„Uważam się za zawodnika początkującego” – Piotr Strus po Pro Fight 6

05 Czerwiec 2011
4
„Uważam się za zawodnika początkującego” – Piotr Strus po Pro Fight 6


Zdjęcie dzięki uprzejmości zawodnika

Tak, jak zapowiadałem, na stronę wchodzi wywiad z kimś, kto wydaje się dziś być jednym z bardziej perspektywicznych polskich zawodników mieszanych sztuk walki. Na mówienie o nadziei polskiego MMA jest jeszcze za wcześnie, ale nie zdziwię się, jeśli użyjemy tych słów w stosunku do Piotra Strusa jak jeszcze trochę się poobija. Póki co, Piotr idzie przez kolejne walki w dobrym stylu, ale jak mówi, nie przykłada dużej wagi do długofalowych celów.

Kiedy wchodziłeś, moją uwagę przykuł drobny szczegół – miałeś wpisane jako styl źródłowy brazylijskie jiu-jitsu. Czy to jakieś nieporozumienie, czy może o czymś nie wiemy?
Nie, słusznie zauważyłeś, dziwnie to wpisali. Tak jak czytał spiker trenuję MMA od półtora roku, wczesniej trenowałem muay thai i kickboxing u Andreja Mołczanowa, tam zaliczyłem swoje pierwsze starty. To brazylijskie jiu-jitsu jest takie trochę naciągnięte, no ale jeśli spowodowało trochę zamieszania u mojego przeciwnika, to może i dobrze.
Dałeś kolejną dobrą walkę, masz czysty rekord. Prawdopodobnie pójdą za tym coraz lepsze propozycje. Czy stawiasz sobie w związku z tym jakieś długofalowe cele?
Ja jestem raczej zawodnikiem, który nie traktuje tego 6-0 jako jakiś oszałamiający wynik, uważam się za zawodnika początkującego. Skupiam się na najbliższych walkach, nie myślę sobie, że za rok będzie coś, a za dwa lata to już w ogóle. Będzie propozycja – usiądzemy z trenerami, zastanowimy się i przygotowania ruszą albo nie.
Masz jakiś dolny lub górny limit ilości walk, które możesz stoczyć w tym roku?
Nie ukrywam, że rządzi tu pieniądz. Wszystko zależy ile zaoferuje pracodawca. Nie ukrywajmy, jestem młodym zawodnikiem, z czegoś muszę żyć, a gdzieś to źródełko wysycha powoli, a światem rządzi pieniądz. Ale trzeba pamiętać, że MMA w Polsce nie pozwala zarabiać jakiś milionów, tylko powolutku, powolutku idziemy coraz wyżej. To samo dotyczy zawodników, bo trenerzy starają się dobierać coraz lepszych.
Przejdźmy do twojej dzisiejszej walki, powiedz proszę o założeniach, które miałeś na nią przygotowane.
Wiedziałem, że na początku jak to się mówi „rzuci się”. Zacznie boksować, zacznie wygłupiać się żeby nastraszyć. Miałem uważać, żeby się nie spalić w tym pierwszym momencie, dlatego klinczowałem. Wiedziałem, że używa dużo lewej nogi do kopnięć, wiedziałem że wchodzi w nogi na wysoko, trenowaliśmy to z chłopakami na macie. Miałem ogólny zarys, bo zazwyczaj nie planuję jak, gdzie przeciwnika skończyć, ale podejrzewaliśmy, że ta walka może skończyć się tak, jak się skończyła.
W czasie walki wystąpiłeś z plastrami na kręgosłupie, czy przed walką pojawiła się jakaś kontuzja?
Nie, te plastry mają tylko odciążyć kręgosłup. W trakcie ponad dwumiesięcznych przygotowań przy sprawach parterowych mocno pracowały nogi i kręgosłup i w ostatnim okresie pojawiły się bóle. Mamy w klubie chłopaka, który jest po specjalnej szkole, który nas okleja tymi plastrami – od razu pozdrawiam Sebastiana – nie jest to żaden cud, żaden doping, po prostu odciąża.
Chciałem też zapytać o dzisiejszą walkę wieczoru z uczestnictwem Roberta Jocza, twojego klubowego kolegę.
Uważam, że ogólnie była to fajna walka, co prawda szkoda, że przegrana na punkty. Niestety Robert się nie pokazał, przespał dwie pierwsze rundy, w trzeciej zaczynaliśmy powoli widzieć to, co robi na treningach. Robert prezentuje niesamowitą formę na treningu, mogę powiedzieć jako zawodnik jego wagi, po prostu miażdży. Ja podczas sparringów nie mam z nim najmniejszych szans. To naprawdę nie był jego poziom, wiem, że stać na bardzo dużo i gdyby pokazał się taki, jakiego go znamy, to Wasilewski by nie istniał. Oglądałem jego walki, ogromny szacunek dla Wasilewskiego, jest młodszy ode mnie o rok, a toczył walki z naprawdę utytułowanymi zawodnikami. Robert to, co robił, robił na pół gwizdka. Nie uderzał seriami, tak jak na treningach.
Czyli zupełnie nic nie zapowiadało, że walka będzie tak wyglądać?
No zdecydowanie nie, zapowiadało się zupełnie odwrotnie. Ostatnio mieliśmy przykład Roberta w Szwecji, była bardzo podobna sytuacja, nie bił, tylko unikał bicia, nie pracował.
Ostatnie szybkie pytanie, Wojtek Orłowski się już zmył, a chciałem go zapytać o najbliższą walkę. Wiesz coś może o tym?
Wojtek niedługo zacznie znowu walczyć, ma już pierwszą propozycję, nie mogę zdradzić jaką, bo nie jestem do tego upoważniony. Padła nawet dziś propozycja walki dla niego, mam nadzieję, że się dobrze zaprezentuje i zaprocentuje to dla niego w przyszłości.
Wielkie dzięki za rozmowę.
Dzięki. Pozdrawiam mojego trenera Andreja Mołczanowa, Pawła Nastulę, u którego trenujemy. Jestem mu bardzo wdzięczny za to, co dla mnie robi. Oczywiście chłopakom z maty: Wojtek Orłowski, Janek Błachowicz, Robert Jocz, Daniel Omielańczuk, Grzegorz Trędowski i wszyscy faceci, którzy przychodzą się z nami kulać na macie, nieważne czy robią to zawodowo czy półzawodowo. Do tego dziękuję sponsorom: Diilgang, firmie Manto, oraz takim cichym sponsorom, przede wszystkim rodzicom *śmiech* i Andrzejowi.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
BorutaF. GeorgiewPancracy i cacy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Boruta
Gość
Boruta
Offline

Heh, napisałeś: „szybko przebije się do absolutnej czołówki w naszym kraju”. I to nie jest wykluczone. Na pewno ja tego mu życzę, spodobała mi się jego walka we Włocławku. Napisałem tytlko, że wg mnie tego jeszcze nie da się powiedzieć, bo brak porównań. O ostatnim przeciwniku można powiedziec tylko tyle, że przegrał z „Kadłubem”, ale nawet nie wiadomo w jakim stylu. Przynajmniej ja nie widziałem tej walki. Wcześniejsi to też enigmy.
Uważam, że warto, aby teraz spotkał się z jakimś solidniejszym rywalem. Tak jak pisałem wg mnie dobrym barometrem byłby Krzysiek Sadecki.

Pancracy i cacy
Gość
Pancracy i cacy
Offline

Spoko gościu, trzymam za niego kciuki.

Boruta
Gość
Boruta
Offline

To Bjj jako styl źródłowy to jakiś większy błąd był. Chyba wszyscy mieli je podane.