UFC 123: komentarz

autor:
22 Listopad 2010
11
UFC 123: komentarz

UFC 123

Amerykańskie powietrze dobrze służy UFC. Gala numer 123 była dużo ciekawsza od 122, która odbyła się tydzień temu w Niemczech.  Obfitowała w wiele ciekawych walk i kilka niezłych debiutów.

Dana White pomimo, że jest fanem MMA, podchodzi do tego sportu biznesowo. To dzięki niemu w UFC rządzą obecnie amerykańscy zapaśnicy. UFC 123 potwierdza, że ta dominacja jest nieuzasadniona  i może niedługo dojść do zmiany trendu. Pojawiają się zwodnicy, którzy pomimo iż nie specjalizują się w zapasach to potrafią skutecznie zapaśnicze techniki skontrować i narzucić własne reguły gry.

Chyba większość kibiców stawiała w głównym pojedynku gali wygraną Rampage’a. Nie pomylili się, ale dominacja Amerykanina nie była oczywista. Pierwsza runda była równa, bo nic się w niej nie działo. W drugiej Rampage nieśmiało  próbował pierwszych ofensywnych technik, ale trudno powiedzieć, że wyrządził przeciwnikowi jakąkolwiek szkodę. Jedyne co zyskał to uznanie sędziów. W ostatniej rundzie długo nic się nie działo, aż Machida przypomniał sobie, że ma do zapłacenia rachunki i postanowił się ruszyć. Zrobił to spektakularną serią ciosów, która zapoczątkowała długa akcję zakończoną wraz z gongiem. Akcja była skuteczna, bo Rampage osowiały siedział na ziemi, a potem podniósł rękę przeciwnika na znak zwycięstwa. Rzeczywiście, gdyby Dragon obudził się na początku 3 rundy, zapewne by wygrał przez KO lub poddanie. Ku zadowoleniu Dany White’a wygrał niejednogłośną decyzją Rampage. Będzie mógł teraz zorganizować rewanż. Dla Machidy to bardzo zła wiadomość. Nawet jeśli by wygrał przyszły pojedynek, odsuwa to jego ewentualną walkę o pas na początek 2012.

Sama walka pokazała jeszcze, że czasem bardzo wyrachowana taktyka nie bardzo się opłaci. Zawodnicy 2 rundy się badali. Takie dziesięciominutowe chodzenie w Oktagonie wyglądało lepiej w wykonaniu Rampage’a któy zawsze był bardzo ofensywnym zawodnikiem. Niestety typowe czekanie na kontrę w wykonaniu Machidy nie opłaciło się. Brazylijczyk musi zmienić swój styl na bardziej ofensywny, bo jak pokazuje ta walka, świetnie mu to wychodzi, ale traci punkty odwlekając swój atak.

Druga walka wieczoru – Penn vs. Hughes –  pokazała inne ważne zjawisko w MMA: w Oktagonie trzeba znać boks. Bokserzy źle wypadają w MMA, ale wynika to z ich pychy i jednowymiarowego przygotowania do walki. Tymczasem każda walka w klatce czy na ringu zaczyna się w stójce i dobry boks pozwala zawodnikowi utrzymać dystans do przeciwnika, wybadać go, a nawet skończyć walkę. BJ Penn, nie musi nikomu udowadniać swoich umiejętności w jiu jitsu, ma tytuł mistrza świata i to mu wystarczy. Tymczasem od dłuższego czasu trenuje boks. Uczył się od nie byle kogo, bo od samego Freddiego Roacha i to było widać. Utrzymał dystans, znalazł luki w obronie przeciwnika i go skutecznie trafił. KO. I o to chodzi w słodkiej nauce.

Warto tez wspomnie o dwóch debiutach na UFC.  Pierwszy był undercardzie i UFC puściło go na koniec transmisji jako zapychacz. Edson Barboza w bolesny sposób pokazał przewagę muay thai nad uporczywym wciąganiem przeciwnika w gumowa gardę. Brazylijczyk stoczył 28 walk na zasadach MT i to doświadczenie wykorzystał. Obijał przeciwnika low kickami, a gdy tamten bronił się ściągając go parteru potrafił spokojnie te ataki przetrwać. Kluczowym elementem była zła taktyka Mike Lullo, usiłującego dusić go gogoplatą. Za pierwszym razem nawet mu się to udało, ale po drugim razie Barboza wiedział co ma robić i spokojnie czekał. Trzeba przyznać, że zadebiutował spektakularnie i jesli nadal tak się będzie prezentował, to UFC zyskało Cro Copa wagi lekkiej.

Jeszcze ciekawszy debiut w UFC miał Maiquel Falcao. Ten doświadczony zawodnik z legendarnego Teamu Chute Boxe pokazał w pierwszej rundzie na co go stać. Miał być mięsem armatnim dla Geralda Harrisa, którego UFC chciało lansować po ostatnim, spektakularnym KO poprzez slama z gardy.  Pechowo dla Amerykanina Brazylijczyk okazał się być zawodnikiem kompletnym. Świetnie uderzał, swobodnie klinczował, a w klinczu potrafił zdominować doświadczonego zapaśnika jakim jest Harris. Po sprowadzeniu pokazał świetne jiu jitsu, niestety miał pecha i brakło mu czasu na dokończenie duszenia przed końcem rundy. W drugiej rundzie powtórzył z łatwością elementy z pierwszej. Harris pomimo zmęczenia włączył swój tryb obronny i dotrwał do końca 2 rundy. Trzecia niestety nie była ciekawa. Falcao, wiedząc, że wygrywa na punkty, postanowił przeczekać. Harris nie miał sił i ochoty na atak, więc panowie chodzili w kółko patrząc sobie w oczy. Nie ruszyły ich nawet donośne gwizdy sali. Pomimo tego zgrzytu Brazylijczyk wygrał zasłużenie. Jeśli jest to co pokazał w pierwszej rundzie to jego normalny poziom, to najbliższy rok powinien należeć do niego. Anderson strzeż się.

UFC 123 to udana gala. Walki wieczoru były zaskakujące, a uznani zawodnicy potwierdzili swoja renomę. Co najważniejsze dla fanów debiuty były udane i spektakularne, a to dobrze wróży na przyszłość.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
11 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
TomekDomixOsuOskarF. Georgiew Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tomek
Gość
Tomek
Offline

To co Rampage powiedział po walce o niczym tak naprawdę nie świadczy, jeśli dobrze znalibyście jego karierę to zauważylibyście, że Rampage ma kłopoty, żeby odnaleźć samego siebie, zarówno po swojej małej kolizji, jak i problemach z byłym trenerem, więc ten człowiek jest w życiu ostro pogubiony, dlatego odwala czasem takie cyrki jak to swoje zdziwienie, że wygrał i tak dalej, i nikt mi nie wmówi że Machida prawie go znokautował lub poddał. Pozdrawiam 😉

Domix
Gość
Domix
Offline

a mowilem ze rempejdz wygra , chyba bylem jedyny ktory na niego stawial 🙂

Osu
Gość
Osu
Offline

” Taki Todd Duffe kontrolował całą walkę, a przegrał przez KO”
Sam sobie odpowiedziales, czy Rampage dostal KO?
Racja przyznal ze Machida skopal mu dupsko, ale czy to oznacza, ze uwaza ze przegral walke? ani razu nie padlo stwierdzenie „Machida powinien wygrac nie, ja”, Ramp jest po prostu sympatycznym gosciem i przyznal sie ze Mchida mial pare akcji, a reszta to gbury, ktorzy nie potrafia sie przynac do takiej rzeczy 😉 jesli ktos obiektywnie obejrzy walke, zgodzi sie z werdyktem sedziow.

F. Georgiew
Użytkownik

Tomek: akcja akcją, faktycznie Rampage jakoś się wybronił. Ale sam po walce i na konferencji prasowej przyznał, że dostał solidny wpierdziel. Te trafienia Machidy musiały mu nieźle zakręcić w głowie, cytować Ci nie będę, bo nagrania są ogólnodostępne. Jego zachowanie po walce wskazuje, że był pod wrażeniem.

Co nie zmienia faktu, że faktycznie w końcówce udało mu się jakoś z tego wyrwać i nawet odpłacić.

Tomek
Gość
Tomek
Offline

„Rzeczywiście, gdyby Dragon obudził się na początku 3 rundy, zapewne by wygrał przez KO lub poddanie.” Chyba inną walkę oglądałeś… Prędzej bym powiedział, że gdyby tylko walka potrwała dłużej to Rampage znokautowałby Machidę, bo nawet w tej ostatniej akcji Machidy widać było, że przy jego odejściu od zwarcia dostał mocniejszy ciosy od Rampage i musiał ratować się obaleniem. Ja widziałem tą walkę identycznie ja White, czyli pierwsze 2 dla Rampage’a i ostatnia dla Machidy, bez takich herezji, że Machida pewnie by go poddał lub znokautował.. bądźmy poważni… Pozdro.

F. Georgiew
Użytkownik

Machida musi przestawić się na coś więcej niż ataki z kontry. Jeśli jest tak szybki jak wspominał Rampage na konferencji prasowej po gali, niech wykorzysta tę szybkość do czegoś więcej niż uników. Anderson Silva też nie był ostatnio skłonny atakować i jego walki (poza ostatnią) to była katorga.

W.Mrozowski
Admin

Dana wyraźnie powiedział na konferencji prasowej po gali, że nie ma potrzeby rewanżu bo Rampage wygrał. Dana po prostu już wie, że większe pieniądze będą z rewanżu „Rampage vs Rashad 2”. Quinton pokonał Machidę, który wygrał z Rashadem, który z kolei wygrał z Rampagem… idealny układ na rewanż

Kamillo
Gość
Kamillo
Offline

Rewanż to byłby najnduniejszy wariant ze wszystkich możliwych. Sędziowie trochę skrzywdzili Machidę, więc rewanż może być za 2-3 jego walki. Do tego czasu niech powalczy bardziej ofensywnie i mniej zachwowaczo.

Osu
Gość
Osu
Offline

Dobry art 🙂 aczkolwiek nie ze wszystkim sie zgodze, ale po kolei 🙂 Wydaje mi sie, ze przed pojdeynkime wiekszosc kibicow obstawiala wygrana Machidy. Moze inaczej, chcieliby zeby wygral Rampage, ale uwazali, ze Machida whoop his ass. Kolejna sprawa to rewanz, do ktorego raczej nie dojdzie, co powiedziala Dana na konferencji po gali.