Konwent MMA – podsumowanie już na spokojnie

autor:
04 Kwiecień 2012
5
Konwent MMA – podsumowanie już na spokojnie


fot. Piotr Pędziszewski

Ostatnie dni przebiegły na polskiej scenie pod znakiem pierwszego konwentu MMA organizowanego przez MMARocks i Sports Managment Team. Impreza trwała od samego rana aż do późnej nocy i zaangażowała dziesiątki osób silnie związanych ze środowiskiem, od zawodników, przez organizatorów, aż po ludzi krążących gdzieś po orbitach federacji, telewizji i klubów sportów walki. Subiektywną opinię o tym, co się udało, a co należy poprawić następnym razem przeczytacie w środku posta.


fot. Sławomir Skrzeczyński

Konwent:

Pośród wszystkich atutów wydarzenia zabrakło przede wszystkim blichtru. Dywagacje o stanie polskiego MMA należy odłożyć na bok, najwyraźniej nawet ci fani, który uchodzą za „hardkorowych”, potrzebują wyraźnego zaakcentowania tego, jak niesamowite konkursy i żywiołowe atrakcje czekają ich po wejściu na konwentową halę. Podczas organizacji wykładów i pokazów może trzeba było zadbać nieco bardziej o efektowność i emocje, które nie muszą wcale wykluczać się z wartością merytoryczną. Bądź co bądź, utrzymać uwagę widzów przez siedem godzin to naprawdę bardzo wymagające zadanie, a zmęczony człowiek w pewnym momencie może pogubić się którędy ma iść na jakie wydarzenie i po prostu pójść na ciepły obiad do domu. Tym bardziej, że w dzisiejszych czasach w domu czeka nas tak wiele atrakcji – czytanie MMAnews, granie na komputerze, przesiadywanie na facebooku. Wystawy i koncerty coraz częściej świecą pustkami ze względu na rozleniwionych czytelników i fanów.

Jednak poza jakąś większą żywiołowością i przeciętną frekwencją, każdy fan MMA o spokojniejszej głowie powinien być zadowolony. Niektórzy korzystali z wykładów Michała Garnysa, który poświęcił też czas żeby odpowiedzieć na indywidualne pytania gości. Także w cenie biletu można było uzyskać fachową poradę od specjalisty. Również debaty przyciągnęły sporo publiczności, choć ta na temat sędziowania wydała mi się o wiele mniej wnosząca niż ta o stanie polskiego MMA. Bardzo dużą uwagę publiczności skupiło spotkanie z włodarzami KSW, z którego nagranie możecie zobaczyć parę postów niżej. Co ciekawe, obyło się bez żadnych „hejterskich” pytań, a panowie Kawulski i Lewandowski cierpliwie rozwiewali wszelkie wątpliwości fanów, ujawniając kilka zakulisowych informacji. Miałem wrażenie, że publiczność podzieliła się na dwie grupy – tych poszukujących nowych informacji, którzy spędzili większość czasu w sali konferencyjnej i tych, którzy szukali efektowności i kontaktu, spędzających czas na robieniu zdjęć z zawodnikami i oglądaniu pokazów. Myślę, że przy okazji następnego eventu będzie można wyraźniej zaznaczyć ten podział, tak żeby skusić do przyjścia ludzi obydwu typów.

Wydarzeń na hali było dużo, nie dało się uczestniczyć we wszystkich z nich, a szkoda. Na przyszłość fajnie byłoby, gdyby były one bardziej interaktywne – np. możliwość potarczowania z jednym ze znanych trenerów, czy cokolwiek, co zmusi fanów do jakiegoś działania, choćby miało to być podniesienie ręki w głosowaniu. Tak na podniesienie tętna i rozbudzenie. Podkreślmy jednak jeszcze raz – każdy „dojrzalszy” fan, który przyszedł na halę powinien być zadowolony, a podobne wydarzenie z nieco bardziej agresywną kampanią reklamową powinno za rok być jeszcze większym sukcesem. Bo najważniejsze, że przełamana została bariera planowania na rzecz działania, a odzew środowiska był bardzo pozytywny. Gdyby tylko udało się jeszcze odłożyć na bok międzyorganizacyjne, międzyportalowe i międzyklubowe niesnaski, to byłoby cudownie. Do tego jednak pewnie nigdy nie dojdzie 😉


fot. Piotr Pędziszewski

Rozdanie Heraklesów:

Sama ceremonia wręczenia nagród przebiegła bardzo sprawnie i przyjemnie. Co prawda fighterzy byli niezmiernie oszczędni w słowach, jednak nie zakłóciło to entuzjazmu, który panował wśród publiczności i nominowanych. Najmniej wylewny był Grzegorz Jakubowski, który powiedział nie do mikrofonu „nie jestem zbyt wylewny”, a następnie ograniczył się do nieco lepiej słyszalnego „dziękuję”. Wyglądało to bardzo profesjonalnie i uroczyście, z dużą ilością osób zasłużonych dla sportu, które na pewno poczuły się uhonorowane zaproszeniem. Za rok przygotowałbym jednak stoliki z cateringiem dla wąskiej grupy publiczności, nie dlatego, że byłem głodny, ale dlatego, że pozwoliłoby to zwykłym fanom poczuć się częścią tego dość małego środowiska i wspominać długo ten wieczór spędzony wśród ludzi w garniturach i dwóch przedstawicieli kultury hip-hopowej.

Nokaut roku – Artur Sowiński w walce z Maciejem Jewtuszko
Poddanie roku – Mamed Khalidov w walce z Jesse Taylorem
Walka roku – Borys Mańkowski vs. Peter Sobotta
Zawodnik roku – Michał Materla
Zawodnik roku publiczności – Mamed Khalidov
Gala roku – KSW 16
Pierwszy członek „hall of fame” polskiego MMA – Grzegorz Jakubowski

Z samymi nominacjami ciężko się nie zgodzić. Jedyną kontrowersją może być nagroda „zawodnika roku” dla Michała Materli, który wydawałby się być numerem dwa w tej kategorii, ale tak wielki powrót po tak niefortunnej kontuzji zdecydowanie jest wart wyróżnienia. Nie do końca zgadzam się też z nominowaniem walki Drwal vs. Padilla do walki roku, była ona faktycznie efektowna, ale zawodnicy nie byli najlepiej przygotowani fizycznie i tak naprawdę wiele osób bardzo kręciło na nią nosem, przynajmniej tych, które siedziały obok mnie na gali. W moim odczuciu walka Pudzianowski vs. Thompson II mogłaby być spokojnie nominowana – technicznie była bardzo słaba, ale tak emocjonujących zwrotów akcji nie widzi się na co dzień w polskim MMA. Szkoda, że nie doszło w niej do dogrywki (oczywiście jeszcze bardziej szkoda, że Thompson po prostu nie otrzymał zasłużonego zwycięstwa). Oprócz tego widziałbym tam drugą walkę Janka z Sokoudjou, czy nawet batalię Zikić vs. Chmielewski II, nieco zapomnianą ze względu na kontrowersyjny werdykt.

Bardzo cieszę się ze zwycięstwa KSW 16 w kategorii „gala roku”, bo faktycznie była jedna z najbardziej udanych gal w historii polskiego MMA. Nie tylko zobaczyliśmy na niej emocjonujące walki, ale też najlepszą w historii oprawę i bardzo pozytywny, letni klimat. Aż szkoda, że gale w Polsce tak rzadko odbywają się w lato. Warto wspomnieć, że Michał Materla przegrał z Mamedem w kategorii „zawodnik publiczności” jedynie dwoma głosami, co jest naprawdę bardzo dobrym wynikiem dla Szczecinianina, który jeszcze rok temu był dla nowych fanów MMA kompletnie anonimowy.

Warto też zauważyć, że same nominacje nie były szczególnie imponujące, zwłaszcza jeśli chodzi o poddania i nokauty. Zabrakło czegoś naprawdę spektakularnego, może poza balachą na kolano Mameda. Nie było obrotówek, latających kolan, rozbijania przeciwnika a’la Nick Diaz, odwróconych trójkątów i wielu akcji, które widzimy w napędzanym przez fight bonusy UFC.

Afterparty:

Niestety nie mamy żadnych kompromitujących informacji czy zdjęć z afterparty, nie powiemy Wam też kto ma najmocniejszą głowę, a kto robi się agresywny po alkoholu. Wszystko za sprawą redaktora TD, którego przerósł ogrom stolicy i cały czas narzekał na ruch na chodnikach i ulicach Warszawy. Sprowadziłem go na Foksal 18 kusząc wizją zjedzenia w Subwayu, który mieści się tuż obok klubu (o czym nie wiedział). Tak naprawdę i ja nie wytrzymałem długo klubowego hałasu. Nie nasze klimaty, jeśli chcecie zostać klubowymi szpiegami portalu piszcie przez zakładkę „kontakt”.

Jeśli jednak jesteście bardzo ciekawi ploteczek, to powiem, że widziałem dwóch redaktorów MMARocks bardzo intensywnie zalecających się do pani Agaty Witkowskiej, która robi wywiady dla MMA Attack. Nie mi oceniać czy wydawałaby się zainteresowana, jeśli jednak już mam to zrobić, to powiem krótko – nie.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
5 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
F. GeorgiewTDdinoPPVmaster Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
W.Mrozowski
Admin

Będzie flame. Ale najwyżej Panowie rozstrzygną sobie po przyjacielsku na macie…

dino
Gość
dino
Offline

O, Franek, ta ploteczka na samym końcu to dobre było:)

PPVmaster
Gość
PPVmaster
Offline

Była bardzo słaba kampania reklamowa. No i fani trochę zawiedli.

W.Mrozowski
Admin

Dobra inicjatywa, ale żeby było coraz lepiej, fani również muszą dopisać.
@Franek, sprzątnij lepiej ten stos butelek zza łóżka a nie mi tu 😉