Dysbalans mięśniowy – ryzyko wliczone w sport

autor:
12 Styczeń 2011
Dysbalans mięśniowy – ryzyko wliczone w sport


foto: wholesomelifestyles.com

Nie da się zaprzeczyć, że ruch ma zbawienny wpływ na nasze zdrowie. Gdy jest ograniczony do minimum – stosunkowo szybko pojawiają się negatywne konsekwencje. Pamiętać jednak należy, że każda skrajność niesie ze sobą pewne niebezpieczeństwo – dlatego nadmiar ruchu, obserwowany wśród osób trenujących wyczynowo – również miewa negatywne konsekwencje.

Jedną z takich właśnie konsekwencji może być dysbalans mięśniowy. Co to takiego ? Najprościej rzecz ujmując, jest to sytuacja w której jedna grupa mięśni działających na dany staw jest silniejsza od grupy przeciwnej. Przykład: wśród wielu stosunkowo młodych adeptów siłowni, którzy kochają pakować klatę, często można zdiagnozować dysbalans pomiędzy mięśniami piersiowymi (które stają się coraz silniejsze), a mięśniami górnej części grzbietu (które pakują mniej chętnie).

„I co z tego ?” – ciśnie się na usta. Dla przeciętnego obserwatora sprawa wydaje się błaha – ot, najzwyczajniej w świecie, ktoś może mocniej pchnąć niż przyciągnąć, nic wielkiego. Niestety jednak problem jest bardziej złożony. Co zatem złego może wynikać z dysbalansu mięśniowego ?

1. Ograniczenie ruchomości w stawie. Gdy jedna grupa mięśni staje się znacznie silniejsza od działającej przeciwnie, to dochodzi do zaburzeń w długości mięśni. Silniejsze będą miały tendencję do skracania się i jednoczesnego rozciągania słabszej grupy. Dojdzie do przykurczu mięśniowego, ograniczającego jeden z ruchów w stawie. Przykład: osoby, które mają przykurcz mięśni piersiowych, często mają problem z sięgnięciem za plecy, chociażby w celu podrapania się. Jak łatwo się domyślić, takie ograniczenie ruchomości może prowadzić do powstawania poważnych kontuzji, a także pogorszyć naszą ogólną sprawność, co przełoży się na wyniki sportowe.

2. Szybsze powstawanie zwyrodnień chrząstki stawowej. Mięśnie, które są znacznie silniejsze od swych antagonistów (działających przeciwnie), sprawiają, że obciążenie w stawie rozkłada się nierównomiernie, dociskając jakąś część chrząstki stawowej mocniej niż resztę. Gdy taka sytuacja przeciąga się w czasie, dochodzi do stopniowej degradacji chrząstki w nadmiernie obciążonym miejscu, a to w przyszłości może się przełożyć na znaczne pogorszenie naszego codziennego funkcjonowania.

3. Przenoszenie problemu na inne miejsca organizmu. Ludzki układ ruchowy stanowi pewnego rodzaju łańcuch. Problem z jednym ogniwem każdego łańcucha przenosi się na pozostałe ogniwa. Nie inaczej jest u człowieka. Brak równowagi w sile mięśni działających przeciwnie na jakiś staw powoduje z czasem jego wadliwe ustawienie lub zmienia tor ruchu. Nieprawidłowe ustawienie w jednym stawie zaburza obciążenie w sąsiednich stawach – powstaje w ten sposób zwiększone ryzyko uszkodzeń w miejscach, gdzie nie było wcześniej problemów.
Łatwo sprawdzić, jak np. ustawienie w stawie biodrowym wpływa na staw kolanowy i skokowy. Spróbuj zrotować udo na zewnątrz stojąc. Teraz, starając się utrzymać rotację, idź szybko do przodu. Chyba już czujesz o co chodzi, prawda ? Inny przykład: badanie z 2001 roku wykazało że aż 87 % przebadanych sportowców, którzy zerwali więzadło krzyżowe przednie w kolanie, wykazywało cechy dysbalansu mięśniowego w stawie biodrowym.

Jak widać, konsekwencje braku równowagi mięśniowej mogą być dosyć poważne. Dlatego w sztabach ludzi zajmujących się zawodowymi sportowcami znajdują się fizjoterapeuci lub inni, znający się na tzw. „injury prevention”. Każdy bowiem sport koncentruje się wokół angażowania szczególnie mocno jakichś grup mięśniowych z jednoczesnym względnym oszczędzaniem innych. To właśnie czyni sportowców grupą szczególnie narażoną na powstawanie dysbalansu.

Co może zrobić niezbyt zamożny, rozpoczynający swą przygodę ze sportem, standardowy obywatel, by uniknąć dysbalansu mięśniowego ?

Otóż może:
– regularnie uzupełniać swój trening o ćwiczenia o charakterze siłowym angażujące w odpowiednim stopniu mięśnie eksploatowane najmocniej podczas sportu, jaki uprawia, oraz mięśnie do nich przeciwne;

– uzupełniać trening o ćwiczenia rozciągające – pozwalające uniknąć wspomnianych wcześniej przykurczy a zatem i kontuzji;

– regularnie czytać dział TRENING na mmanews.pl – a dokładniej chodzi mi tu o podnoszenie samoświadomości – ważne, by osoby trenujące miały podstawowe pojęcie o tym, jak działa ich organizm – to pomoże im odpowiednio wcześnie zwrócić uwagę na niepokojące sygnały.

Komentarze

  • TD

    Ciekawe co by było robiąc tylko jeden bichol 😀

  • bardzo dobry artykuł. szkoda, że przed wystąpieniem problemów z ruchomością w stawie biodrowym o tym wszystkim nie wiedziałem ;(.
    Obecnie po omacku staram się zapobiegać takim ewentualnym problemom, choć przyznaję, że ograniczam prewencję tylko do pływania na basenie i rozciągania dodatkowego.

  • TD

    Apropo basenu… muszę znikać 🙂

  • Kamillo

    Znam dziesiątki ludzi, którzy cierpią, nie rozwijają się lub szkodzą sobie przez niedopowiedzialny trening. Bardzo dobrze, że wasz portal przyczynia się do zmiany tej sytuacji, sam już na tym trochę zyskałem.

  • Paweł

    Może jakimś rozwiązaniem był by trening na siłowni na zasadzie – seria z użyciem danego mięśnia i od razu potem seria z użyciem antagonisty (mięśnia przeciwdziałającego). Ale kosztowało by to sporo zachodu bo trzeba by chodzić z podręcznikiem do anatomii. Najważniejszym elementem było by chyba trenowanie antagonistów dużych silnych i czesto ekspaatowanych mieśmi: czworogłowy uda, piersiowy, brzucha, najszerszy grzbietu, kl piersiowej.

  • sparda

    Paweł – to jest jedna z metod treningowych -serie antagonistyczne. Lecz aby uniknać dysbalansu jest prostsza metoda. Nie ćwiczyć wogóle w izolując mięśnie. To największy błąd ludzi ćwiczących sporty w których potrzebna jest siła „eksplozywna”. Ćwiczyć tylko z wolnymi ciężarami aby stawy „uczyły” się stabilizować postawę przez co automatycznie wiele mięśni jest zaangażowanych. Żaden mięsień podczas ruchu nie działa sam….no chyba że prawy biceps 🙂

  • nvcn

    sparda, nie do konca prawda. wiele cwiczen wielostawowych z wolnymi ciezarami moze sie wlasnie przyczynic do dysbalansu, i wtedy trzaba cwiczen ilozowanych zeby naprawic szkody.

  • i dlatego ciężary mnie nie kręcą. Ja już się gubię w radach z komentarzy. dla mnie przeciwwagą dla treningów bjj jest stójka w mma i boks, w ten sposób nie ma dysbalansu 😉 joke.

  • neron

    to ja pozwolę sobie wtrącić coś od siebie 🙂 generalnie w świecie zawodowego sportu powraca się właśnie do wolnych ciężarów – są lepsze bo wymuszają współpracę wielu grup mięśniowych, a co jeszcze ważniejsze – współpracę odpowiednio skoordynowaną, konieczną do stabilizacji ciężaru. odpowiednio dobrane ćwiczenia siłowe na pewno mogą przed dysbalansem uchronić. Sport uprawiany rekreacyjnie nie musi się przyczynić do zaburzeń równowagi mięśniowej. Istnieją różne testy funkcjonalne pozwalające wykryć ewentualne nieprawidłowości, najlepiej gdy są przeprowadzane pod okiem specjalisty.