednak do czasu. Udało mi się przeprowadzić wywiad z zawodnikiem i mam nadzieję, że docenicie jego trud jaki wkłada w codzienne treningi.

Polacy mało wiedzą o naszych Karatekach. Zajął Pan trzecie miejsce na Mistrzostwach Świata, na których konkurencja jest ogromna. Ludzie jakoś częściej rozpoznają Pana na ulicy?
Niestety, ale karate jest wciąż za mało medialne. Jest bardzo popularne, można powiedzieć że w każdym mieście jest klub karate kyokushin. Zdarza się, że ktoś mnie rozpozna, jednak głównie to w środowisku karate jestem rozpoznawalny.

Ile lat ćwiczy Pan już kyokushin?
Ćwiczę od 95 roku, to będzie 15 lat – jak ten czas leci … 🙂

Jaki stopień, kto Pana promował?
Aktualnie posiadam stopień mistrzowski 1 dan, który uzyskałem przed japońska komisja. Pochodzę że Szczytna, tam stawiałem pierwsze kroki pod okiem senseia Piotra Zembrzuskiego i odnosiłem pierwsze, jakże ważne sukcesy. Można powiedzieć, że ze szczecińskiego klubu wyniosłem tożsamość.

Jak Pan trafił na pierwszy trening?
Za karę. (śmiech) Na pierwszy trening przyprowadził mnie brat Łukasz, który do dzisiaj ze mną trenuje. Miała to być kara za tzw wybryki. Jak się okazało wyszło mi na dobre. To dobry przykład że kyokushin potrafi sprowadzić na dobra drogę, kształtuje charakter.

Prowadzi Pan własne zajęcia?
Aktualnie skupiam się na startach w zawodach, co wymaga codziennego treningu i jeszcze trzeba to pogodzić z pracą zawodową. To sprawia, że nie mam czasu na prowadzenie zajęć… Być może pomyślę o tym w przyszłości.

Ile godzin spędza Pan w klubie, do jakich elementów kyokushina przykłada Pan największą wagę?
Średnio ok 3 godziny dziennie. Tematem przewodnim jest kumite i wszystko co pomaga w lepszym przygotowaniu się do niego. Nie należy zapominać o kihon, czyli podstawach i kata. Konieczne są też ćwiczenia siłowe i bieganie. Te wszystkie elementy trzeba umiejętnie dobierać w zależności od etapu przygotowań.

Czy jakby pojawiła się konkretna oferta finansowa, to wyszedłby Pan do ringu K-1?
Lubię podejmować wyzwania. Na pewno poważnie bym ją rozważył.

Czy to byłoby zgodne z kodeksem Karate Kyokushin?
Jak najbardziej. W ramach promowania kyokushin wielu wojowników próbowało swoich sił w K-1 z powodzeniem, np: zwycięstwa całego turnieju w K-1, nieżyjący Szwajcar Andy Hug, finaliści turnieju, Brazylijczycy Francisco Filho i Glaube Feitosa, obecnie w K-1 walczy inny znakomity karateka Ewerton Teixeira, ale to nie wszyscy.

Jak Pan wspomina turniej, na którym zdobył Pan trzecie miejsce na świecie?
Dla mnie zawody rozpoczęły się dużo wcześniej. Turniej odbywa się raz na 4 lata – taka olimpiada kyokushin. Musiałem utrzymywać bardzo dobra formę właśnie przez ostatnie 4 lata żeby zakwalifikować się. W turnieju wzięło udział po 1 reprezentancie KONTYNENTU, plus 2 Japończyków i już znalezienie się w tym gronie było dużym osiągnięciem.
Sam końcowy etap przygotowań – ostatnie 2 miesiące był wspaniałym czasem, owocnym, bardzo dobrze przepracowanym. Czułem, że jestem w świetniej formie. Jechałem żeby wypaść jak najlepiej, walczyć za siebie, rodzinę, Polskę. Medal był marzeniem. Okazało się, że bardzo realnym celem przy odrobinie więcej szczęścia mogło być to złoto. Zawody były fantastyczne, ale niestety większość kosztów przygotowań spadła na mnie. Przydałby się jakiś stały sponsor, który chociaż troszeczkę dołożyłby się do wydatków, a może w przyszłości zdobyłbym to złoto.
Wielkie podziękowania dla przyjaciela i wielkiego fana kyokushin z Lublina za wsparcie

Jak wygląda Pański reżim treningowy??
Bezpośredni okres przygotowawczy do zawodów to ok. 8 tyg. Między cyklami skupiam się na technice i przygotowaniu siłowym. Trenuje do 2 razy dziennie. Rano bieganie ewentualnie siłownia. Wieczorem trening specjalistyczny.

Jest ktoś komu chciałby Pan podziękować?
Wielkie podziękowania dla przyjaciela i wielkiego fana kyokushin z Lublina.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
6 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Sawicki PawełF. GeorgiewTDArczi Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
F. Georgiew
Użytkownik

To prawda, nasi najlepsi Polscy zawodnicy ciągną równolegle jakąś pracę lub chociaż prowadzą kluby sztuk walki (rzadziej). Jeszcze Japończycy łapią jakiś sponsoring, ale w Polsce…? A z tym umieraniem to bym nie przesadzał 😉 Na treningach jest coraz więcej ludzi, bo sztuki walki ogólnie powróciły. Z kim nie rozmawiam to coś ćwiczy, ćwiczył, lub zamierza ćwiczyć. Mnie trochę irytuje, że ludzie, którzy nigdy nie byli na żadnym treningu kręcą nosem „Karate? Judo? Zapasy? Boks? Nie mają szans, ja bym łączył MT z BJJ, ogólnie MMA panowie”. Czasem mam ochotę ich wysłać na trening MT do jakiejś tajskiej wsi żeby przestali… Czytaj więcej »

W.Mrozowski
Admin

Zapytaj Marcina Parchety, wielokrotnego zwycięzcę wielu eventów i mistrz świata Muay Thai. Za walki dostają śmieszne pieniądze a MT i tak jest o wiele lepiej opłacane niż turnieje Karate, więc jakie wypłaty muszą być w Karate?

Arczi
Gość
Arczi
Offline

Gratulacje za wielkie osiągnięcie 🙂 Bardzo dobrze, że przeprowadziliście ten wywiad.

*do TD: przesadzasz 😉

W.Mrozowski
Admin

Smutny jest fakt, że tradycyjne sztuki – baza dla MMA – umierają. Poza osobistą satysfakcją nie ma z tego absolutnie żadnej, finansowej nagrody. A poza tym… dobry wywiad 😉

F. Georgiew
Użytkownik

Niestety, przez organizacyjne podziały, Piotr nie ma w tej chwili możliwości startowania w najsilniej obsadzonych MŚ w organizacji Shinkyokushinkai, z zawodnikami takimi jak Norichika Tsukamoto czy Donatas Imbras. No ale problemy są zawsze, trzeba robić swoje i nie oglądać się na pazernych. Gratulacje dla zawodnika, którego Japończycy czytają jako „Piotaa Mocidoooski”!

Liczę na kolejne sukcesy Polaków w kyokushinie i kyokushinowców w świecie. Najbliższa okazja – Teixeira vs. Aerts 🙂