MMA Attack 2, czyli noc poddań w katowickim Spodku

autor:
28 Kwiecień 2012
8
MMA Attack 2, czyli noc poddań w katowickim Spodku


Big John z niedowierzaniem ogląda walkę Najman vs. Burneika

Gala MMA Attack 2 była kompletnym widowiskiem o wysokim poziomie sportowym. Nie ustrzegła się jednak wielu drobnych błędów, które wraz z podsumowaniem głównych atutów postaram się przedstawić w poniższym tekście. W środku posta także ankieta, w której możecie wyrazić swoją opinię o gali.

Największym atutem MMA Attack 2 była po prostu rozpiska. Trzymała wysoki poziom, zestawiając Polaków z rywalami prezentującymi realne zagrożenie, o czym zresztą świadczył sam przebieg walk i ich wyniki. Z wykluczeniami uporano się bardzo sprawnie, ściągając solidnych rywali, takich jak Sergei Grecicho, Wendres da Silva czy Arbi Shamaev, którzy zresztą wszyscy wygrali swoje walki w bardzo dobrym stylu. Pomimo umieszczenia na rozpisce kilku kickboxerów, widać było znaczną przewagę parterowych zawodników. Wymian w stójce było tyle, co kot napłakał, a wśród rezultatów dominowały zdecydowanie poddania, co mnie osobiście bardzo cieszyło, ale iluż to można zaprosić zawodników, którym stylem źródłowym jest „brazylijskie dzuuu dzitsuu!”?

Sama publiczność raczej dopisała. Nie było tylu gwizdów przy parterze, co jeszcze jakiś czas temu, a jak już były, to ignorował je doświadczony John McCarthy. Co więcej, zdarzały się momenty ciszy niczym z PRIDE, choć nie jestem pewien czy to z uznania, czy znudzenia. Nie słyszałem żadnych specjalnie wulgarnych piosenek, poza gromkim wyproszeniem wystosowanym w stronę Marcina Najmana i kilkoma okrzykami, które zdarzają się na każdej gali. Pomimo zaproszenia zawodników i kibiców z rywalizujących ze sobą klubów piłkarskich, piłka nożna została za drzwiami spodka i atmosfera była naprawdę fajna. Od samego początku słychać było ludzi z lokalnych klubów, a Damian Grabowski przyprowadził ze sobą jednych z najefektowniej kibicujących fanów. Powiem szczerze, że najgorszym elementem publiczności był sektor mediowy, w którym ludzie chyba uważają, że nie wypada im wyrażać jakiegoś entuzjazmu i wygląda to tak, jakby ludzie potencjalnie zainteresowani najbardziej, byli zainteresowani najmniej. Inną sprawą były kuriozalne komentarze „ekspertów”, którzy zachodzili w głowę jak to jest, że Sztanga nie założył jeszcze gogoplaty i nie może sweepnąć zamęczającego go przeciwnika.

Sama oprawa również była na wysokim, czystym poziomie. Światła i telebimy działały bez zarzutu, ring girls były naprawdę miodne, a brak efektów tworzył na hali atmosferę podobną do tej z UFC. Trzon był zatem całkowicie na miejscu, ale brak obycia wyszedł w kilku miejscach. Zdecydowanie koniecznym będzie jednak wprowadzenie choćby krótkiego intro przed wejściem zawodnika – co najmniej dwa razy zdarzyło mi się przegapić połowę wejścia, ponieważ myślałem, że w głośnikach puszczony jest kolejny utwór, mający utrzymać atmosferę między walkami. Warto będzie też zweryfikować układ krzeseł i wysokość umieszczenia octagonu, ponieważ z kilku miejsc jego obudowa przysłaniała bardzo zawodników, niezależnie od tego, gdzie toczyła się walka. Fajnie by było, gdyby na równych prawach potraktować także undercard – tamte walki także były interesujące, a oglądanie ich bez zegara było naprawdę ciężkie. No i podanie trzykrotnie nieaktualnego klubu zawodnika, który walczy w walce wieczoru, to już trochę faux pas. Było inaczej niż na KSW, mniej efekciarsko, może bardziej szaro, jak dla przeciętnego widza, ale mi się podobało.

Zdecydowanym atutem widowiska było sędziowanie – w zasadzie co do jednej walki przewidywałem te same werdykty, nie było zbyt szybkiego podnoszenia starć do stójki, ani żadnego z błędów, które tak często przewijają się po polskich galach. Nie wiem, jak wyglądało to w telewizji, być może wiele zależy od kamery i komentarza, ale zapewniam was, że nikt na żywo nie miał wątpliwości, że Krzysiek Jotko zwyciężył swoją walkę. W moim odczuciu wygrał wszystkie rundy i ciężko mi sobie wyobrazić inny werdykt, a słyszałem o wielu burzliwych komentarzach w internecie, zresztą dostawałem w trakcie gali podobne smsy.

Tradycyjnie napiszę także o podejściu do mediów, które pozostawiło moim zdaniem sporo do życzenia. Oczywiście traktowano nas uprzejmie i w pomocny sposób, ale wiele rzeczy można było znacznie uprościć – od wysłania numeru wejścia dla mediów i hasła do spodkowego internetu w newsletterze, przez podstawienie kilku przedłużaczy do ładowania laptopów i kamer, aż po wyraźniejsze określenie zasad co można, a czego nie można nagrywać. Sam fakt, że nie poproszono po gali zawodników o przejście do octagonu w celu udzielenia wywiadów nam był akurat na rękę, ale większość prawdopodobnie nie była z tego faktu zbyt zadowolona. Konkurencyjne KSW prezentuje tutaj o wiele lepsze podejście, sprawiając, że w trakcie gali faktycznie można skupić się na przygotowaniu wywiadów i materiałów, co wbrew pozorom nie jest takie proste. Piszę to wprost, bo portale branżowe mogą naprawdę rozkręcić zainteresowanie galą (nasze wideo z ważenia jest top 1 w „popularnych” na youtube), ale trzeba im naprawdę ułatwić robotę.

W chwili obecnej siedzę w pociągu, wracając z Katowic i pomimo tych kilku uwag, wracam bardzo zadowolony. MMA Attack organizacyjnie nie prezentuje póki co poziomu swojego największego konkurenta, ale pokazało wysoki standard i duży skok względem poprzedniej gali. Zaproszenie zagranicznych sędziów, brak presji na wygraną „swoich” i zmiana announcera wyszła organizacji na dobre. Tego typu wydarzeń potrzeba nam jak najwięcej, żeby zawodnicy mogli walczyć na dużych galach, a fani MMA mogli zobaczyć więcej dobrych walk, które nie będą odbywać się na salach gimnastycznych. Siła!

[poll id=”51″]

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
8 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
Tapoutdeal1989michalviktorF. Georgiewpietrrokov Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tapoutdeal1989
Gość
Tapoutdeal1989
Offline

Ja dałem 6 i tyle na temat .

michal
Gość
michal
Offline

Wazne jest to jak gala wygladala w oczach kibicow i widzow. dla mnie byla to od dawna jedyna polska gala ktora milo sie ogladalo. nie musialem w kolko ogladac mroczkow, cichopek i innych gwiazdek w kolo ringu. duzy plus za obecnosc Tomka Drwala i jego komentarze. Sprawy organizacyjne zawsze mozna poprawic i dobrze ze sie o tym pisze. Nie wiem czy zrobienie gwiazdek z Damiana Grabowskiego lub Tomasza Drwala przyciagnie rzesze przed tv. wg mnie to Pudzian przyciaga fanow dla KSW, nie Khalidow. Poziom walk byl bardzo wysoki, moze brakowalo walk w stojce ale takie jest mma. Mam nadzieje ze… Czytaj więcej »

viktor
Gość
viktor
Offline

Z punktu widzenia telewidza gala super, sędziowanie moim zdaniem bez zarzutu, a poziom walk dobry lub bardzo dobry, nawet najman vs Burneika było takim przyjemnym (szczególnie za wynik) dodatkiem.
Myślę że mma attack brakuje tylko rozpoznawalnych nazwisk do pełni sukcesu. Organizatozy powinni bardziej się postarać aby Damian Grabowski czy Tomek Drwal byli takimi Mamedami dla mma attack, którzy przyciągną widzów przed telewizory i na gale

pietrrokov
Gość
pietrrokov
Offline

Dobrze bArt pisze bo moim zdaniem gale oglądało się przyjemniej niż KSW szczególnie, ze KSW ustawia wyniki walk, mają ring i tylko dwie rundy ze swoimi śmiesznymi dogrywkami.

bArt
Gość
bArt
Offline

Bardzo fajny opis tylko nie rozumiem porównywania do KSW. Każdy organizator ma swoje wizje gali i dokłada wszelkich starań żeby nie zawieść kibiców, zawodników itp.
Przed stwierdzeniem: „MMA Attack organizacyjnie nie prezentuje póki co poziomu swojego największego konkurenta” powinno być „Uważam, że …” lub „Moim zdaniem…” 🙂

osk`
Gość
osk`
Offline

Gdzie ta ankieta bo nie widze? 😉