Zuffa kupiła Strikeforce – bilans

autor:
13 Marzec 2011
14
Zuffa kupiła Strikeforce – bilans

Ostatni tydzień był dla mnie ciężki, ale jestem już z wami, by zadręczać was kolejnymi porcjami wiadomości z japońskiego MMA i sportów uderzanych. Tym razem trochę odejdę od swojej specjalności i skupię się na wstrząsającej wiadomości, czyli kupieniu Strikeforce przez ZUFFĘ. Przedstawiam bilans zysków i strat, jakie może przynieść ten interes.


Przede wszystkim z tej informacji powinniśmy się cieszyć my, czyli fani MMA na całym świecie. Wreszcie mamy szansę obejrzeć walkę Fedora z Lesnarem czy z kim tak kto chce, i walki Alistaira Overeema z najlepszymi ciężkimi świata MMA, a nie K-1. Ponadto Nick Diaz może zmierzyć się z GSP, co byłoby ciekawe patrząc na atuty Diaza. Jednak mnie osobiście kręci inna walka. Cung Le vs. Anderson Silva. Ta walka marzy mi się od dawna, ale niestety Cung dopiero teraz ma szansę walczyć z Pająkiem. Czas nie działa na korzyść zawodników, tak samo jak nie działa na korzyść Dany, więc może nasz prezydent da nam tę walkę jeszcze przed nowym rokiem. Tak więc dla nas tony walk do obejrzenia.

Istnienie Strikeforce to kolejna wielka niewiadoma. Dana powiedział, że będzie jak dawniej, ale ile możemy oglądać walki Overeema z ciężkimi Strikefroce? Jedno jest pewne, póki trwa turniej wagi ciężkiej, to Strikeforce jest bezpieczne. Później nie wiem, ale nie sądzę, by organizacja Cooker’a przetrwała dłużej niż 2 lata, czyli czas umowy z telewizją Showtime. Idealnym scenariuszem dla nas to dwie częściej organizujące gale organizacje z wymianą fighterów. Wtedy rozpiski byłyby arcyciekawe. Wyobraźcie sobie walki Mousasiego i Shoguna, Jacare i Demiana Maii, Diaza i GSP… Jest ktoś, kto nie chciałby ich oglądać?

Czy zyskają sami zawodnicy? Myślę, że tak. Zwłaszcza Ci ze Strikeforce i Ci, którzy spisują się w UFC średnio. Ci drudzy będą mogli wylądować w drugiej organizacji ZUFFY, jeśli Dana nie przedłuży z nimi kontraktu na walki w oktagonie. Natomiast tym pierwszym powinno wpaść więcej pieniędzy do kieszeni, gdyż ZUFFA ma więcej sponsorów i już 9. kwietnia powinniśmy mieć klatkę Strikeforce obklejoną logami znanymi z oktagonu. Ale nie wszyscy zawodnicy mają dobrze.

Dana gniewa się z Joshem Barnettem i Danem Hendersonem, także Paul Daley nie ma czystego sumienia. Ci dwaj mają z Daną na pieńku z powodu ich ‚odejść’ z UFC. Pierwszy brał sterydy, a drugi uciekł do Strikeforce po UFC 100. Z Hendo ściśle wiąże się również sprawa Clinch Gear, ale ta firma raczej wróci do oktagonu.

Jakie są jeszcze straty? Przede wszystkim brak konkretnego rywala. Teraz o miano #2 rywalizować będą Bellator i MFC, ale one będą lata świetlne za ZUFFĄ i prawdopodobnie w przyszłości podzielą los Strikeforce.

Frank Shamrock i Pat Miletich po zakończeniu kontraktu z Showtime najprawdopodobniej stracą swoje posady komentatorów Strikeforce.

Najbardziej bolesną dla mnie stratą jest japońskie MMA, które i tak jest już słabe. Po wykupieniu Strikeforce nie ma praktycznie żądnych widoków, by w Japonii wyrosła jakaś silna organizacja. Jeszcze za wcześnie, by mówić o kontraktach Strikeforce i walkach na wyłączność Crushera, Aokiego i innych japońskich fighterów, ale rynek japoński skupi się raczej na dostarczaniu talentów i przestanie być śledzony przez X-sińskich.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
14 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
Paweł SawickiOskarBladeF. GeorgiewBej Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Oskar
Użytkownik
Oskar
Offline

Przede wszystkim trzeba się zastanowić, co zyskuje Dana na kupienia Strikeforce. Na pewno nie zawodników, bo kupić mozna każdego, jest to tylko kwestia kasy, a tej Dana nie lubi wyrzucać. Tu akurat ma racę, bo UFC, nie bieduje, a konkurencja pada.
Podejrzewam, że Strikeforce miało poważne kłopoty finansowe i Coker chciał ratować skórę. Po drugie, SF ma kontrakt na transmisję w popularnej i niekodowanej TV i możliwe, że tu Dana chce coś ugrać.

Blade
Gość
Blade
Offline

Jeśli chodzi o Cunga Le, to myślę że w kolejce do pasa przed nim są:
Jacare, Okami, Santiago, W. Silva, Bisping – dopiero po pokonaniu któregokolwiek z tej 5tki Cung Le powinien dostać szansę.

Blade
Gość
Blade
Offline

Wiem, że Jacare jest przyjacielem Pająka ale nie wiedziałem że trenują razem.

Blade
Gość
Blade
Offline

Dana mówi, że będą transfery raczej w dół niż do góry, czyli z UFC do Strikeforce, a nie odwrotnie. Zwolnieni z UFC zasilą Strikeforce, więc raczej to będzie coś na wzór extraklasa (UFC) i 2 liga. Tak to widzę, a najlepsi z 2 ligi będą awansować do pierwszej (UFC), no ale zobaczymy jak to się rozwinie 🙂

Blade
Gość
Blade
Offline

Belfort pokonał wysoko notowanego Franklina oraz miał dobrą passę efektownych KO, natomiast Kung Le nie pokonał nikogo o zbliżonym poziomie do Franklina, natomiast ma bilans 1-1 z przeciętnym Scottem Smithem który jest poniżej poziomu UFC.

F. Georgiew
Użytkownik

Tak jak pisałem, w przeciągu dwóch lat nie zobaczymy większości walk, o których wspominasz. Transfery z organizacji do organizacji będą robione po staremu, może minimalnie bardziej ugodowo. Dopiero za te dwa lata szykują się większe zmiany. Do tego czasu nie zobaczymy raczej Diaz vs. GSP, ani tym bardziej Fedora z zawodnikami UFC (są już plotki o walce z Randym, ale moim zdaniem dość nieprawdopodobne).

Blade
Gość
Blade
Offline

Troche nad wyrost te teksty o walce Lesnar-Fedor. Gdy kontrakt Fedora wygasnie Dana nie bedzie naciskal na podpisanie umowy tak jak wczesniej, gdyz Fedor przegral 2 walki z rzedu i nie wiadomo jak bedzie z kolejna. Managerowie Fedora moga nie odstapic od swoich warunkow i nic z tego nie bedzie. KungLe-Pajak – nie wiem w jaki sposob Kung Le zasluzyl na ta walke… Jakby Kung wygrał jakąś dobra walkę w UFC to czemu nie, jednak to Jacare powinien dostać szansę. Ogolnie nie wiadomo jak z tymi wszystkimi walkami bedzie, bo poki co sytuacja wyglada jak z WEC, czyli brak walk… Czytaj więcej »

Bej
Gość
Bej
Offline

A moim zdaniem Japonia to na tyle specyficzne miejsce, że stworzy jakiś swój regionalny produkt, który będą oglądać tylko japończycy i fanatycy tacy jak ja czy ty.

W MMA jest ten problem, że nie wyczarujesz organizacji z niczego. Dlatego USA jest już stracone, bo nikt nie wyłoży takiej kasy, żeby wyciągnąć wielu dobrych zawodników z UFC.

Nie podoba mi się wizja UFC jako światowej FIFY do spraw MMA.