MMAnews Exclusive: „Dlaczego nikt się nie zachwyca Polską?” – wywiad rzeka z Marcinem Różalskim

26 Listopad 2010
16
MMAnews Exclusive: „Dlaczego nikt się nie zachwyca Polską?” – wywiad rzeka z Marcinem Różalskim

Przeprowadzenie wywiadu z „Różalem” to bardzo ciekawe doświadczenie. W jednej chwili łagodny jak baranek, po chwili ze zniesmaczeniem lub złością opowiada o rzeczach, których nie akceptuje.
Cały czas naturalny i szczery. Rozmowa z nim to kopniak w tyłek, który pozwala wrócić do rzeczywistości i pokazuje, że walka o godne i zadowalające życie jest bardzo ciężka i nie każdemu będzie dane odnieść w niej zwycięstwo. Próbowałem cenzurować ten wywiad, ale wygląda to co najmniej głupio, dostajecie więc Marcina Różalskiego w czystej postaci. Człowieka, którego przestraszyłbyś się wieczorem na ulicy, ale który ma dużo ciekawych rzeczy do opowiedzenia i dużo mądrości do przekazania innym ludziom. Długość wywiadu może odstraszać, ale jak zaczniecie, to prawie na pewno dotrwacie do końca, bo im dalej, tym goręcej.

Zacznę od sprawy Twojego rodzinnego miasta, Płocka. Widziałem na Twoich walkach, że wychodziłeś do nich z płockim sztandarem, często się na niego powołujesz w wywiadach. Skąd aż tak silny lokalny patriotyzm?
Jestem rodowitym Płocczaninem. Tu się urodziłem, tu się wychowałem, przeżyłem swoje największe życiowe sukcesy i porażki. Próbowałem zapuścić korzenie w innym miejscu świata, nie udało się, widocznie jest mi już pisane tutaj żyć i umrzeć. Kocham to miejsce, mamy piękne miasto, piękne okolice, wszyscy się znamy, przynajmniej tacy ludzie, którzy powinni się znać. Dzięki temu kiedy jest potrzeba ktoś komuś pomoże i jest o wiele łatwiej. Tylko tyle i aż tyle.

Przejdźmy do Twoich początków. Mógłbyś o tym powiedzieć od jak najbardziej życiowej strony? Jak wyglądały pierwsze kroki, które stawiałeś w świecie sztuk walki?
U mnie zawsze była fascynacja sportami walki, była też fascynacja… może to brzydko zabrzmi, ale robieniem krzywdy ludziom, czy to w rywalizacji sportowej, czy na osiedlu ? kręciło mnie to, kto jest silniejszy, kto się lepiej bije, kto szybciej biega, kto podniesie większy ciężar. To wszystko się gdzieś tam ze sobą wiązało. Wiesz, to jest tak, że jedni rodzą się z przeznaczeniem bycia piłkarzami, inni rodzą się z przeznaczeniem bycia prawnikami, a moim przeznaczeniem było pójść w stronę sportów walki. Już w wieku ośmiu lat zacząłem trenować karate.

Z ciekawości, co to było za karate?
To było karate Tsunami, bodajże Ryszard Murat prowadził je w Warszawie, trenowałem to od ósmego do piętnastego roku życia. W międzyczasie było judo dwa lata. Pierwszy start w kickboxingu semi-contact zaliczyłem właśnie w wieku piętnastu lat i walczyłem tam przez trzy lata. Potem miałem poważny wypadek, który spowodował przerwę w moich startach. Po powrocie wystartowałem jeszcze jeden sezon w sporcie amatorskim i w wieku 19-20 lat stwierdziłem, że jak mam to dalej robić to zawodowo i za pieniądze. Zająłem się walkami na zasadach bokserskich – tam nie było licencji i tych wszystkich papierów, organizacyjnych spraw – stoczyłem ich osiem, wszystkie wygrane, w tym sześć przed czasem. Walkę zawodową w boksie mam jedną, wygrałem poprzez nokaut. Ale gdzieś w tym momencie powstało spięcie między mną a moim trenerem, przestałem się rozwijać, jego interesowały inne rzeczy niż treningi, więc zawiesiłem rękawice na kołku. Zaczęła się przygoda ze sterydami, jak u każdego małolata, dźwiganie ciężarów. Przytyłem dosyć sporo. Nie układało mi się wtedy, można powiedzieć, że powoli tonąłem w strasznym bagnie.

W jaki sposób z tego wybrnąłeś? Bądź co bądź dziś mimo dość kontrowersyjnego wizerunku prowadzisz chyba dość spokojne i udane życie.
W tym okresie przyjechał z Francji mój przyjaciel i zaproponował mi, bym pojechał tam razem z nim. Wyjechałem tam, żeby spróbować swoich sił w K-1, MMA i trafiłem na Jeana Marie Marche, który prowadził klub Haute Mansion. Tam stawiałem pierwsze kroki jeśli chodzi o boks tajski. Po pół roku wróciłem do Polski, parę miesięcy później zadzwonił mój trener i zaproponował mi udział w walce. I tak to się wszystko potoczyło.

Czy z którymś z tych sportów lub sztuk walki czujesz się bardziej związany? Boks, karate, muay thai, kickboxing?
Od zawsze byłem zafascynowany boksem tajskim. Naoglądałem się filmów kung-fu, karate i innych, ale kiedy zobaczyłem filmy z Van Dammem, „Kickboxera” i postać Tong Po czy „Krwawy sport”, od razu zakochałem się w muay thai. I ściągałem kasety VHS z Zachodu żeby tylko się do tego muay thai jakoś zbliżyć. W Polsce ten sport pojawił się niestety dopiero jak miałem osiemnaście czy dziewiętnaście lat, ale dobrze się rozwija i naprawdę mamy się czym w tej dziedzinie pochwalić.

Twoje tatuaże to też fascynacja Tong Pao? *śmiech* Kiedy zrobiłeś sobie pierwszy z nich?
W wieku dziewiętnastu lat, dokładnie w moje dziewiętnaste imieniny, zrobiłem sobie pierwszy tatuaż. To nie jest tak, że tatuaż mnie wciągnął. Niektórzy robią sobie jeden i przy nim zostają, niektórzy robią sobie dwa, a jeszcze inni tego potem żałują. Mnie to zawsze pociągało, fascynowało, jest to sposób wyrażania emocji, wyróżniania się, ale nie dla innych, tylko dla samego siebie ? że nie stoję w rzędzie z innymi.

Któryś z nich lubisz najbardziej?
Nie, nie jest tak, że któryś jest ulubiony. Niektóre z nich coś oznaczają, inne są po prostu ozdobą ciała, niektóre powstały tak, że zobaczyłem fajny wzorek i chciałem go mieć na swoim ciele. Ale ulubionego nie ma.

Myślisz, że gdybyś zaczynał dzisiaj, to byłoby Ci łatwiej? Wyobraź sobie, że masz dziś 20 lat i zaczynasz profesjonalną karierę. Warunki są lepsze, ale lepsze dla wszystkich. Z drugiej strony zwiększyła się też konkurencja.
Na pewno byłoby łatwiej. Zawodnicy, którzy są teraz na topie w większości nie trenowali z profesjonalnymi trenerami. To my opracowywaliśmy pewne schematy, uczyliśmy się na błędach i przekazujemy wiedzę dalej. Nawet dzisiaj naprawdę profesjonalnych trenerów jest niewielu, ale są i mają swoich adeptów, którzy przekazują tę wiedzę dalej. Ogólnie praca trenera jest niewdzięczną pracą. Przygotowanie kompletnego zawodnika, który ma odpowiednie odruchy to jest 4-5 lat, potem można go zazwyczaj ze spokojnym sumieniem puścić na walkę w dowolnym rejonie świata. Mijają 2-3 lata, twój podopieczny jest bardzo obiecujący, wierzysz w jego sukces a tu nagle… życie. Urodziło się dziecko. Trzeba zająć się pracą, zarobić pieniądze. Kontuzja. Komuś się znudziło. I cała pasja włożona w kogoś w pewnym sensie idzie na marne. A pieniądze za pracę trenera są zupełnie nieadekwatne do włożonego wysiłku.

Co jeszcze możesz powiedzieć o specyfice polskiej sceny sportów walki?
U nas jest tak, że wszyscy się zachwycają Holandią, Tajlandią. Ale dlaczego nikt się nie zachwyca Polską? Zobacz ilu mamy zawodników. Spotkaliśmy się na sesji zdjęciowej przed KSW, tak? Zobacz na tych ludzi. Mamed Khalidov – cały świat przed nim drży. Janek Błachowicz – nie przyjmują z nim walk, bo mają przed nim srakę. Materla, Dowda, Juras, Antek, Maciek Górski… Mam dalej wymieniać? Dlaczego się wszyscy kurwa zachwycają Zachodem? Jarają się tą Holandią, Tajlandią, jeżdżą tam trenować. Ale chuj prawda z Holandią, chuj prawda z Tajlandią! Zobacz ilu mamy zajebistych bokserów tajskich, którzy jeździli do Tajlandii i nokautowali Tajów, jeździli do Holandii i nokautowali Holendrów. Dlaczego? Polska mentalność… Do tego nie ma chętnych sponsorów, a przecież każdy sport opiera się na sponsorach. Zawodnik sportów walki ma to do siebie, że nie może występować tak często jak zawodników sportów drużynowych. I dwóch takich wojowników przygotowuje się do walki miesiącami, inwestuje w to pieniądze, ponosi wiele wyrzeczeń. Ale jeden z nich musi przegrać. I co, ten przegrany już odchodzi w niepamięć? Już się nie nadaje? Zobacz ilu dobrych zawodników odeszło przez to z K-1… Dla mnie ostatnim zawodnikiem, który został tak potraktowany był Tomek Sarara, jeździł po Holandii, tam trenował, wygrywał, wszyscy się nim zachwycali
„talent! talent!” – kryczeli, „nadzieja! nadzieja!”, ogólnie była wielka euforia wokół jego osoby. Ale nagle przegrał walkę… i chuj wszyscy na niego wyłożyli. I chłopak zaczął teraz walczyć w boksie. Dlaczego? Bo tam dostał lepsze pieniądze, tam go bardziej szanują. Zobacz na Łukasza Jarosza, był taki moment, że byliśmy w Polsce tylko Łukasz Jarosz i ja. Jeździliśmy po świecie, walczyliśmy i pewnego razu spowodowano, że spotkaliśmy się w ringu i przez takich internetowych kurwa balasów i wychodków powstał konflikt. Ktoś podkręcił mnie, ktoś podkręcił jego i się zaczęło. A Łukasz teraz chyba wyłożył na walki, bo został oszukany, bo została przed nim rozpostarta wizja, może się nią zachłysnął, a nic z tego nie wyszło. Ja też wtedy wyłożyłem, bo same wychodki były wokół mnie. I to nie jest tak, że ja tutaj łkam, płaczę i ubolewam nad swoim losem, ja po prostu mówię szczerze jak było, jakie są realia. Jeśli ja w ciągu roku kalendarzowego potrafiłem stoczyć piętnaście walk, no to coś tu jest chyba nie tak. I ja nie mam do nikogo pretensji, tylko po prostu ślepo zaufałem osobom, które mnie wtedy otaczały. I tak kurwa na tym wyszedłem… Co było, to było, w każdym razie to już za mną. Ale jeśli chodzi o Polskę, to jest to wszystko takie… niewdzięczne.

Masz jakiś pomysł żeby rozwiązać ten problem?
Wszystko byłoby inaczej gdyby w Polsce zawodnicy byli w komitywie, nie warczeli na siebie, nie dawali się podpuszczać, po prostu wyszlibyśmy do walki, dali sobie po ryju i koniec, kropka. Po co są te kurwa fora sportowe, po co siedzi taki pajac jeden z drugim po dwóch stronach monitora i wypisuje głupoty jak on nawet nigdy w życiu w ringu nie stał? Niektórzy zawodnicy biorą to bardzo do siebie i ich to niszczy. A ja nawet nie mam komputera, nie interesują mnie żadne fora sportowe, bo ja tego nie robię dla jakichś pajaców. Ja to robię to dla siebie, żeby się sprawdzić, uspokoić jakoś swoje wewnętrzne źródełko. Robię to też dla tych fanów, którzy są zawsze szczerzy i oddani. Ja ich bardzo szanuję i zawsze mam dla nich czas żeby się spotkać, porozmawiać, podyskutować. Powinniśmy się zebrać w jedną całość, byłaby współpraca między klubami, tak że przyjeżdża ktoś do mnie i ja mu mówię „nie masz gdzie spać, śpij u mnie, śpijcie na macie, ja mogę dać ci jedzenie, będziemy się fajnie bawić, a za tydzień wpadamy do Was”. I wtedy bylibyśmy prawdziwymi wojownikami, słowiańskimi barbarzyńcami. Kiedyś wszyscy się nas bali, ale potem przyjęliśmy chrzest, zaczęła się degeneracja i mamy teraz tę beznadziejną polską mentalność…

Rozumiem. Przejdźmy teraz do Twoich przygotowań parterowych do najbliższej walki? Czy jest szansa, że zobaczymy Cię atakującego w parterze?
Wiesz, na pewno większy nacisk kładę na stójkę, bo ja jestem po prostu stójkowiczem i tu widzę swoją szansę. Ale ja traktuję parter bardzo poważnie, chcę wiedzieć jak najwięcej o tej dziedzinie. Jest to i dużo i mało. Dużo ? dla sprytnego, kumatego chłopaka, który ma już jakąś wiedzę w tej dziedzinie, za którego się uważam. Mam w tym temacie solidne podstawy. Nie mówię, że w jakiejkolwiek walce miałem podejście  „kurwa, na pewno wygram, drżyjcie, jestem taki zajebisty”. To jest walka, chwila nieuwagi, jakieś uderzenie i po walce. Na pewno mój przeciwnik będzie chciał mnie sprowadzić do parteru. No niestety, ale pracuję bardzo dużo nad obronami przed sprowadzeniem do parteru. Ale nie trenuję tego parteru czysto defensywnie. Uczę się pracować gardą, dochodzić do dosiadu, dusić, ogólnie wszystko. Podchodzę do niego bardzo, bardzo poważnie, ale głównym atutem zostanie stójka.

Czyli jeśli będziesz miał dobrą okazję do sprowadzenia przeciwnika na ziemię, to to zrobisz?
Zdecydowanie tak, ale jeśli nie będzie takiej potrzeby, to będę walczył w stójce, bo tam czuję się najlepiej.

Załóżmy teraz taki scenariusz, że wygrałeś swoją walkę na KSW. Co dalej? Czy planujesz w takim wypadku kontynuować karierę w MMA? Myślisz o zdobywaniu jakichś sukcesów w tej dziedzinie?
Jak najbardziej, jak najbardziej! Mam głód walki. Oficjalnie nie walczę od 2008 roku w Łodzi, gdzie wygrałem z jakimś Mao Tse Tungiem, czy jakoś podobnie, nie pamiętam już jak miał na imię… Tam pękła mi ręka w przedramieniu. Od tamtej pory nie walczę, ale nie tylko z powodu kontuzji. Oferty walki jakie mi składano to po prostu żenada… Żenada! Dla mnie to jest ubliżenie, ci ludzie po prostu chcą mnie obrazić. Za takie pieniądze mogę im zaoferować to, o czym wspominałem w wywiadzie dla KSW ? oralne pieszczoty moich psów. Druga sprawa to fakt, że chcę się spróbować. Ja myślałem o MMA zawsze, ale były oferty walk w stójce i właśnie tam walczyłem. Miałem w tym roku cztery oferty walk w MMA, były dobre oferty, były gorsze, ale jakoś się przed tym wzbraniałem. A teraz po prostu stwierdziłem, że będę cymbałem jak nie skorzystam. Może jest mi to przeznaczone, jest mi pisane, może to tutaj będę miał swoje największe sukcesy? Dopóki tego nie sprawdzę, nie będę wiedział. Może wygram, może zarobię duże pieniądze? Może ja kogoś obiję, może ktoś mnie obije? Jeśli wygram ? zajebiście, jeśli przegram ? spróbuję jeszcze raz. Nie potnę się, nie powieszę się. Jak będą wypisywać na portalach internetowych ?ooo, wyszedł kickboxerek i dostał wpierdol?, no to co z tego? To wyjdź kurwa człowieku i sam pokaż jak tobie pójdzie! Chcę walczyć z najlepszymi, bo uwielbiam dawać dobre walki. Mogę wyjść z największym kozakiem, bo chodzi o to żeby się sprawdzić. Mam tylko nadzieję, że nie dostanę parterowca, bo walka będzie nudna. On będzie chciał mnie sprowadzić, a ja będę chciał stać. I całą walkę będziemy się tak bawić w kotka i myszkę, aż komuś się uda. Ale jeśli dostanę zawodnika uderzającego, który ma podobny przekrój umiejętności, to będzie fajna walka, naprawdę fajna. Przegram, wygram ? nieważne, walka z kimś dobrym na pewno mnie ucieszy. Ja tego nie robię żeby sobie bilans nabić. Znam swoją wartość i robię to żeby się zaspokoić, żeby dać dobry show i zarobić trochę pieniędzy.

Wspominałeś, że chciałbyś pracować z Krzyśkiem Kułakiem, czy coś poszło do przodu w tej sprawie? Z kim jeszcze planujesz przygotowania?
Wiesz co, pracowałem z Łukaszem Jurkowskim. Ale on ma strasznie obowiązków, wszyscy wiemy, że robi dużo rzeczy jednocześnie, co nie zmienia faktu, że na pewno chcę jeszcze z nim popracować. Będę współpracował z moim kolegą Tomkiem ?Kongo? Janiszewskim, Darkiem Kęsym… ogólnie chciałbym popracować z każdym zawodnikiem, podziwiam każdego z nich za wszechstronność, za to, że wchodzą do ringu i walczą, dają z siebie wszystko. Za to, że po prostu walczy, a nie siedzi, nie pierdoli, bo gadać i dawać rady może każdy. A co do Krzyśka Kułaka, to wiesz co? Mi się podobały jego dwa ostatnie wejścia, jak wjechał kurwa czołgiem, a potem w masce Hannibala Lectera. Bardzo mi się podoba jego styl walki, szanuję jego podejście, osobiście poznałem go na którymś KSW, jak jeden z moich chłopaków walczył. Wydaje mi się, że odbieramy na podobnych falach. Skontaktowałem się też z Danielem Omielańczukiem z klubu Palestra, bo u mnie w mieście jestem drugim zawodnikiem, który będzie walczył na tak dużej gali jak KSW. Jest klub BJJ, ale wiesz, ja nie chcę się uczyć sztuki BJJ, nie chcę się uczyć grapplingu, chcę ćwiczyć tylko i wyłącznie pod MMA. Czyli stójka, bach, bach, parter, powrót do stójki i tak dalej… Będzie więcej tych osób, ale nie będę wymieniał dalej, bo kogoś pominę i zrobię mu tym przykrość. Ogólnie będę wdzięczny każdemu kto mi pomoże, mam nadzieję dać dobrą walkę. Nie mam nastawienia, że koniecznie chcę wygrać tę walkę. To jest taki sport, że lekkie przegięcie na treningu, wstaniesz i jest chujowa pogoda, jesteś ciśnieniowcem i już będziesz się źle czuł. Czasem rano czujesz się ciężko i już nie wypala. Kiedyś walczyłem z Cheickiem Kongo i pojechałem tam nieprzygotowany, a na miejscu złapała mnie grypa żołądkowa. W ciągu kilku godzin schudłem pięć kilo, a na pięć minut przed walką musiałem lecieć to kibla. Ostatecznie wyszedłem do walki, bo były naprawdę dobre pieniądze i przegrałem. Tylko, że później, kiedy trzy razy dano mu propozycję rewanżu, on się zawsze wykręcał. Wtedy moim menadżerem był Jean Marie Marche i nie udało nam się tego zorganizować.

I ostatnie pytanie: czy to prawda, że walczysz bez ochraniacza szczęki?
Tak, ja nie jestem w stanie w szczęce za długo wytrzymać. Mam od razu odruch wymiotny.

…nie boisz się o zęby?
Hahaha, żyjemy w XXI w., jak mi wybiją to sobie wstawię złote!

W sumie to już wszystko, wielkie dzięki za wywiad, naprawdę fajnie było Cię posłuchać.
Ja również dziękuję.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
16 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
luk@sbenekmma1KajzerF. GeorgiewTD Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
luk@s
Gość
luk@s
Offline

Zajebisty Gościu z Niego…!!

benekmma1
Gość
benekmma1
Offline

Ameryki nie odkrył. Polski sport kuleje nie ze wzgledu na brak talentow tylko pieniedzy i infrastruktury

Kajzer
Użytkownik
Kajzer
Offline

My też nie możemy się doczekać;)

W.Mrozowski
Admin

Franek, nie bałeś się w trakcie?

Mastafu
Admin
Mastafu
Offline

Jest taka prawda, ale dlaczego? Bo ludzie wolą obejrzeć tych badziewnych futbolistów, któzy koszą grubą kasę za bieganie za piłą i wykładanie siec o chwila w śmiertelnym bólu na murawie…

Niestety jak ktoś robi coś z pasji to musi się liczyć z tym, że może się nie udać, zwłaszcza w takich niszowych sportach jak kick czy tajski…

Dammasz
Gość
Dammasz
Offline

Nikt się nie zachwyca Polską i w Polsce mało kto się zachwyca walkami. Niestety, ale taka jest prawda. Ten sport powinien być lepiej rozpropagowany. Dziś idę na festiwal filmów walki do kina praha i to chyba wszystko, co słyszałem o jakieś promocji sztuk walki w polsce. A szkoda. Ok, moze troche odbiegłem od tematu, ale czy nie taka jest prawda?

Kamillo
Gość
Kamillo
Offline

Zachęciliście mnie do obejrzenia jego walk i powiem szczerze, że szacunek dla faceta.. Gość ma niewiele wspólnego z subtelnością i piękną techniką, ale sadzi takie bomby, że aż miło aptrzeć. I cóż za front kick z palucha!

W.Mrozowski
Admin

Z takim nastawieniem i ochraniaczem na zęby podbije rynek 🙂

Plotek
Gość
Plotek
Offline

Jestem strasznie ciekaw, jak Różal poradzi sobie w MMA.

kozi
Gość
kozi
Offline

Tekst o zębach zajebisty!:D

Kajzer
Użytkownik
Kajzer
Offline

Fajny gość. Twardo stąpa po ziemi i realnie ocenia swoje szanse. Może powierzchowność na pierwszy rzut oka nie zachęca, ale jak to się mówi: pozory mylą 😉 Dobry wywiad Franek, gratulacje!

Carloseqq
Gość
Carloseqq
Offline

Heheh super typek.
Bede mu kibicowal z calego serca!

Kamillo
Gość
Kamillo
Offline

Zajebioza! Facet ma naprawdę zdrowe poglądy, ciekawie odpowiada na pytania. Dzięki wam bardzo fajne spędziłem poranek!

Piotr
Gość
Piotr
Offline

Hmmm, wywiad fajny, pewnie. Chłopak jest prosty, to używa prostego języka i widać, że jest w tym szczery. Szkoda, że tak wygląda scena walk w tym dzikim kraju. Różalowi życzę powodzenia na KSW.

W.Mrozowski
Admin

ten wywiad powinien dostać miano wywiadu roku!