Demian Maia: „Nie uwierzyłem w siebie.”

29 Czerwiec 2011
4
Demian Maia: „Nie uwierzyłem w siebie.”

Jeszcze na długo przed pojedynkiem z Markiem Munozem zastanawiałem się co tym razem zobaczymy od eksperta jiu-jitsu Demiana Maia. Brazylijczyk przez cały czas forsował w wywiadach swoje przekonanie, iż walka potoczy się w stójce i nie kłamał. Po rewelacyjnym początku miał szansę na skończenie walki już w pierwszej rundzie. Doświadczenie Munoza pozwoliło mu jednak przetrwać, wrócić i wywalczyć decyzję.
Niemal przez całą walkę stałem z otwartymi ustami, nie mogąc uwierzyć w ogromny postęp „stójki” Demiana Maia. Zaczynam się jednak obawiać czy kiedykolwiek jeszcze zobaczymy popisowe poddania w jego wykonaniu. Kto jest autorem tej ewolucji? Tego dowiecie się po skoku do środka posta.

Jakie są twoje przemyślenia po walce z Makiem Munozem?
To był dobry pojedynek, pomimo smutku z przegranej. Wydaje mi się, że popełniłem strategiczne błędy, które zadecydowały o rezultacie. Mogłem to łatwo wygrać. Egzekwowałem swój „gameplan” w pierwszej rundzie, ale nagle zmieniłem to i to był mój główny błąd.

Jaki błąd masz na myśli?
Mój pierwszy błąd polegał na tym, że zrezygnowałem z żywego poruszania się po macie, co najwyraźniej skutkowało. Miałem szansę znokautowania go w pierwszej rundzie, ale nie uwierzyłem w siebie. Myślałem, że on udaje rannego i zamiast kontynuować to w kolejnych rundach, zacząłem próbować sprowadzać. To był mój pierwszy, strategiczny błąd. Drugi polegał na tym, że zrobiłem coś czego miałem nie robić, czyli stać w miejscu i uderzać. Jedyne co miałem robić to ruszać się w około, tak jak robiłem to w pierwszej rundzie. Te dwa błędy doprowadziły do mojej porażki.

Jaką lekcję wyciągnąłeś z przegranej?
Pierwsze i najważniejsze, muszę uwierzyć w moc swoich uderzeń, ponieważ zabrakło mi tego zaufania w chwili kiedy go uderzyłem a on to poczuł. Powinienem zaufać sobie, iść naprzód. Drugą rzeczą której się nauczyłem to to, że nie muszę używać mojego jiu-jitsu w każdym pojedynku. Po prostu straciłem koncentrację próbując zmienić strategię, która działała.

Wspomniałeś, że nie uwierzyłeś w swoje zdolności bokserskie, pomimo że bardzo ją komplementowano. Czemu zawdzięczasz taką ewolucję?
Trenowałem sporo, lubię to robić i polepszać słabe strony. To jest to co robiłem odkąd dołączyłem do UFC. Chcę polepszyć stójkę i wydaje mi się, że rezultaty stają się widoczne. Muszę jedynie zdobyć więcej doświadczenia na tym polu.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
F. GeorgiewBladepawel Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
F. Georgiew
Użytkownik

Powiem szczerze, że ostatnio trochę się zraziłem do MMA. Wszystko poszło w stronę skrajnego usportowienia, a co za tym idzie, odrealnienia. Nie tylko zasady punktowania faworyzują zapaśników, ale też (zwłaszcza trzyrundowe) pojedynki wymuszają granie pod sędziów, ogromne zmiany taktyczne, w których akurat oni odnajdują się dość dobrze. Nie to żebym wierzył w mit niezwyciężonego Ricksona, ale rozumiem dlaczego tak wcześnie wycofał się z tej dyscypliny. A Maia? Jeden z najefektowniejszych zawodników UFC dla mnie. Uwielbiam go oglądać. Widać, że poprawił stójkę, ale niepotrzebnie zawierzył czemuś, w czym nie ma wypracowanych przez lata nawyków. Szkoda, zwycięstwo nad Munozem dałoby mu dobrą… Czytaj więcej »

Blade
Gość
Blade
Offline

Jeśli potrafił pięknym rzutem obalić Sonnena, to mogłoby to się udać i z Munozem, gdyby miał inny plan na tą walkę.

pawel
Gość
pawel
Offline

o to chodzi niech grapplerzy szkola mocno zapasy, nie dosc ze piekny sport to i najskuteczniejszy w aspekcie mma

Blade
Gość
Blade
Offline

Wolałbym, żeby pracował szaleńczo nad zapasami i dążył do walki w parterze. Lubię oglądać jego walki w parterze, nawet jak kończą się decyzją. Walka z Mirandą była lepsza od walki z Munozem.