Dr Analiza radzi – ochraniacze kolan i uszu Fumetsu

27 Październik 2011
9
Dr Analiza radzi – ochraniacze kolan i uszu Fumetsu

W dzisiejszym odcinku, Dr Analiza rozłożył na części składowe, nie jeden a dwa, całkiem interesujące produkty hiszpańskiej marki Fumetsu. Okazuje się, że sport to zdrowie, ale nie oszukujmy się – tak jest wyłącznie w warunkach czysto amatorskich, kiedy ruszamy się dla czystej zabawy.

Ponieważ w sztukach walki często w grę wchodzi czynnik „męskiego Alfa”, tak oto moi Panowie, rodzą się kontuzje. A tam gdzie kontuzje, potrzebne są zabiegi prewencyjne. Trenowanie w ochraniaczach nigdy nie będzie tak przyjemne jak trening bez nich. Można jednak zrobić to tak, żeby ich obecność była jak najmniej wyczuwalna. Pod lupę poszły dzisiaj ochraniacze kolan i ochraniacze uszu Fumetsu.

Na początek krótka historia. Nazwa marki pochodzi z języka japońskiego i oznacza „niezniszczalny” lub „nieśmiertelny”. Właściciel, Pan Mike Rios, zdradził mi, że słowo zaczerpnął ze słynnego Pride FC Shockvawe z 2006 roku, które nosiło podtytuł „FUMETSU”. Cel przyświecał tylko jeden. Stworzyć możliwie najlepszy produkt na rynku.

OCHRANIACZE KOLAN

1. Materiał.
Ochraniacze zostały wyprodukowane ze specjalnej mieszanki neoprenu i lycry, co w rezultacie dało produkt elastyczny i jednocześnie bardzo wytrzymały. Z tej perspektywy ochraniacz kolan wydaje się niezniszczalny.
Neopren sam w sobie jest bardzo wygodnym materiałem, co oczywiście ma spore znaczenie dla ochraniacza, który cały czas pracuje na skórze kolana. jednak „goły” neopren to za mało, żeby nie uszkodzić naskórka, dlatego wewnętrzna strona ochraniacza, która ma styczność z rzepką kolanową, jest obszyta miękkimi mikrowłóknami. To już załatwia sprawę.

2. Szycie.
Wszystkie logotypy i grafiki zostały wyszyte, co jest dosyć ciekawe i nie takie łatwe, przy użyciu elastycznego materiału. Efekt jest imponujący.

Szwy wyglądają dość mocno i poza tym są elastyczne. W ten sposób nie zerwą się, gdy materiał ochraniacza zostanie naciągnięty. Nie odstają w brzydki sposób i są dobrze zakończone, przez co nic nie drażni skóry w denerwujący sposób.

3. Ochrona.
Najważniejsze, czyli poziom ochrony. Środek został wypełniony podwójną warstwą wypełnienia, co stwarza wrażenie „poduszki”. Ochraniacz nie jest za gruby, więc i wygodny. Ma to spore znaczenie przy sprowadzeniach i rzutach, które wymagają dynamiki ruchu.

4. Wymiary.
Zmierzone zostały góra ochraniacza, podstawa i wysokość. Oto jak prezentują się wymiary poszczególnych rozmiarów:

M = 16cm x 15cm x 26,5cm
L = 19cm x 16,5cm x 27cm
XL = 22cm x 19cm x 27,5cm

5. Waga.
Zważone zostały pojedyncze sztuki, komplet składa się z „pary”. Tak prezentuje się waga dla poszczególnych wymiarów:

M = 80 gramów
L = 100 gramów
XL = 120 gramów

6. Design.
Gust jest rzeczą względną, ale w mojej ocenie ochraniacz jest ładny. Nie rewelacyjnie ładny, ale nie czuję potrzeby żeby kipiał od przesadnej ilości grafiki. Określiłbym go jako czysty, schludny i klasyczny.

7. Pielęgnacja.
Z niewiadomych przyczyn, kolana produkują dość specyficzny zapach podczas ruchu fizycznego, dlatego podczas testów, po każdym treningu dałem moim ochraniaczom odpocząć. Wystarczy zapewnić im dopływ tlenu, np. wystawiając na balkon. To powinno załatwić sprawę.

8. Cena.
Swoje ochraniacze otrzymałem od oficjalnego dystrybutora na Polskę, sklepu Takedown.pl, gdzie ceny kształtują się na poziomie 109 zł za parę.

OCHRANIACZE NA USZY

1. Materiał.
Ochraniacz uszu został prawdopodobnie również wykonany z neoprenu, ale zupełnie innego gatunku. Nie jest przede wszystkim tak elastyczny. Jest miękki i w miarę gładki, żeby nie obcierać naskórka podczas pracy ochraniacza.

2. Szycie.
Szycia wydają się solidne i wytrzymały test bez problemu. Tak naprawdę to jednak tu nie ma co wytrzymać, ponieważ nie ma specjalnie luźnych części, które mogłyby się urwać, poza jednym paskiem ale ten został przyszyty podwójną warstwą nici.

3. Ochrona.
Popularne „kalafiory” mogą zdarzyć się błyskawicznie, choć usłyszałem ostatnio opinię, że trzeba mieć ku nim predyspozycje. Pamiętajcie! Rozgrzanie uszu przez pocieranie, delikatne wyginanie bardzo pomoże. Raz powstały „kalafior” zostawi ślad do końca życia. Kobietom może nie przypaść do gustu, ale też zyskacie szacunek na „dzielnicy” 🙂
Wracając do sedna… ochraniacze mają jedno, świetne rozwiązanie. Słuchawki są pokryte materiałem i nie mają ostrych końcówek. To ważne, szczególnie dla waszego sparringpartnera.

4. Wymiary.
Wymiarów samego ochraniacza nie sposób podać, ale i nie są potrzebne, ponieważ jest uniwersalny dla osób w każdym wieku. Istotne jest, że trzy regulowane paski zapinane na rzep, zapewniają wystarczający poziom dopasowania. Ochraniacz nie powinien się przesuwać i będzie pasował zarówno na małe głowy, jak i te większe.

5. Waga.
Ochraniacz waży zaledwie 100 gramów. Głowa Was więc od niego nie rozboli.

6. Design.
Wygląd również klasyczny, jeszcze bardziej niż ochraniaczy na kolana. Oczywiście będzie to miało swoich zwolenników jak i przeciwników. Nazwa marki jest tym razem nadrukowana.

7. Pielęgnacja.
Trochę się powtórzę, ale sytuacja analogiczna do ochraniaczy na kolana. Dostęp powietrza za każdym razem po treningu. Inaczej spotka Was „śmierdząca” niespodzianka. Ochraniacze same w sobie mają otwory wentylacyjne, po pierwsze żeby wietrzyć a po drugie, żeby słyszeć co do Ciebie mówią, gdy już pół godziny po treningu zorientujesz się, że już koniec zajęć.

8. Cena.
Cena nie jest wysoka. raczej przeciętny poziom cenowy. Na Takedown.pl można nabyć go za 119 zł.

Na koniec mała podpowiedź! Chodzą plotki, że przy zakupie kompletu ochraniaczy na kolana i uszy, można wyszarpać u chłopaków jakiś rabat.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Artur
Gość
Artur
Jeżeli chodzi o ochraniacz na uszy to swojego czasu pisałem dość obszerną recenzję tego produktu na takedown.pl ale z niewiadomych mi względów nie została opublikowana. Dlatego pozwolę sobie zawrzeć główne punkty tutaj. Ochraniacze krótko mówiąc są beznadziejne. Miseczki na uszy są zdecydowanie za małe i jedynie przykrywają ucho. Przy zwykłym nacisku jaki jest w północ-południe nie mówiąc już o gilotynie ochrona jest jedynie przed obcieraniem, a nie przed uciskiem czy łamaniem. Materiał jest zdecydowanie zbyt elastyczny, przez co nie sposób wyregulować ochraniacza tak aby siedział ciasno. Najgorsze ze wszystkiego jest pasek pod szyją. Jest on zdecydowanie za długi przez co… Czytaj więcej »
Jopter
Gość
Jopter

Proste rozwiązanie a nie przyszło mi do głowy… Ja już chciałem dziś mierzyc swoje rucanory, ale masz racje tak będzie prościej i dokładniej, dzięki

F. Georgiew
Gość
F. Georgiew

Nie wiem jaką masz budowę, ja mam wokół kolana (mierząć przez środek rzepki i zgięcie) tylko 38,5cm i w krótkich spodniach trochę mi L-ka zjeżdża.

CMAR
Gość

czyli trzeba porobić trochę martwego i przysiadów żeby sobie spokojnie ponosić 😛 ?

oczywiście żartuję. dzięki za odpowiedzi, zastanowię się nad kupnem. pozdrawiam

F. Georgiew
Gość
F. Georgiew

Jestem szczęśliwym posiadaczem ochraniaczy na kolana tej firmy. Są naprawdę spoko, oczywiście nie wytłumią wszystkiego, ale już się nie poranicie o matę i nie będzie wielkich siniorów po cięższych treningach.

Jeśli chodzi o rozmiar i pytanie CMARA, to osobom o lżejszej budowie i wysokim polecałbym nie kupować większych rozmiarów. Ja mam L i są minimalnie przyduże. One mają taką budowę, że nie uciskają jak opaska i mogą zsuwać się w krótkich spodniach jeśli nie macie dowalonych łydek i ud. W długich nie ma nigdy najmniejszego problemu.

CMAR
Gość

A jak mam pytanie: czy te ochraniacze się trzymają ciała? Tzn. czy nie zsuwają się?

Jopter
Gość
Jopter

Fajnie, że tak opisujecie te produkty, bo przyznam szczerze chodzą mi te ochranicze po głowie od roku. Troche jeszcze nie wiem jaki rozmiar, ale ten art z pewnością i to ułatwi.