TUF 13 – podsumowanie

03 Czerwiec 2011
TUF 13 – podsumowanie

„The Ultimate Fighter 13” dobiegł końca. Czeka nas jeszcze finałowa walka, ale nie zobaczymy już więcej w telewizji tych kilkunastu twarzy, kręcących się po znanej nam od tylu lat posiadłości. Niektórzy powiedzą, że to dobrze, inni będą bronić tego sezonu, mówiąc, że nie był taki zły. Ale chyba nikt nie pieje nad nim z zachwytu. Jak wyglądała oglądalność ostatniego odcinka i kto zostanie zwycięzcą programu, dowiecie się w środku posta.

Nie chcę wzorem zagranicznych portali co tydzień przypominać o tym, że program odbył się w innej godzinie niż zazwyczaj, musiał mierzyć się z poważną konkurencją itd. Tutaj w Europie mało kto oglądał TUFa na żywo, a nawet jeśli, to nie na Spike TV i niespecjalnie przejmował się amerykańskim „Idolem”. Dla nas liczyła się tylko rozrywka i perspektywiczni fighterzy, a narzekaliśmy przecież tak samo, jak ludzie za Oceanem.

Jeśli chodzi o rozrywkę, najmocniejszym atutem była rozróba z przedostatniego epizodu, którą producenci zapowiadali przez bite dziewięć tygodni, pokazując w zapowiedziach rzut poświęcenia prosto na szklany stół. Zabrakło żartów, kłótni i afer, a podejrzewanie Chrisa Cope’a o szpiegostwo było tak nadmuchane, że aż żałosne. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby ten irytujący człowiek i jego małpie okrzyki radości nie znalazły się w programie. Atmosferę w programie podgrzewał stipper Ramsey, ale szczerze – ilu z nas ogląda TUFa żeby oglądać facetów malujących sobie paznokcie i robiących striptiz przy każdej możliwej okazji? W tym sezonie zabrakło Krzysztofa Soszyńskiego czy ludzi pokroju uczestników ósmego czy dziesiątego TUFa. I jeśli chodzi o samą rozrywkę, dałbym temu sezonowi ocenę 6/10.

Jeśli chodzi o poziom sportowy, także było marnie. Znacząca większość walk odbywała się przy ścianie octagonu, sporo było mocno jednostronnych lub nieciekawych. Zobaczyliśmy przeciętnych jak na TUFa zawodników z różnym backgroundem, którzy chcieli w dwa miesiące stać się rasowymi zapaśnikami. Szczerze powiedziawszy poza mata leao Ramseya nie pamiętam z tego sezonu żadnego jiu-jitsu, nikt nie zachwycił też boksem. Tony Ferguson pokazał ładne low-kicki, ale już jego poruszanie głową, które tak chwalą na forach, moim zdaniem było bardziej na pokaz niż żeby uniknąć ciosów. Z kolei solidny zapaśnik Shamar Bailey, pokazał, że nie ma nic poza zapasami i nie potrafi skończyć walki. Dwa pierwsze odcinki to dwóch zawodników mniej, później Brock Lesnar także podkreślał na każdym kroku, że jego drużyna to chicken shit. Poziom sportowy oceniłbym na 6/10, goście naprawdę nie zachwycili, mam nadzieję, że 7 z 8 ćwierćfinalistów na karcie TUF 13 Finale pokaże się z lepszej strony niż dotychczas.

Po ogłoszeniu trenerów, wiele osób zapiało z zachwytu. Miałem wątpliwości jak poradzi sobie Junior dos Santos, ale Brock Lesnar był dla mnie pewniakiem. Szczerze mówiąc, jedynym naprawdę silnym motywatorem do oglądania tego sezonu był dla mnie Junior i jego „your time”, „goood”, „yeees” i cała pozytywna energia, którą wokół siebie roztaczał. Z kolei Lesnar zawiódł na całej linii. Po wypracowaniu sobie marki w UFC stwierdził nagle, że będzie się zachowywał poważnie i spokojnie, nie pojawił się na walce swojego faworyta, ba, jak się potem okazało, nawet jej nie obejrzał. Trenerzy to 7/10 i to tylko ze względu na Brazylijczyka, zwłaszcza podobał mi się motyw rywalizacji w futbolu amerykańskim.

Podsumowując, zobaczyliśmy bardzo mało fajerwerkowy sezon TUFa. Na tyle profesjonalnie zrealizowany, że i tak nie przegapiłem żadnego odcinka, ale nie było to coś, o czym można było porozmawiać z kolegami po treningu. W jego słabą oglądalność, która wyniosła średnio 1,2 mln widzów mogło uderzyć wiele czynników, ale na pewno sam program nie zachęcał do rezygnacji z oglądania „Idola” czy NBA, które transmitowano o tej samej porze.

A kto wygra w finale? Nie wiem, co musiałoby się stać, żeby nie było to Ramsey Nijem. Facet nie pozuje na Tysona, tylko po prostu trafia i nie daje się trafiać, ma dobre jiu-jitsu, jest odważny, eksplozywny i to ze świetnym cardio. Jeśli psychika nie zawiedzie i nie popełni dużego błędu, powinien spokojnie wygrać ten sezon. Wróżę mu dobrą przyszłość w UFC.

A tak w ogóle, to dajcie mi już TUFa 14 z Bispingiem i Millerem!

Komentarze

  • hultaj

    Z całego TUF 13 najlepsza walka to walka TONYego z czerwonym nosem wyemitowana w zeszły czwartek. Umiejętności bokserskie pana żela-eleganta bardzo mi się podobały. Żel ma dużą przyszłość w UFC.

  • hultaj

    pomerdało mi się, nie w zeszły czwartek a w ten czwartek

  • TD

    Wreszcie koniec… słaba seria a teraz z niecierpliwością czekam na TUF 14. Bisping i Miller dadzą widzom to czego oczekują. Będzie po amerykańsku 🙂

  • F. Georgiew

    Na mnie boks Tony’ego nie zrobił w ogóle wrażenia. Rusza głową, ale wyłapuje sztuki, a nie potrafi nokautować z tego bliskiego dystansu. A taki Ramsey nic nie pajacuje, tylko po prostu robi swoje i co najważniejsze, skutecznie.