Czy piramida powoli zaczyna się chwiać ?

autor:
09 Luty 2011
Czy piramida powoli zaczyna się chwiać ?

foto: https://www.weight-loss-program.com

Wszyscy oglądamy czasem telewizję, czytamy prasę, odwiedzamy duże portale internetowe jak Onet czy WP. Wątpię zatem, by znalazł się ktokolwiek, komu nigdy nie wpadły w ręce, choćby i przypadkowo, jakieś porady dotyczące zdrowego odżywiania. Tak zwany „mainstream” wręcz pęka od nich w szwach. Często, gdy przyjrzymy się bliżej tym głoszonym z troski o nasze zdrowie (miejmy nadzieję…) zaleceniom, to okazuje się, że większość z nich niewiele się od siebie różni. Załóżmy teraz, czysto hipotetycznie, prostą sytuację – mianowicie taką, że wszystkie te wskazania są nieprawdziwe lub nieprawidłowe….

Tak, wiem, teorie spiskowe to lekka przesada, szczególnie gdy są wałkowane w serwisach o charakterze informacyjnym (takim jak nasz). Ale zapomnijmy na chwilę o zdrowym rozsądku i wyobraźmy sobie wspomnianą sytuację jako prawdziwą. Czy mógłby istnieć powód, dla którego bylibyśmy karmieni papką pełną informacji powodujących złe nawyki ? Jak wiadomo, każdy powód ostatecznie sprowadza się do jednego – do pieniędzy.
Macie pojęcie, jakie obroty generuje przemysł związany z fitness i ogólnie pojętym zdrowym stylem życia ? Ja też nie, ale jestem gotów oddać duszę szatanowi (o ile istnieje) zakładając się z nim o to, że są one potężniejsze niż obroty w całej gospodarce wszystkich państw europejskich razem wziętych. A jak wygenerować tak monstrualnie duże przepływy gotówki ? Cóż, nie znam się na tym za dobrze, ale jestem przekonany, że nie jest to możliwe bez zmasowanych kampanii reklamowych atakujących ze wszelkich dostępnych mediów. Gdy tak sobie o tym myślę, to jestem skłonny uwierzyć w wielki spisek tajemniczej grupy osób, które na tym korzystają.

Okej, myślę, że jak na małą, wstępną dygresję, to tyle rozważań z pogranicza science-fiction wystarczy. Nie przypadkowo jednak napisałem właśnie takie, a nie inne wprowadzenie. Dziś bowiem chciałem Wam zaprezentować kilka alternatywnych sposobów odżywiania, które odbiegają od ogólnie przyjętych norm i zaleceń. Nie będę ukrywał, że inspiracją do napisania tego posta był dla mnie Herschel Walker, zawodnik Strikeforce, były futbolista, gość w rewelacyjnym stanie fizycznym, który twierdzi, że jada raz dziennie i do tego nie jada mięsa.
Oto i kilka, moim zdaniem ciekawszych, sposobów żywienia, które według ich zwolenników działają wielokrotnie lepiej na organizm niż zalecenia WHO (World Health Organization):

1. Dieta Paleo
Tak naprawdę powinienem napisać „styl życia Paleo” – bo takie określenie bardziej tu pasuje. Jest to sposób odżywiania promowany przez Dr. Cordaina. W skrócie można powiedzieć, że Dr. Cordain zaleca powrót do naszego pierwotnego, nieco zwierzęcego stylu odżywiania sprzed setek tysięcy lat, kiedy to zamiast karty kredytowej do zdobywania pożywienia używaliśmy dzidy i kamienia. Argumentuje to tym, że nasz kod genetyczny nie różni się od kodu naszych odległych przodków. Według niego, nasz organizm nie jest przystosowany do jedzenia popularnej dziś, wysoce przetworzonej żywności, a jej obecność w diecie szkodzi naszemu zdrowiu.
Co jeść, by być Paleo ? Dr. Codain wymienia takie oto rzeczy: chude mięso (najlepiej z jakichś ekohodowli), ryby, owoce morza, nisko-węglowodanowe warzywa i owoce oraz jaja i orzechy. Nie chodzi o to, by konsumować np. surowe, próbujące wciąż ucieczki mięso. Ważne, by skład diety był jak najbardziej zbliżony do tego prehistorycznego.

2. Eat, stop, eat
Powyższy nagłówek to tytuł książki i zarazem nazwa stylu odżywania promowanego przez Brada Pilona (autora wspomnianej publikacji). Brad zaleca wprowadzenie w życie tzw. „intermittent fasting” czyli regularnych dwudzestocztero-godzninnych głodówek (czyli jemy ostatni posiłek o 12 jednego dnia i następny dopiero o tej samej godzinie dnia następnego). Według Brada, jedna lub dwie takie głodówki w tygodniu znakomicie wpływają na funkcjonowanie naszego organizmu, dzięki regulującemu działaniu na nasz układ hormonalny. Brad twierdzi, że stosując jego „eat, stop, eat” można w zależności od naszych celów przybrać na masie mięśniowej i zredukować tkankę tłuszczową do niskiego procentu.
Co ciekawe argumentacja autora jest nieco zbliżona do argumentów zwolennika diety Paleo – twierdzi bowiem, że nasze organizmy są ewolucyjnie zaprogramowane do głodówki od czasu do czasu, a nasi przodkowie często jej doświadczali, co nie miało negatywnego wpływu na ich zdrowie, wręcz przeciwnie.
Jeśli chodzi o skład pozostałych posiłków w ciągu tygodnia, Brad pisze, że nie ma on jakiegoś diametralnego znaczenia. Jedyne co sugeruje, to trzymanie się możliwie blisko naturalnych źródeł pożywienia (takich jak np. w Paleo). Poza tym, nie narzuca ani ilości posiłków, ani stałych godzin, ani żadnych rutynowych schematów.
Brad stosuje swój system już dosyć długo, a gdy się na niego spojrzy to ostatnią rzeczą o której się pomyśli jest głodówka (spójrzcie sami).

3. Dieta slow-carb
Czyli dieta wolnych węglowodanów. W USA ostatnimi czasy wybuchła na nią moda. Wszystko za sprawą ekscentrycznej i intrygującej postaci jaką jest Tim Ferris. W swojej najnowszej książce „4 hour body” Tim zaprezentował między innymi wyniki stosowania diety slow-carb. Książka szybko stała się amerykańskim bestsellerem, a dieta slow-carb zyskuje coraz większą rzeszę zadowolonych użytkowników.
I choć to nie Tim wymyślił dietę slow-carb, to stworzył jej zmodyfikowaną wersję, która, trzeba przyznać, dobrze się przyjęła.
Co zaleca Tim ? Zaleca przez 6 dni w tygodniu jeść na zmianę tylko kilka tych samych posiłków składających się z chudego mięsa, ryb, jajek, fasoli, nasion, orzechów, oraz bogatych w błonnik warzyw o małej zawartości węglowodanów. Tym, co budzi kontrowersje, jest fakt, że w diecie slow-carb brak przez te 6 dni nabiału i owoców. Tim podkreśla, że ilość posiłków, ich objętość i pory nie mają jakiegoś szczególnego znaczenia, co zresztą popiera wynikami własnych badań.
A co z 7 dniem ? Ferris zaleca do przeznaczenia go na „cheat day” – dzień, w którym jemy co chcemy w dowolnych ilościach. Sam wspomina, że w trakcie cheat days zdarzało mu się zjeść nawet około 15 tysięcy kalorii, których spora ilość pochodziła z batonów Twix… Bo, jak sam mówi, po prostu je uwielbia.
Godne pochwały jest to, że Tim podczas stosowania diety cały czas poddawał się badaniom medycznym, by monitorować skutki diety. A wyniki były zachęcające – poza znaczną redukcją tkanki tłuszczowej Tim przybrał na masie (ma na to dowody w postaci zdjęć – robią wrażenie), obniżył się jego poziom cholesterolu i trójglicerydów, poprawiło się samopoczucie.

Czy to ma sens ?

Argumenty promotorów opisanych alternatywnych metod odżywiania wydają się być jak najbardziej logiczne. Odnoszą się bowiem do naszej genetyki, której mocy tak naprawdę nie znamy pewnie nawet w 10 %. Zarówno Dr. Cordain, Brad Pilon jak i Tim Ferris powołują się na sposób życia ludzi sprzed tysięcy lat. I faktycznie, gdy przyjrzeć się naszej fizjologii to zdaje się ona być w zgodzie z proponowanymi przez nich metodami. Przykład ? Proszę bardzo – weźmy hormon wzrostu. Dzięki niemu wzrasta nasza sucha masa mięśniowa a tłuszcz płonie jak szalony. Jednym z silniejszych bodźców, który powoduje jego uwalnianie jest właśnie głód – o czym zresztą pisze w swojej książce Pilon. Hamuje go natomiast wysoki poziom insuliny – którego unikniemy stosując którąkolwiek z wymienionych metod odżywania.
Warto jednak mieć na względzie, że skoro mowa o wzorowaniu się na naszych przodkach, to powinniśmy prześledzić ich styl życia całościowo – nie tylko co do jedzenia. Przykładowo, czy uprawiali wyczynowo sport ? To raczej mało prawdopodobne. Zatem czy wyczynowi sportowcy mogliby bez ryzyka stosować wymienione diety ? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to i wiele innych rodzących się pytań. I chyba jedyną słuszną drogą wydaje się przetestować te rozwiązania na sobie, jak radził w wywiadzie dla nas Steve Maxwell.

BTW: niebawem odpalam własnego bloga, na którym będzie sporo w tematyce fizjologii i podnoszenia możliwości ludzkiego organizmu. Między innymi podejmę się przetestowania kilku niekonwencjonalnych sposobów odżywiania. Gdy tylko blog ruszy, czytelnicy MMAnews dowiedzą się o tym jako pierwsi ! Oczywiście dalej będę pisał tutaj w dziale Trening, a blog będzie traktował nie tylko na tematy związane ze sportami walki. W każdym razie – każdy znajdzie tam coś dla siebie.