BJ Penn zaprzecza możliwości walki z Koscheckiem

autor:
18 Maj 2012
BJ Penn zaprzecza możliwości walki z Koscheckiem

Josh Koscheck pochwalił się wczoraj na Twitterze, że UFC zaoferowało mu walkę z BJem Pennem i jedyne na co czeka to zgoda Hawajczyka. Jednak zanim jakikolwiek hype zdołał się wykształcić, BJ kategorycznie i dość złośliwie odmówił walki „Kosowi”.

Josh, wiem ile kosztuje twoje wystawne życie, wielki dom, szybkie samochody, wiem, że potrzebujesz dużych walk, ale wybacz, nie zamierzam powracać do octagonu w najbliższym czasie!

Wszyscy fani oczekujący powrotu Penna będą musieli znów obejść się ze smakiem. Życie „na wolności” chyba wyjątkowo przypadło mu do gustu.

Komentarze

  • Wonsz

    Miejsce Penna jest w lekkiej.
    Przy jego wadze mógłby jednak spróbować złożyć wizytę w piórkowej. Ważąc te 76-78 kg nie byłoby dla niego trudne by zgubić te kilogramy. Z tego, co pamiętam, to piórkowa jest słabiej obsadzona niż lekka i pasowałby tam warunkami fizycznymi. :S

  • vonski

    Trochę pojechał po majtach pudlowi 🙂

  • MMAniak

    Racja, pojechał Pudelkowi po gaciach.
    Nie wiem skąd w głowie Josha Koschecka pomysł na taką walkę. Swoją drogą to mógłby być całkiem dobry pojedynek, jednak zgadzam się w 100% z @Wonsz, który twierdzi, że miejsce Penna jest w LW.
    Wydaje mi się, że BJ jest nieco zniesmaczony po remisie z Fitchem i kolejno bolesnej przegranej jakiej doznał w walce ze starszym Diazem – nie wiem co o tym sądzić. Dla mnie wielka szkoda..

  • Paweł

    Po tym co wygadywał po porażce z Nickiem, jak dla mnie nie musi wcale wracać. 🙂

  • halls

    Po tym co Nick wygadywał po porażce z Conditem, jak dla mnie ta sierota Nick nie ma po co wracać.

  • Transi

    To też ciekawe. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, jak twardziele znoszący ciężkie lanie po twarzoczaszce nie mogą znieść przegranej w sportowym pojedynku – od razu zaczynają p…lić jak pasażerowie gimbusa…

  • Paweł

    halls, jeśli porównujesz ich wypowiedzi i uważasz, że ma to sens to pozdrawiam Cię gorąco z buziaczkami. :*

  • F. Georgiew

    Transi: miałem okazję obserwować kilku czołowych zawodników w trakcie ich przygotowań i wcale się nie dziwię. To są miliony poświęceń, zapieprzanie na takim poziomie, że normalny człowiek nawet tego nie rozumie, kontuzje, stres, media, robota przy promocji gali. Zauważ ilu zawodników tuż przed walką mówi: nareszcie koniec tych przygotowań, trzeba tylko zrobić swoje i będzie ulga. Jeśli wynik jest w jakikolwiek sposób kontrowersyjny, albo wiesz, że mógłbyś wygrać jakby stało się x, to po prostu psychika siada. Chael u Rogana mówił, że po porażce z Andersonem przez osiem dni nie był w stanie nic zrobić i gapił się w ścianę.

  • halls

    Paweł myślę, że buziaki możesz posłać swojemu idolowi, wygląda na takiego co lubi chłopców, więc się dogadacie.

  • Paweł

    Raczej wygląda na takiego, któremu nie powiedziałbyś to prosto w oczy. 🙂 Chociaż no tak… czego tu oczekiwać po kimś, kto porównuje takie rzeczy. 🙂

  • Zloty

    „wygląda na takiego co lubi chłopców” No jesteś debilem w każdym calu sory

  • dantev

    Transi – to co pisał Franek to raz druga rzecz, że wielu z tych ludzi ma taką psychikę. Ja jestem najlepszy, ja wygrywam, ja nie mam prawa przegrać i tylko ja tak myślę (żart 🙂 )…. znam wielu takich ludzi, którzy mają takie podejście. Dlatego po przegranej (jakiejkolwiek porażce) wali się ich świat…bo przecież to się nie mogło stać. Po drugie sztab ludzi z którymi współpracuje utwierdza ich w takim przekonaniu. Zauważ że wielu zawodników po przegranej nie mówi że przegrali bo byli gorsi…..tylko byli gorsi TEGO DNIA…..Chael Sonnen ma tak nasrane swoim zakochaniem w sobie że wszędzie powtarza, że jest najlepszy na świecie i że wygrał z Andersonem. Usain Bolt wychowywany był na zwycięzcę (matka mu tak wpajała), Bruce Lee wiedział że jest najlepszy, mój kolega na rowerze ściga się tylko ze mną i kilkoma innymi kolegami (słabszymi od niego) bo on nie chce przegrywać i nigdy nie ściga się z lepszymi bo by jego świat runął. To tacy ludzie.
    Prawda Wojtuś :)?