O TUF-ie słów kilka

autor:
21 Luty 2012
10
O TUF-ie słów kilka


Ostatnimi czasy zastanawiałem się kiedy po raz ostatni telewizyjne reality show The Ultimate Fighter dało nam zawodnika z czołówki rankingów. Zacząłem również analizować ten program pod kątem tego czy służy on rzeczywiście dostarczaniu UFC talentów, co było założeniem programu, czy jest może już tylko maszynką typowo marketingową mającą zabawiać nas ? fanów MMA ? w przerwach między poszczególnymi galami. Efekt moich luźnych analiz w środku posta.

W 2005 roku została wyemitowana pierwsza edycja TUF-a i dała nam takie gwiazdy UFC jak Diego Sanchez, Kenny Florian, Chris Leben, Josh Koscheck, Stephan Bonnar i Forrest Griffin. Finałowa walka ostatniej dwójki przeszła do histori MMA jako jedna z najbardziej epickich batalii. Kolejne sezony dały nam inne wielkie nazwiska m.in. Rashada Evansa, Michaela Bispinga, Matta Hamilla, Nate?a Diaza, Graya Maynarda i wielu innych.

Z czasem jednak TUF zaczął produkować znacznie mniej czołowych fajterów i wielu widzów twierdzi, że show ogląda raczej dla trenerów, awantur i tych wszystkich smaczków, które winny być raczej w cieniu talentów poszczególnych zawodników. To skłoniło mnie do dogłębnej analizy obsady ostatnich TUF-ów.

I tak zacznijmy może od edycji jedenastej. Żaden z zawodników biorących udział w show nie mieści się w pierwszych dziesiątkach rankingów, napiszę nawet więcej ? próżno ich szukać wśród dwudziestu pięciu najlepszych zawodników. Uczestnicy TUF 11 to materiał do uzupełniania undercardów. Court McGee nie pokazał jeszcze nic, co mogło by dawać nadzieję, że zawojuje wagę półśrednią. Krisa McCray?a nie ma już w UFC, ze zmiennym szczęściem radzą sobie Rich Antonitto, Nick Ring i Kyle Noke.

Aby za długo się nie pastwić nad podopiecznymi Chucka Liddella i Tito Ortiza przejdźmy do kolejnej edycji. Jej zwycięzca Jonathan Brookins, w mojej opinii będzie miał trudności, aby wybić się na stałe z czeluści undercardów, mimo iż od razu zdecydował się zejść do wagi piórkowej. Wagi lekkej nie zawojują na pewno Michael Johnson i Cody McKenzie, który w momencie, gdy nie złapie rywala w gilotynę nie posiada game planu B. Pozostaje nam Alex Caceres, który robił dużo szumu w programie, jednak w oktagonie jest już znacznie mniej ekspresyjny.

Niech za komentarz do trzynastej edycji posłuży osoba Chrisa Cope?a. Jakim cudem ślizgał się do następoneych rund TUF-a i dlaczego dostał szansę w UFC pozostanie pewnie jego tajemnicą. Clay?a Harvisona, Shamara Beiley?a i Justina Edwardsa już nie ma w organizacji Zuffy. Pozostał jedynie solidny Anthony Ferguson (triumfator edycji), który czyni jakieś postępy i Ramsey Nijem (finalista). Dodam, że był to TUF nijaki nawet pod względem trenerów. Mam tu na mysli bardzo spokojnego Brocka Lesnara i przytulającego wszystkich Juniora dos Santosa.

Już nawet nie będę Was zanudzał edycjami 6, 7, 8, 9 i ich zwycięzcami wśród, których Mac Danzig, Efrain Escudero, James Wilks i Amir Sadollah. Nie do końca źle można mówić o 10-tym TUF-ie, gdzie między trash talkiem i niszczeniem drzwi, którmi błyszczeli trenerzy Evans i Rampage zobaczyliśmy dywizję ciężką. Jest to w opinii fachowców kategoria najbardziej uboga w talenty (stąd udział Kimbo, Abe?a Wagnera i Jamesa McSweeney), a mimo to do UFC przebili się Roy Nelson, Brendan Schaub i Matt Mitrione. Żaden z nich mistrzem nie będzie, ale wszyscy swoje duże walki na main cardach zaliczyli.

Cień nadziei dał ostatni TUF z numerem 14. Piórkowi i koguci pokazali masę talentu i pewnie na stałe wzmocnią te mało obsadzone dywizje w UFC. John Dodson zdecydował się zejść do nowo utworzonej dywizji muszej i będzie tam na pewno bił się o title shoty, być może zdobędzie nawet pas. Jeśli Geg Jackson dobrze poprowadzi zwycięzcę rywalizacji w wadze piórkowej Diego Brandao to może i on będzie cytując Danę White?a „in the mix”. Był to sezon od dawien dawna, kiedy to umiejętności zawodników były tak samo ważne jak trenerskie niesnaski.

A teraz pytanie: co poszło nie tak, że TUF przestał produkować zawodników z topu? Nagle żródełko z talentami wyschło? Pewnie, że nie. Wystarczy spojrzeć na takich zawodników jak Michael Chandler czy Luke Rockhold, których wyłowiły inne organizacje. Zmieniło się podejście UFC. Szuka się nie tylko dobrych zawodników, ale i osobowości telewizyjnych, które dadzą dobre show i zadbają o telewizyjne ratingi. Czasami to drugie bierze górę. Komercjalizacja wszędzie jednym słowem.

Przed nami kolejne zaplanowane TUF-y. W marcu trenerami Ultimate Fighter Live on FX będą Urijah Faber i Dominick Cruz, a rywalizować będą zawodnicy wagi lekkiej i półśredniej. Następnie ruszy pierwsza międzynarodowa edycja show w Brazylii i w niej rewanż Wanderleia Silvy z Vitorem Belfortem. W akcji będą piórkowi i średni. Po cichu liczę na to, że w południowoamerykańskiej wersji znajdzie się kilka talentów pierwszej miary. Chociaż patrząc powyżej może to płonne nadzieje?

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

10
Dodaj komentarz

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
10 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
BladeSebuspietrrokovTDo8o8o8 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Blade
Gość
Blade
Offline

Ciężko być normalnym i osiągnąć wiele. Nikt z wielkich nazwisk nie jest normalny. Nie piszcie o Fedorze, bo on jest najdziwiniejszy z wszystkich. Tatuaze.. nie wiem jaki maja wplyw na forme 🙂 podejrzewam ze nie maja zadnego D:D:D:D W odroznieniu do picia ktore ma ogromny.

Sebus
Gość
Sebus
Offline

Wydaję mi się że tak jak wczesniej pisałeś trenerzy „przycmiewają” samych zawodników, Spójrzmy na TUFA 14- gdzie trenerami nie były wcale takie wielkie gwiazdy Bisping, a juz w ogóle Mayhem. I były dobre walki dobrzy i ciekawi zawodnicy. Ogólnie to najwyzsza ocene bym dał TUF 10 HEAVY Rampage vs Evans, tam było wszystko hehe no i w końcu ciężcy a oni od zawsze wzbudzali najwiecej emocji

pietrrokov
Gość
pietrrokov
Offline

Trzynasta edycja TUF była według mnie najlepsza z tych co oglądałem (a oglądałem kilka) a sam Ferguson może w przyszłości nosić pas w swojej wadze.
Cope (mimo,że od początku przez wszystkich skreślany) był bardzo fajnym zawodnikiem i w pełni zasłużenie walczył w UFC bo się podczas całego TUFa niesamowicie rozwinął.
Pod względem trenerów jednak najlepsza była edycja ósma.
Ogólnie TUF jest dobrym show ale mam nadzie

W.Mrozowski
Admin

Wg mnie, sporym odkryciem dla wielu fighterów może być brazylijska wersja TUFa… ewentualnie kopalnią mega poje**w

o8o8o8
Gość
o8o8o8
Offline

Po za tym ciężko oczekiwać, przy obecnym stanie rzeczy (konkurencja ze strony Bellator/Strikeforce/itp), żeby w TUF uczestniczyli fighterzy z potencjałem na TOP5 w swoich dywizjach, a co dopiero przyszli mistrzowie. Tacy przechodzą nieco inną drogę. Jon Jones już po 3 latach kariery i 14 zawodowych walkach (5 w UFC) został mistrzem UFC i to w dywizji uważanej za najsilniej obsadzoną (24 lata). Jose Aldo rok starszy, mistrzem WEC został mając 23. Dominuje do dziasiaj i prawdopodobnie jeszcze długo. JDS 15 walk, 28 lat, mistrz UFC w zasadzie bez żadnej trudnej walki. Cain? Został mistrzem w 9 zawodowej walce. GSP dominuje… Czytaj więcej »

o8o8o8
Gość
o8o8o8
Offline

Artur: Bo jest coraz więcej eventów do zapełnienia i na tych galach on Fuel UFC woli stawiać na przeciętnych ale bardziej medialnych fighterów, np. rozpoznawalnych poprzez TUFa (Cody McKenzie, Caceres, Nam Pham itp) niż np. weteranów którzy „za czapkę gruszek” nie zawalczą, mają większe wymagania co do matchmakingu oraz z racji wieku są bardziej podatni na kontuzje.

Artur
Gość
Artur
Offline

Dodatkowo dziwaczna jest sama formuła. Nagrodą jest kontrakt i jak to z nagrodą bywa ten kto wygrywa ten dostaje. Tymczasem nie wiadomo dlaczego w UFC lądują także inni uczestnicy, którzy bynajmniej nie wygrali show. ???

F. Georgiew
Gość
F. Georgiew
Offline

Dla mnie to jest spowodowane po prostu tym, że naprawdę wartościowych zawodników wyłapuje Joe Silva i ze względu na pozycję UFC ma w zasadzie zagwarantowane, że ich zdobędzie. Wśród pozostałych poszukuje się jakichś niewyłapanych niedobitków, a że jest ich niewielu, to stawia się na gości z tatuażami, osobowością teksańskiego samca alfa albo z fikuśnymi czapeczkami lub fryzurami. Tylko najlżejsze wagi pozostawiają jeszcze nieodkryte talenty, chyba, że skupią się na najmłodszych.

Inna sprawa, że nawet jak już udolnieni fighterzy się przebiją, to często nie są w stanie ustać z dobrze prowadzonymi, doświadczonymi zawodnikami, którzy dostali się i utrzymali w UFC „normalnie”.

S
Gość
S
Offline

Ja nie mam tatuażu! Niestety talentu i rozumu też:)

W.Mrozowski
Admin

Dlaczego TUF nie robi gwiazd? Bo się młodziakom poprzewracało w dupach od patrzenia na gwiazdy. Teraz wszyscy chcą szybko i na bogato. Przecież oni w wieku 18 lat wyglądają już styrani weterani MMA: dziary, libacje i inne szaleństwa. Brak talentu nadrabiają głupota. Teraz sztuką jest być normalnym i bez tatuażu.