Iron Fist 3 – wyniki i komentarze na żywo

06 Listopad 2010
5
Iron Fist 3 – wyniki i komentarze na żywo

W tym temacie, od godziny 18.00, zaczną się pojawiać na żywo, komentarze i wyniki trzeciej edycji Szczecińskiego Iron Fist 3.

UPDATE: Gala dosłownie za moment… Tradycyjnie mała obsuwa, ale to już niemal tradycja przy dużych imprezach. Z tego co usłyszałem, zasady MMA podobne jak w Pride FC, poza soccer kickami i uderzeniami łokciem (na głowę i korpus). Hala nieco kameralna, ale za to wypełniona po brzegi.

Update 2: Mamy wywiady i dobre fotki. Wrzucę jak tylko zostaną obrobione. Teraz dziki wieczór z Berserkerami.

Walka nr 1: MMA kat. wagowa 93 kg; 3 rundy po 5 minut
Maciej Kriwienok (Kuźnia Raciborska) (rekord: 1-0-0) vs. Michał Gutowski (Berserkers Team)

Pierwszy kontakt ze strony Macieja, low kick i zaraz potem obalenie. Michał wstaje, ale ponownie ląduje na plecach, podhaczony przez Macieja. Przetoczenie i tym razem Gutkowski na górze. Uderzenia G&P, ale Maciej wciąga go do pół gardy i chwilę później pełna garda. Gutkowski jako szczeciński Berserker wyraźnie ma za sobą większość publiczności. Kilka celnych uderzeń w wykonaniu „Gutka”, Kriwieniok klinczuje. Widać doświadczenie Michała, który po chwili wpina się za plecy Ślązaka i już po chwili zawodnik z Kuźni Raciborskiej zostaje zmuszony odklepać duszenie przez mata leo w pierwszej rundzie.

Walka nr 2: MUAY THAI kat. wagowa 80 kg; 3 rundy po 3 minuty
Jafar Mukri (Anglia) vs. Paweł Jędrzejczyk (Puncher Wrocław)

Zawodnik z Nak Muay to oczywiście faworyt walczący przed swoją publicznością. Pierwsze kopnięcie ze strony Polaka. Powolna wymiana kopnięć na wzajemne „wybadanie” sił. Paweł klinczuje i przypina Jafara do lin, w tym samym czasie posyłając kilka kolan. Sędzia przerywa i wznawia od środka. Potężne kopnięcia Mukri, ale Paweł bez większego wrażenia cały czas napiera. Celne uderzenie na szczękę Jafara, prawym prostym. Koniec pierwszej rundy. Anglik wyraźnie oddycha ciężej otwartymi ustami. To jest właśnie przewaga swojego otoczenia.
Czas na rundę 2… Początek jeszcze agresywniej ze strony Jędrzejczyka, który przewraca przeciwnika. Agresywny klincz i wymiana kolan z obu stron. Trochę potrwało zanim sędzia wznowił akcję.Polak celnie wszedł uderzeniami w low kicka ze strony Jafara. Polak ma nieco więcej sił, widać to po dynamice uderzeń i uporze w dążeniu do wygranej. Koniec rundy 2. Sekundant polewa wodą głowę Mukri.
Czas na ostatnią rundę… Paweł pada, na szczęście tylko podhaczony i dalej obija ciało swojego przeciwnika z uporem maniaka. Poziom zachowanych sił powoli się wyrównuje. Wszystko za sprawą sporego pressingu ze strony Polaka. W ten sposób jednak nabija sobie punktów i przychylność sędziów. Klincz to wciąż domena Piłata, który jest lepiej zbudowany i wyraźnie silniejszy. Koniec walki, przez chwilę Jafar zawisł na przeciwniku. Wynik wydaje się już kwestią formalną. Pierwszą walkę wygrywa jednogłośnie na punkty Paweł Jędrzejczyk.

Walka nr 3: MMA kat. wagowa 84 kg; 3 rundy po 5 minut
Wiktor Sobczyk (Gracie Barra Łódź, rekord: 6-2-0) vs Łukasz Skibski (Berserkers Team, rekord 5-2-0)

Początek bardzo dynamiczny. Obustronna wymiana uderzeń, najwyraźniej nikt nie myśli o zejściu do parteru. W drugiej minucie klincz, który przechodzi z jednego narożnika do kolejnego. Potężnym uderzeniem Łodzianin posyła Skibskiego na ziemię, jego nogi dosłownie zesztywniały na moment. Szybka regeneracja i walka przenosi się z powrotem do stójki. Braw, zawodnik ze Szczecina wykazał się mocną szczęką. Minutę później rozbrzmiewa pierwszy gong kończący rundę.
Runda druga i kolejne, ciężkie uderzenie na głowę zawodnika Berskerkers Szczecin. Łukasz oddycha przez otwarte usta, wydaje się jednak że to nie robi większego znaczenia bo robił to również od połowy rundy pierwszej. Tym razem mocne uderzenie na głowę Wiktora, jednak po chwili odwdzięcza się tym samym. Skibski sprowadza do parteru, jednak figter Gracie Barra doświadczeniem sweepuje oponenta i kończy w półgardzie, próbując uderzać i przejść do lepszej pozycji. Sędzia ringowy Michał Materla wznawia walkę do stójki. Ostry atak Łukasza i klincz w narożniku. Publiczność reaguje żywiołowo na inicjatywę „swoich”. Okazuje się, że jedno z uderzeń uszkodziło nos Sobczyka. Prawdopodobnie krew wydobywa się również z jego ust. Koniec przedostatniej rundy.
Runda 3… Początek to pokaz kilku uderzeń i uników. Powoli widać, że to już trzecia runda. Ataki robią się „wybiórcze”. Poziom zachowanej energii wydaje się na razie wyrównany. Wreszcie celne uderzenie zatrzęsło głową zawodnika z Łodzi i dalej próba dokończenia „high kickiem”. Klincz i po 30 sekundach sędzia przerywa akcję. Ktoś krzyknął „Półtorej minuty”, co zaowocowało kilkoma uderzeniami od obu zawodników. Celne uderzenie zachwiało równowagą Skibskiego. Sobczyk wykorzystuje ostatnie sekundy i w ataku furii, postanawia postawić wszystko na jedną kartę. Łukasz pada dosięgnięty gradem ciosów i pada pokonany. Pod koniec trzeciej rundy wygrywa Wiktor Sobczyk z Gracie Barra Łódź.

Walka nr 5: MMA kat. wagowa 77 kg; 3 rundy po 5 minut
Domingos Mestre (GBG MMA Portugalia, rekord: 5-2-0) vs Robert Radomski (Silesian Cage Club, rekord: 5-0-0)

Początek walki to bardzo mocne uderzenia z obu stron. Portugalczyk wydaje się bardziej techniczny, podczas gdy Robert jest mocniej zbudowany i posyła potężne „bomby”. Próba ataku kolanem Polaka i zwabiony szansą Portugalczyk odpowiada tym samym. Trafia celnie, jednak zostaje złapany i sprowadzony do parteru. Po chwili Domingos sweepuje i wydaje się potwierdzać teoria o technice i sile. Mestre dominuje będąc w pół gardzie Radomskiego. Na tyle na ile znam portugalski, słyszę że sekundant Domingosa mówi, żeby ten przechodził gardę. Przejść się jednak nie udaje i ostatecznie zawodnika Silesian Cage Club oplata przeciwnika pełną gardą i w takiej pozycji kończy się pierwsza runda.
Runda 2… Podobnie jak na początku pierwszej. Stójka i próba przechytrzenia przeciwnika celnym, pojedyńczym ciosem. Mestre cały czas stoi nieco niżej na nogach, być może potrzebuje takiej pozycji do większego balansu ciałem, celem uniknięcia ciosów lub po prostu przygotowuje się do wejścia w nogi. Po klinczu, udaje mu się sprowadzić Roberta. Polak trzyma go w pełnej gardzie, przechwytując w około jedną rękę. Fighter z GBG próbuje poobijać Radomskiego, który próbuje przejść do balachy, ale czujny Domingos przechodzi do bocznej, wstaje i ponownie ląduje w bocznej a nawet w pozycji 6 na 9 próbując zadusić zawodnika ze Śląska. Całość wygląda solidnie, jednak tylko wygląda bo trzymany Radomski wyswobadza się. Pełna dominacja z góry w wykonaniu Mestre i runda 2 kończy się nieubłagalnie. Domingos siedzi, jednak na jego twarzy nie ma zmęczenia, podczas gdy Radomski oddycha przez usta.
Runda 3… Piękna akcja w wykonaniu Portugalczyka, który sprowadza przechodząc od godziny pierwszej do szóstej i jesteśmy świadkiem pięknego Takedownu. Polak jednak trzyma zapiętą klamrę i przetacza by ostatecznie spróbować duszenia „anakondą” i chwilę potem „gilotyny. Domingos świetni wychodzi z opresji i ponownie dominuje z góry w pełnej gardzie, na przemian otwartej i zamkniętej. Prawdopodobnie momenty otwarcia to próba wykonania techniki kończącej lub sweepa. Piękna pedelata z dołu w wykonaniu zawodnika Silesian Cage Club, próba trójkąta ale jednak walka kończy się ponownie w tej samej pozycji jak przez ostatnie 1,5 minuty. Koniec ostatniej rundy, zmęczony Robert przez chwilę leży na brzuchu w podparciu. Portugalczyk podaje rękę w geście przyjaźni. Publiczność wyraźnie nagradza obu zawodników gromkimi brawami. Decyzją sędziów, jednogłośnie zwycięża Domingos Mestre, który podnosi swojego przeciwnika, dziękując mu za piękny występ.

Walka nr 6: MUAY THAI kat. wagowa 60 kg; 3 rundy po 3 minuty
Tomasz Makowski (Gwardia Zielona Góra, rekord 36-4) vs Peter Franco (Słowacja)

Bardzo dynamiczny początek pierwszej rundy i „Maku” posyła Słowaka na deski. Wznowienie i po krótkiej wymianie Franco ponownie klęczy. Potężnym zamachem po klinczu, Tomasz przewraca Petera. Kolejna świetna akcja i padającego zawodnika ze Słowacji, Makowski dosłownie przygważdża do gleby by ten odbił się i sparaliżowany zastygł na chwilę w bezruchu. Przez nokaut w pierwszej rundzie zwyciężył Tomasz Makowski z Zielonej Góry.

Walka nr 7: MMA kat. wagowa 78 kg; 3 rundy po 5 minut
Aslambek Saidov (Arrachion MMA Olsztyn, rekord: 6-2-0) vs Zbigniew Żłobiński (Lutadores Opole, rekord 2-0-0)

Sędzia ringowy prawdopodobnie kazał sekundantowi zawodnika z Opola przetrzeć głowę ręcznikiem. Zaczęła się runda 1 i przez chwilę wyglądało, że będzie to początek końca. Aslambek zaczyna wybuchowym uderzeniem na szczękę Żłobińskiego, który pada na glebę gdzie otrzymuje kilka kolejnych ciosów. Zachowuje się jednak dosyć przytomnie i ostatecznie chwycił fightera z Arrachionu go gardy. Saidov wstaje i próbuje uderzyć z góry, kończy się tą próbą poddania trójkątem przez zawodnika z Opola. Czeczen jednak jest zbyt doświadczony, wychodzi z tego i dominuje w bocznej pozycji, gdzie kończy widowiskowo przeciwnika przez poddanie dźwignią (armlock/kimura).

Walka nr 8: MUAY THAI kat. wagowa 60 kg; 3 rundy po 3 minuty
Jonathan Chipchase (Anglia) vs Mariusz Cieśliński (Fighter Wrocław)

Od razu widać ogromny szacunek zawodników względem siebie. Anglik prezentuje bardzo ciekawy styl, dosłownie wyczekuje z zabójczym spokojem na możliwość ataku. Jak dotychczas jest to najspokojniejszy pojedynek Muay Thai na trzeciej edycji gali Iron Fist. Wciąż jednak pozostało dwie i pół rundy, gdzie wszystko się może zdarzyć. Poprawka, pozostały dwie rundy bo oto zabrzmiał gong kończący rundę. Zawodnicy nie wydają się nawet mocno przepoceni. Jednak to Mariusz był tym który inicjował większość akcji.
Runda 2… Cieśliński wychodzi z mocnym kopnięciem na korpus, Jonathan jednak przechwytuje i widowisko rzuca Polakiem o glebę. Publiczność pod wrażeniem. Zawodnik z Muay Thai chce się odgryźć szybkim atakiem, jednak walka nadal toczy się nieco wolniejszym trybem. W tej rundzie jest jednak nieco więcej, celnych pojedyńczych kopnięć i klinczu. Sekundant oblewa wodą prawe udo Anglika. Czyżby jeden z low kicków Mariusza odniósł pożądany skutek?
Czas na rundę 3… dwa eksplozywne low kicki i celne, efektowne kopnięcie w twarz Jonathana. Publiczność wiwatuje a Cheapchase kontynuuje walkę próbując narzucić swój styl prowadzenia pojedynku.Tym razem próba high kicka na twarz Polaka. Po chwili koniec rundy trzeciej i obustronny wyraz szacunku. Decyzją sędziów punktowych, jednogłośnie zwycięża Mariusz Cieśliński.

Walka nr 9: MMA kat. wagowa 70 kg; 3 rundy po 5 minut
Anthony Durnell (Catacombs Fight Team, rekord: 8-0-0) vs Juha-Pekka Vainikainen Espoon Kehahait (Finlandia, rekord: 12-5-0)

O dziwo announcer zapowiada Fina bezbłędnie. Juha kupuje sobie publiczność wchodząc do polskiej muzyki. Runda 1… Błyskawiczna próba wejścia w nogi przez Durnella. Fin jednak kontruje gilotyną. Anthony efektownie rzuca Pekką, jednak ten niweluje siłę uderzenia chwytając za linę. Małe nieporozumienie, nie wiadomo do końca czy sędzia przerwał czy też nie. Po chwili wszystko jasne i walka jest kontynuowania niemal w tej samej pozycji sprzed gilotyny. Tym razem Fin upewnia się że mocno dopiął duszenie i po chwili bezwładne ręce Durnella świadczą, że dla niego ten pojedynek już dawno się zakończył. Juha puszcza Anthonego a ten efektownie pada nieprzytomny twarzą na matę.

Walka nr 10: MUAY THAI kat. wagowa 70 kg; 3 rundy po 3 minuty
Samuel Wilson (Anglia) vs Marcin Parcheta (Nak Muay Szczecin, rekord: 7-1)

Pojedynek wieczoru w formule Muay Thai, czyli to na co wszyscy Szczecinianie czekali 3 godziny. Utytułowany bohater z ich rodzinnego miasta – Marcin Parcheta, musi zwyciężyć. Cała hala jednostronnie kibicuje Parchecie, tu nie będzie nikogo – poza sekundantem – kto będzie za Anglikiem. Runda 1… Widać od samego początku, że Wilsonowi jest doskonale znana renoma Marcina i próbuje od samego początku atakować. Marcin dwukrotnie przewraca się przez poślizgnięcie. Każda akcja w jego wykonaniu nagradzana jest głośnym aplauzem. Powoli Parcheta udowadnia dlaczego jest uważany za jednego z najlepszych w swojej kategorii. Próba uderzenia łokciem, bardzo techniczne zachowanie ze strony Samuela. Jednak nie dosięga tym uderzeniem Polaka. Chwilę później gong kończący rundę 1.
Runda 2… Marcin pokazuje swój kunszt, kiedy tracąc równowagę wciąż próbuje dosięgnąć twarzy przeciwnika mocnym kopnięciem. Klincz i wznowienie akcji. Efektowna akcja po której Samuel zostaje przewrócony. Po chwili akcja zostaje wznowiona. Wilson dosięga twarzy Marcina średnio mocnym kopnięciem ale Polak odwdzięcza mu się łokciem z klinczu. Po chwili koniec rundy 2.
Runda 3 zadecyduje o wszystkim… Tak też się dzieje i obaj zawodnicy próbują przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść serią mocnych ciosów. Przypadkowe kopnięcie w krocze Anglika, Marcin przeprasza i po chwili walka zostaje wznowiona. Zarówno Wilson jak i Parcheta mają podbite jedno oko. Klincz, którzy przeradza się jeszcze więcej klinczu. Sędzia przerywa, po czym zawiązuje swojego buta z niewzruszonym spokojem, Walka zostaje wznowiona. Efektowne wymiany w których chyba Marcin jednak wydaje się lepszy. Bardzo dobra walka, która niestety kończy się. Chwila wyczekiwania i… decyzją sędziów zwycięża Marcin Parcheta. Samuel jednak zostaje nagrodzony dużymi brawami.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
5 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
KamillowojtasyAdamgosc Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kamillo
Gość
Kamillo
Offline

Super!

wojtasy
Gość
wojtasy
Offline

Gdzieś w tv leci??

Adam
Gość
Adam
Offline

I zaczła się pierwsza walka…

gosc
Gość
gosc
Offline

Jakis streaming moze jest?

Adam
Gość
Adam
Offline

Właśnie trwa wyjście wszystkich fighterów…