„W K-1 jestem żółtodziobem” – Marcin Najman dla MMANews.pl

17 Wrzesień 2011
„W K-1 jestem żółtodziobem” – Marcin Najman dla MMANews.pl

Dziś publikujemy krótki wywiad z Marcinem Najmanem, od którego przede wszystkim próbowaliśmy wydobyć informację na temat tego, jak zapatruje się na walkę w K-1. Nie znajdziecie tu wymyślnych przezwisk, a interpretację tego, co odpowiadał Marcin pozostawiam Wam. Odnoszę jednak wrażenie, że Przemysław Saleta będzie miał większą motywację do treningu w związku z nadchodzącym wyjazdem do Tajlandii, niż Marcin, który już otwarcie zapowiedział, że jest „żółtodziobem” w dyscyplinie jaką jest K-1.

Marcin, odnoszę wrażenie, że nie trzeba było Cię długo namawiać na walkę. Mam rację?
Tak, masz rację. Polega to na tym, że Przemysław dostał największe bicie w karierze w trakcie ostatniej walki. Robił wszystko żeby nie dopuścić do tego rewanżu i opowiadał wszystkim naokoło, że wygrał. No wygrał, bo ich tam było paru – sędzia, lekarz, komentator, a ja byłem sam. Sędzia niesłusznie to podniósł, ja bym Saletę tam ubił, brakowało może 10 czy 15 sekund. Co było później to już inna bajka. Nie byłoby tego rewanżu, gdyby ta walka nie została podniesiona.

Czy nie sądzisz, że starcie z Saletą w K-1 będzie dla Ciebie przeszkodą nie do przeskoczenia?
Wyjaśnijmy sobie jedno, do tej walki dochodzi tylko i wyłącznie dlatego, że będzie mu łatwiej. Odmówił dwukrotnie walki w boksie, dwukrotnie odmówił walki w MMA. Trzy poważne organizacje proponowały mu walkę w tych dyscyplinach, chciały zorganizować rewanż, ale Przemysław się nie godził. Dopiero kiedy padła propozycja K-1, gdzie ja jestem totalnym żółtodziobem, a on jest zawodnikiem, który jest niepokonany w tego typu walkach zdecydował, że może się zgodzić.

Na konferencji wspominano, że ostatnio razem staliście gdzieś w narożniku, czy zaszło jakieś ocieplenie pomimo tych cierpkich słów, które dziś do siebie wypowiadacie?
Nie przypominam sobie żadnych ociepleń.

Czy w związku z jeszcze większym wyzwaniem niż pokonanie Przemka w MMA dociskasz już z treningiem, czy…
Czy odpuszczasz? *śmiech* Czy odpuszczasz na dwa miesiące przed walką. Oczywiście, że docisnę, nie chciałbym przegrać tej walki, a przede wszystkim nie chciałbym dostać, choć oczywiście wszystko się może zdarzyć. Ja na pewno się przygotuję najlepiej jak potrafię, a ta walka dostarczy przynajmniej tyle samo emocji co ostatnio.

Przygotowujesz się u siebie w Częstochowie, tak?
Tak. Mam znakomitych fachowców u siebie, oni mnie dobrze przygotują.

Także do ewentualnej obrony przed technikami z kickboxingu? I czy mógłbyś wymienić nazwiska?
Nie będę mówił nazwiskami, ale mam wielu ludzi, którzy mogą mi pomóc także pod tym kątem. Tym bardziej, że dawno temu trenowałem już trochę kickboxing, więc to nie będzie aż takie trudne.

W porządku, dzięki za wywiad.
Dzięki wielkie.