Maciej Jewtuszko vs. Curt Warburton – Analiza walki i video

27 Luty 2011
24
Maciej Jewtuszko vs. Curt Warburton – Analiza walki i video

Dzisiaj rano, w Sydney w Australii, Maciej „Irokez” Jewtuszko stoczył swój pierwszy, oficjalny pojedynek w UFC – największej organizacji MMA na świecie. Przeciwnikiem naszego rodaka był Anglik, Curt Warburton.

Nie zrozumcie mnie źle już na samym początku. Znam Macieja osobiście, stąd znane są mi pewne fakty, które nie były znane szerszej publiczności, a o których można teraz spokojnie powiedzieć głośno. Po pierwsze, do Australii Polak leciał ze skręconą – jakieś 2 tygodnie przed występem – kostką. Wystarczy spojrzeć na jego zabandażowaną, w trakcie pojedynku, lewą stopę. Druga sprawa to fakt, iż złamana pod koniec października zeszłego roku lewa ręka, dawała o sobie mocno znać przez cały czas trwania pojedynku. Widać to szczególnie w momentach, w których Irokez posyłał ciosy, z których zaledwie niewielki procent doszedł celu. O tym fakcie również wiedziałem, rozmawiając z nim wielokrotnie, przed jego debiutem w UFC. Z drugiej strony jest to sport kontaktowy i jego przeciwnik również mógł przystąpić do rywalizacji nie będąc w pełni sił.

No więc po kolei, zaczynając od rundy 1. Jeszcze w trakcie ważenia i przy wejściu do oktagonu widziałem, że Jewtuszko był „bardziej” sobą, niż w jego poprzedniej walce w WEC. Coś jednak zmieniło się zaraz na samym początku, kiedy Warburton zaczął dyktować tempo. Z naszej rozmowy przed walką wiem, że Maciej miał zamiar mało uderzać, biorąc pod uwagę fakt złamanej niedawno ręki, i skupić się na poddaniach. Jakież było moje zdziwienie, gdy Anglik sprowadził Macieja i kontrolował go z góry, przez cały czas pierwszej rundy, zasypując go jednocześnie gradem uderzeń. Na szczęście żadne z uderzeń nie wywarło
większego wrażenia, gdyż Irokez dobrze kontrolował i unikał obrażeń. Jego nogi i biodra były dosyć aktywne, ale nie na tyle, żeby zagrozić Curtowi. O dziwo, zawodnik ze Szczecina nie pokusił się nawet o jakąś konkretną akcję ofensywną. Być może przeszkadzał mu fakt bycia przyciśniętym do siatki, na szczęście na półtorej minuty przed końcem pierwszej rundy, akcja przesunęła się nieco na środek oktagonu. To mógł być ten właściwy moment, jednak walka cały czas toczyła się tym samym scenariuszem. Skoro nie było poddania, liczyłem więc, że Maciej będzie próbował wstać, czego również nie uczynił do końca pierwszej rundy. Większych obrażeń nie odniósł, nie licząc krwawienia z ust, ale punktacja z pewnością zdecydowanie i jednostronnie na korzyść fightera z wysp.
Po raz pierwszy, w narożniku Macieja nie było Bagiego, doświadczonego trenera i zawodnika. Stąd zwróciłem uwagę na to, kto przyleciał z nim tym razem. Pierwsze skrzypce sekundanta grał Marcin Parcheta, doświadczony zawodnik Muay Thai i sparringpartner Jewtuszki. Zasłyszane porady, wypowiedziane między rundami przez sekundantów, nie napawały mnie optymizmem.

Runda 2 to szansa na odkupienie win przez Polaka, wszak przecież znany jest ze świetnych uderzeń i możemy przymknąć oko na pierwszą rundę, która przecież mogła być próbą złapania odpowiedniego rytmu. Jako, że rundy zaczynają się od stójki, po cichu liczyłem że coś w Irokezie się obudzi a przynajmniej, że to on przejmie inicjatywę, sprowadzając mniej doświadczonego w parterze przeciwnika. Pierwsza minuta to próba kilku efektownych, ale niestety nieefektywnych akcji typu „back fist” czy podwójne kopnięcia z doskoku. Zwracałem szczególną uwagę na jego silniejszą, lewą rękę (Irokez jest mańkutem), która niemal cały czas była nieaktywna, tym samym samym odpadała możliwość dokończenia wypracowanej wcześniej akcji i zakończenia jej silnym uderzeniem. Kiedy w drugiej minucie doszło do klinczu, wiedziałem co się święci. Liczyłem więc, że doświadczenie treningowe Macieja z zapaśnikami i grapplerami szczecińskiego Berserkers Team, zapewni mu tym razem pozycję dominującą. Tak się jednak nie stało i Warburton ponownie sprowadził Macieja, zastawiając mu nogi. Wtem, Maciej podjął próbę założenia dźwigni na nogę, jednak ta zakończyła się niepowodzeniem. Był to jednak jakiś pozytywny sygnał, że Irokez cały czas stanowi realne zagrożenie. Akcja przeniosła się z powrotem do stójki i Polak spróbował kilka kombinacji rękami, z których część doszła celu. Kiedy jednak chwilę później doszło do zwarcia, Anglik nabrał Irokeza na tę samą sztuczkę, podcinając go i lądując z nim na ziemi, ponownie w pozycji dominującej. Tu akcja przenosiła się między pół gardą a pełną gardą, co cały czas nabijało jedynie cennych punktów Curtowi. Sygnał końcowy i powrót do narożnika. Liczyłem na cenne rady w stylu „idź i postaw wszystko na jedną kartę”, „uderzaj jakbyś walczył o wszystko”, niestety nic takiego nie usłyszałem i zacząłem się mocno zastanawiać, czy aby wachlowanie ręcznikiem, podawanie wody i okłady z lodu, to jednak za mało na światowym poziomie. Wygrana to, przy obecnym czasie rozwoju metod treningowych, suma wszystkich składowych pracy w grupie. Dlatego właściwa ekipa w narożniku na pewno daje cenne kilka procent szans. O ile sama porada, tym razem, była nieco bardziej cenna, tak z kolei nie przemawiały do mnie momenty w których mowa była o straszeniu. Ja za to byłem wówczas mocno przestraszony, że Warburton zdominował dwie rundy i że zdecydowanie prowadzi w oczach sędziów.

Ostatnia, trzecia runda to być albo nie być. Próba uderzenia łokciem (wyczerpujące treningi z Parchetą), niestety chybiona. Kolejne pół minuty obserwowałem jak Maciej skrada się na próbę uderzenia łokciem, ale tym razem po łuku od dołu. Coś „a la” Anderson Silva w Cage Rage. Nie wiem czy chodziło o fakt kontuzjowanej ręki, czy po prostu Jewtuszko skupił się za bardzo na zgarnięciu kolejnej nagrody za nokaut wieczoru. Do połowy trzeciej rundy nie zaobserwowałem specjalnie mocnych ciosów, które miały by zaimponować sędziom punktowym, a czas przecież uciekał. Zostały już zaledwie dwie minuty do końca walki, Anglik klinczuje, wchodzi za plecy i okręcając Irokeza o 360 stopni, udaje mu się go przewrócić po raz kolejny. Biorąc pod uwagę fakt, iż Maciej w zasadzie nie próbował ani razu wstać, obawiałem się, że walka już pozostanie w parterze do samego końca. Wciąż jednak tliła się we mnie iskierka nadziei a obolałe od ściskania „na szczęście” kciuki powoli miały dość. Tym razem Brytyjczyk doszedł od razu do pozycji bocznej, później przechodząc za plecy, karząc Macieja pojedynczymi uderzeniami. Irokez próbował się z tego uwolnić, jednak nieprzekupny zegar wskazał piątą minutę i zawył na znak zakończenia pojedynku.
Nie czekałem nawet na wynik, byłem zły i wiedziałem jaki będzie rezultat. Reasumując, co przebiegło źle? Na pewno zdrowie nie pomagało, ale jak wspominałem wcześniej, Warburton mógł być w podobnej a nawet gorszej sytuacji, ale tego akurat się nie dowiemy. Myślę, że doświadczona ekipa (sekundanci) mogła by również sporo zdziałać i scenariusz mógłby być zupełnie inny. Całość wyglądała tak, jak określili to komentatorzy Orange Sport. Maciej jest zawodnikiem, który rzadko ma plan i z reguły jest kreatywny w trakcie pojedynku. Tym razem tej kreatywności zabrakło i Irokez musi stawić czoła pierwszej, oficjalnej porażce na jego profesjonalnym rekordzie. Życzymy Maciejowi zdrowia i szybkiego powrotu do oktagonu, bo bez wątpienia jest zawodnikiem posiadającym jeden z największych potencjałów w Polsce i zdecydowanie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Liczę jednak na to, że w obozie treningowym nastaną jakieś poważne zmiany.

Dla tych, którzy szukają potwierdzenia moich słów, wrzucam nagranie video z pojedynku Macieja Jewtuszko z UFC 127.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
24 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
sztukmistrz
sztukmistrz
10 lat temu

Jestem wkurzony, bo ktoś nakarmił opinie publiczna , w tym mnie bzdurami, w zapowiedziach przed walką Irokeza.
W wywiadach Jewtuszko zapowiadał dobra dyspozycję, efektowną walkę.
Kolega redakcyjny Saku, w prywatnej ? rozmowie uzyskał od Irokeza podobne deklaracje: ciosy podbrodkowe, efekciarstwo.
W walce zobaczyliśmy, przynajmniej na początku, cofającego się, pasywnego Polaka.
W tym artykule TD odsłania kulisy?, w których pisze, że Jewtuszko przystąpił do walki kontuzjowany, więc deklaracje o efekcarskiej walce były bez pokrycia.

sztukmistrz
sztukmistrz
10 lat temu

Jestem wkurzony sprzecznymi informacjami dotyczącymi tej walki.
W wywiadach z Irokezem ten zapowiadał nokauty, dobrą dyspozycję, wiarę we własne umiejętności.
TD, twój kolega redakcyjny Saku przeprowadził prywatną ? rozmowe z Jewtuszko, gdzie też były buńczuczne zapowiedzi, że będzie cios podbródkowy.
A z artykułu TD wynika zupełnie coś innego.
W walce widziałem przynajmniej na początku cofającego sie, pasywnego Irokeza.
Czyli ktoś nakarmił opinie publiczną, w tym mnie bzdurami.

Boruta
10 lat temu

Tak po koleji. Bjj pod MMA troche się rżóni od Bjj pod zawody sportowe. Maia to akurat przykład sportowego Bjj. Z tym, że jest takim wyjatkiem od reguły mówiącej, że takie podejście w MMA sie nie sprawdza. Klasyczny przykład Bjj pod MMA to np Roger Gracie. Kontrola i maksymalna prostota.
To co z Bjj stosuje si ew MMA, to naprawde duzo. Sporo technik kończacych, kontrola i ucieczki z pozycji, przechodzenie gardy i półgardy, uderzenia w parterze (jak myślicie, skąd się te techniki wzięły?), obrona przez kończeniami i wreszcie łaczenie chwytów z uderzeniami.
Nie wiem skad ten pomysł, ze zapasy są w Polsce w klubach MMA traktowane po macoszemu? Już w pierwszym klubie Bjj/MMA powstałym w Poznaniu w 1998 roku ćwiczylismy zapasy. Początkowo prowadził je Karol Matuszczak, który ćwiczył prywatnie z trenerem poznańskiego klubu stylu wolnego, gdy dołączył do nas Andrzej Kościelski, medalista ME stylu wolnego, prowadził on i sporadycznie jego kolega, Ormianin, którego nazwiska nie pamiętam, na imię miał Roman i wywodził sie z klasyka. Ponadto obalenia z judo prowadził Rafał Szymański.
Kiedy założyłem własny klub od początku kładłem duży nacisk na obalenia, a współpraca z Andrzejem Wrońskim jest tego rozwinięciem. Mirek Okniński też od początku włączył zapasy w trening swojego klubu. Tyle, ze z odwrotnym podejsciem, najpierw polegał na trenerach zapaśniczych, po latach sam poczuł się na siłach prowadzić.Szczecin to starzy judocy. Ktoś powie, ze to nie to samo i będzie miał rację, ale wiem, że Mariuszowi Linke zdażało się brać udział w zawodach zapaśniczych i wracać z nich z medalami.
Janek Błachowicz w swoich rybnickich czasach ćwiczył zapasy, nie wiem jak teraz, ale jakieś wzmianki o Ryszardzie Wolnym w sieci widziałem. Niedawno pojawił się w sieci film z treningów Marcina Helda z poznańskimi zapaśnikami. To tylko kilka przykładów, ale pokazujących, że czołówka polskiego MMA od początków z zapasami (czy szerzej obaleniami, bo także i judo) miała do czynienia „od zawsze”.
Problem dotyczy raczej mniejszych i nowszych klubów prowadzonych przez trenerów bazujacych na stylach stójkowo-uderzanych z niewielkimi dodatkami chwytów, albo starających się upchnąć zbyt wiele w zbyt małej ilości treningów.

Oskar
10 lat temu

Ej, ale panowie, ile technik BJJ ta na prawdę stosuje się w MMA? Głównie kontrole w parterze w różnych pozycjach, ucieczki, minimalnie sweepy. Z kończeń jest głownie mata leao, gilotyna, balacha, trójkat, kimura… Jak ktoś zrobi skrętówkę to Joe Rogan pieje z zachwytu, a jak Sotiropoulos stara się coś zrobić z rubber guarda to jest pełen orgazm. BJJ pod mma to raczej koncepty niż techniki. Choć to nie znaczy, że nalezy się ograniczac do 3 technik na krzyż. Właśnie ci co to robią, nie umieją potem dociągnąć gilotyny. Trzeba umieć prowadzić bardzo wyrafinowaną grę w parterze, by w UFC zrobić płynną kimurę z bocznej.

pablobjj
10 lat temu

Oprócz Janikowskiego jest jeszcze Ernest chyba, który pojechał mistrza Bellatora i jedną z amerykańskich nadzieji na Londyn, Joe Warrena

I nie mów, że młodzi nie odnoszą sukcesów, bo pod okiem Pana Wolnego rośnie nam kilku mocnych zapasiorów, zwłaszcza w klasyku

pablobjj
10 lat temu

A Damian Janikowski, z którym był wywiad na portalu? Chłopak jedzie wszystkich, murzynów, żółtych, Ruskich, Amerykańców i przywozi medale ze ZNACZĄCYCH imprez, a nie z jakichś mistrzostw podwórka… Problemem jest brak treningów zawodników pod kątem zapaśniczym co pokazał Drwal czy teraz Irokez… Z całym szacunkiem do Bagiego (którego pozdrawiam), ale ta porażka to chyba najlepszy sygnał, że trzeba co zmienić

Co do BJJ Maii to też się nie zgodzę, bo Brazylijczyk perfekcyjnie wykorzystuje BJJ w MMA i to nie prymitywnie, jak Rampage, że tylko do obrony, ale przede wszystkim do atakowania.

F. Georgiew
10 lat temu

Oskar, zupełnie się z Tobą zgadzam z jednym wyjątkiem.

BJJ Demiana Mai to właśnie nie są prymitywne techniki wykonywanie z perfekcją i szybkością. On pływa jak je robi, od jednej do drugiej, na spokojnie, z kontrolą. No i jednak nie są to absolutne podstawy 😉

A po necie już krążą plotki o zwolnieniu -.-

Boruta
10 lat temu

TD. Jak juz pisałem mogę sie mylić, ale wydaje mi się, że to nie byłby problem dla UFC po wcześniejszym efektownym zwycięstwie. Do tego jak wynika z textu cały czas dawała o sobie znać poprzednia kontuzja, czyli to nie kwestia „drugiego razu”, a doleczenia pierwszego.

Oskar
10 lat temu

Mi się wydaje, że w tej walce było widać 2 największe wady polskiego MMA: słabe zapasy i nieumiejętność wykorzystania klatki do walki.
Pierwsza nie wiem z czego wynika. Mamy sporo doświadczonych zapasników. Młode pokolenie nie ma osiągnięc sportowych, ale obecni trenerzy 20 lat temu walczyli na matach o medale z najlepszymi Rosjanami – jest od kogo się uczyć, wystarczy tylko chcieć. Najlepszy przykład to sekcja Boruty, gdzie jednym z trenerów jest Andrzej Wroński, a jego wychowanek pojechał Marcina Helda jak dziecko stosując właśnie zapasy i boks. A Maciek przegra właśnie w zapasach. Z Anglikiem!!! Oni nie znają się na zapasach!!! Wstyd.
Problem walki w klatce wynika pewnie z dawnej fascynacji Pride i regułami narzucanymi przez KSW. Bez umiejętności ucieczki na nogi w oparciu o siatkę jest jedna z najważniejszych umiejętności w UFC, a tego Jewtuszko nie umiał.
Do tego trzeba dodać kompletna amatorszczyznę w narożniku. Sorry panowie, ale to wy jestescie od myslenia i macie mieć ustalone co zrobić jak plan nie wychodzi. Szkoda słow.
Ponadto w Polsce MMA ma ciągle zbyt dużą odchyłkę w stronę BJJ. To nie jest źle, ale to BJJ trzeba znać na prawdę dobrze. Purpura to takie minimum, szczegolnie w UFC. Popatrzcie co się stało z Demianem Maią…. BJJ pod MMA to dość prymitywne techniki, ale wykonywane z perfekcją i szybkością (vide Maia).

Boruta
10 lat temu

TD. Wydaje mi się, że akurat Irokez po ostatnim efektownym zwycięstwie w WEC był w takiej sytuacji, że UFc by spokojnie zaakceptowało przerwę, Choć oczywiście mogę si etutaj mylić.
Bej. Nie rozśmieszaj mnie. Jest bardzo duży jak na tą wagę. Normalnie jest dwie wagi wyżej.

griffon
griffon
10 lat temu

a tak apropo ……kto to jest CARL WARBURTON…..poprawcie Panowie

Bej
Bej
10 lat temu

Maciek był zbyt skupiony na tym, żeby nie przegrać. Jest też stosunkowo mały na swoją wagę. Musi nadrabiać pewnością siebie i eksplozywnością, inaczej nie ma szans na zwycięstwa. I widać było brak treningu w klatce.

Ale nie zmienia to faktu, że jest zajebisty.

Bej
Bej
10 lat temu

Maćkowi przede wszystkim zabrakło pewności siebie i przyciśnięcia przeciwnika. Dał się zdominować gorszemu przeciwnikowi, nie mógł złapać dystansu i nie zagrażał mu. Raz był blisko ten spinning elbow i parę podbródkowych, ale ogólnie fatalna walka.

Do tego fatalne rady narożnika. Nie uważam się za eksperta, ale tak złej oceny sytuacji nie słyszałem od TUFa 12 i „you’re winning this fight bro! you’re winning!”

griffon
griffon
10 lat temu

Wielka szkoda i prawdziwe widzieć Irokeza w defensywie…. ręka lewa faktycznie nie aktywna. Co do kostki to trzeba wierzyć TD że była skręcona. Szkoda bo może się pożegnać z UFC po tej walce…..

Boruta
10 lat temu

Polityka UFC jest dość specyficzna, a do tego obecnie mają nadmiar zawodników wagi lekkiej z WEC. Wychodzenie w takiej sytuacji do walki nie będac w pełni zdrowym to moim zdaniem „trochę” lekkomyślna decyzja.

British 100%
British 100%
10 lat temu

HARRRRRR!

sztukmistrz
sztukmistrz
10 lat temu

kto jest autorem analizy?

24
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x