Czego się nauczyliśmy… po UFC 136

09 Październik 2011
3
Czego się nauczyliśmy… po UFC 136

Wiem, że mówię to często, ale to była naprawdę ekscytująca gala. Było wszystko: pot, krew i łzy. Co prawda sporo wygranych przez decyzję, ale jak coś się działo, to na całego. Do tego zaskakujące nokauty i poddania zmiksowane razem. Tym postem, chciałbym podsumować wszystkie wnioski, które nasuwają się po UFC 136.

Melvin Guillard vs. Joe Lauzon
Melvin Guillard ma zaledwie 28 lat a już 60 profesjonalnych walk na koncie. Przy 26 walkach Joe to nawet nie połowa doświadczenia zawodnika z teamu Grega Jacksona. Pamiętamy, że Lauzon był autorem kilku zaskakujących pojedynków, w których potrafił krzyżować plany bardziej doświadczonym zawodnikom od siebie.
Już w pierwszych sekundach, Melvin zademonstrował swoją przewagę w stójce, w sobie znany, nonszalancki sposób i to właśnie ona zgubiła go po kilkunastu sekundach, kiedy na jego lewy hak wszedł mocny lewy prosty i dalej pozostało już jedynie rzucić się na ogłuszonego Guillard’a, żeby dokończyć go pięknym duszeniem.

WNIOSEK: Joe Luazon na długo przez pojedynkiem zapowiadał, że poddania są „kryptonitem”, który od zawsze był mocną bronią na Melvina. Dzisiaj, Lex Luthor pokonał Supermana. Pozostaje przegrupować szyki i popracować przynajmniej nad mocną obroną przez poddaniami. Nie zaszkodzi również skorzystać z zasady „zawsze się zasłaniaj” żeby uniknąć kompromitujących „knockdownów”.

Leonard Garcia vs. Nam Phan
Lubię widowiskowe pojedynki, które nie zawsze muszą być pokazem finezji. Taki właśnie jest Leonard, który ciska pięściami jakby rzucał kamieniami. Aż dziw bierze, że chłopak nie łamie sobie rąk od tych „Haymakerów”. 27 pojedynków, z czego aż 19 na korzyść, wydaje się sporo na mniej doświadczonego uczestnika „The Ultimate Fightera” z 16 zwycięstwami i aż 10 porażkami. Nam Phan ma jednak czarny pas karate i bjj.
Od samego początku Nam przybrał taktykę dużej ilości uderzeń na korpus. Te małe rękawice do MMA doskonale sprawdzają się w tej taktyce, gdyż z łatwością potrafią przejść pomiędzy rękami zasłaniającego się przeciwnika. O ile w pierwszej rundzie Garcia trzymał się game planu, o tyle w kolejnych, w miarę upływu sił, przybierał typowy dla siebie styl potężnych „Haymakerów”. Phan jednak nie dał się zwariować i konsekwentnie realizował taktykę „za twoje jedno, potężne uderzenia, oddam ci 3 celne na pół mocy”.
Niestety Greg Jackson nie utrzymał swojego wychowanka w ryzach, w ciągu dwóch pierwszych rund, natomiast w trzeciej już tak. Udało mu się przełączyć go na właściwy tryb i połowa ostatniej rundy należała do Leonarda, który podczas kolejnych serii trafił pięknym sierpem na szczękę Nama Phana i posłał go na chwilę na deski. Brak sił zabrany przez rundę 1 i 2 nie pozwoliły mu jednak przycisnąć i dokończyć dzieła. Próbował dwa razy, był blisko, ostatecznie jednak to Nam zyskuje przychylność sędziów.

WNIOSEK:Oglądałem niemal to samo widowisko co poprzednio. Nie narzekam, chodzi jedynie o fakt, że może warto aby Garcia wykorzystał swoje atuty prędkości, bo w rundzie trzeciej pokazał piękne, szybkie kombinacje uderzeń, które dały większy rezultat niż 2 rundy machania w powietrze.
Mogliby chłopakom pozwolić walczyć raz do roku i nikt chyba nie miałby im tego za złe. Dana White pewnie nie pozbędzie się tak łatwo Leonarda, który ostatnio uczestnicy w walkach, które na swój sposób przechodzą do pamięci fanów.

Chael Sonnen vs. Brian Stann
Jeżeli myślicie, że jest jakiś sekret „trash talkingu” w jego wykonaniu to wiedzcie, że go nie ma. Spójrzcie tylko na jego rekord z czasów WEC i UFC. W przeważającej liczbie walczył wówczas z zawodnikami zza granicy. To właśnie w tych pojedynkach łatwo było mu przybrać pozę „zło kontra amerykańskie dobro”, gdzie zawodnicy nie mieli słownych argumentów aby mu odpowiedzieć. Kiedy trafił na swego, zamienił się potulnego baranka czego przez moment nie dało się słuchać. Na zakończenie konferencji czułe słówka obu Panów, Dana White podsumował słowami: „ohh, jakie to słodkie.”
Od zawsze poddania były piętą achillesową Sonnena, jednak 31 letni Stann, nie miał zamiaru „tarzać się” po oktagonie. Brian to „solidny” Amerykanin zbudowany na wojnie i płatkach kukurydzianych. To gość z żelazną etyką i dwururką pod poduszką.
Mocny atut Sonnena to 38 walk i „tylko” 14 Stanna, jednak ten drugi miał za sobą mistrza planów Grega Jacksona. Jednak jego strategia w porównaniu z twardą strategią Panów z Team Quest okazała się zderzeniem samochodu ze ścianą. Brudny boks, klincz, ground & pound… wszystko to zostało zrealizowane już w pierwszej rundzie, gdzie Brian nie miał nic do powiedzenia. Jego największym osiągnięciem było podłożenie piszczela, pod rękę Sonnena, tak jakby chciał wejść do trójkąta.
Runda druga to od początku rozdział pisany przez Chaela. Zawodnik nie pozostawiał ani trochę wolnej przestrzeni. Trochę zaskakująca byłą decyzja sędziego, który przerwał Brianowi próbę wejścia do trójkąta, co już za chwilę zemściło się na nim ponownie.
Sonnen przegrupował szyki, sprowadził, zajął jeszcze lepszą pozycję i dokończył bolesnym duszeniem trójkątnym rękami.

WNIOSEK:Chael Sonnen przeszedł w życiu wiele. Wyrok w sprawie defraudacji finansowych, zawieszenie w sprawie dopingu. Nie próbujcie robić z nim interesów ani w życiu prywatnym, ani w ringu. Gość, z uśmiechem na twarzy, dosłownie ograbi Was z wszystkiego co posiadacie i jeszcze zabierze Wasz skalp.

Kenny Florian vs. Jose Aldo
Kenny doszedł do tego momentu w którym musi sobie powiedzieć „teraz albo nigdy”. To prawdopodobnie ostatnia jego próba walki o tytuł. Wchodząc do walki, Jose miał jednak w oczach coś takiego, jakby już wiedział.
25 lat kontra 35 lat. Ken Flo znany przede wszystkim z kontrataków i łokci, Jose głównie z morderczych ataków. Początek walki pokazał, że ciężko będzie go sprowadzić. Raz za razem strzepnął Floriana jak packa muchę. Kenny był jednak nieustępliwy w swoich zamiarach, przez co oglądałem pojedynek trochę jak „GSP vs. BJ Penn”.
Florian zawsze był mistrzem „game planów”, przez co zmusił nieokiełznanego Aldo do myślenia. Przez długi czas Brazylijczyk w ogóle nie kopał, z obawy o sprowadzenie. W ten sposób Kenny odebrał jedną z najpoważniejszych broni w arsenale Brazylijczyka.
Wiecie jednak co robi dziki zwierz przyciśnięty do muru? Włącza mu się instynkt i wtedy jest naprawdę niebezpieczny. Robi się nieprzewidywalny, dlatego runda trzecia jest już powoli zapisywana krwią Floriana, który powoli męczył się własną taktyką.
Z tego powodu walka coraz łatwiej schodziła na ziemię i to Aldo zawsze był górą. Bardzo często zmieniał pozycję, przez co zmuszał Floriana do wymyślania nowych sztuczek. Nie angażując się zbytnio, w ten oto sposób, Brazylijczyk zyskiwał cenne punkty, dobrą pozycję i upływał cenny dla Floriana czas. Zwycięstwo dla Jose Aldo nie przyszło łatwo, ale liczy się sam fakt.

WNIOSEK:Sprowadzić Aldo próbował Mike Brown, Urijah Faber i żadnemu się to skutecznie nie udało. Dlaczego więc miałoby się to udać Kenny’emu, który zapaśnikiem przecież nie jest. Musi być inne wyjście na zdetronizowanie obecnego mistrza wagi piórkowej.

Gray Maynard vs. Frankie Edgar
13 walk Graya, kontra 15 walk Edgara. Siła kontra szybkość i wytrzymałość. Od początku Frankie chciał zaskoczyć boksera boksem. Szybszym i bardziej celnym. Sytuacja niemal identyczna jak poprzednio, potężne uderzenie powaliło Edgara, który mimo kolejnych potężnych ciosów, cały czas napiera do przodu, pchany przez niewidzialną siłę. Próby skończenia Frankiego za wszelką cenę widać było już w drugiej rundzie, Gray zmienił kolor i oddychał ciężko, natomiast Edgar unormował oddech a na twarzy nawet nie było za bardzo widać ran. Mistrz ponownie prezentował taktykę „za 1 mocny cios, oddam kilka lżejszych”. Okazuje się, że tym razem Maynarda dał z siebie więcej próbując dokończyć dzieła zniszczenia w pierwszej rundzie. Zmęczył się do tego stopnia, że rozkręcający się z rundy na rundę Frankie, zamroczył go uderzeniem i doprawił na gorąco kilkoma kolejnymi. Tego mało kto się spodziewał.

WNIOSEK: Kiedy Gray wbiegł do hali, miałem wrażenie, że pojawił się żeby szybko zrobić swoje, wrócić do domu, „puknąć” żonę i odwieźć dzieciaki do szkoły. Przy zaledwie trzynastu profesjonalnych walkach z czego aż 3 z tym samym zawodnikiem, to za mało, żeby wygrać pojedynek w którym stawką jest pas. Lepiej szukać doświadczenie gdzie indziej.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

3
Dodaj komentarz

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
STDZenobi Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
S
Gość
S
Offline

Ja tak robię oglądam tylko UFC i KSW( KSW to tak jak z polską ligą piłki nożnej poziom marny ale oglądam z sentymentu a jak chcę obejrzeć piłkę na najwyższym poziomie to włączam angielską ligę w mma odpowiednik to UFC)

Zenobi
Gość
Zenobi
Offline

100% epicka gala