Combat jiu-jitsu – szansa dla grapplerów czy nietrafiony pomysł Eddiego Bravo?

autor:
31 Maj 2012

Eddie Bravo jest znany z tego, że dużo mówi o „otwartym umyśle” i potrafi dobrze wypromować niekoniecznie nowatorskie, ale mało popularne pomysły. Każdy, kto zna się trochę na grapplingu doskonale wie, że nie jest on ani wynalazcą twistera, znanego wcześniej jako zapaśnicza gilotyna, czy nawet gumowej gardy. Wszystko połączył jednak w nieźle funkcjonujący system i potrafił sprzedać, bazując tak naprawdę na jednym dużym zwycięstwie na ADCC, w którym pokonał Roylera Gracie. W chwili obecnej na rynek wchodzi nowy produkt Eddiego – combat jiu-jitsu, nowa formuła, która ma sprawić, że grapplerzy lepiej poradzą sobie w MMA, a same sporty chwytane staną się bardziej efektowne i przyjemne dla oka.

Combat jiu-jitsu to zasadniczo ADCC z uderzeniami tylko w parterze. Powoduje to, że wiele ruchów staje się o wiele bardziej ryzykownych, a zawodnicy są zmuszeni bardziej pilnować pozycji, ponieważ w innym wypadku znajdą się w o wiele trudniejszej sytuacji niż w klasycznym grapplingu.

Po prostu pomyślałem, że jest tak wielu dobrych facetów z jiu-jitsu, który nie będą robić MMA, ponieważ nie chcą uczyć się kickboxingu. Dlatego nigdy nie zobaczymy jak wygląda ich jiu-jitsu, kiedy dochodzą do tego uderzenia. Wielu świetnych zawodników nie musi się uczyć kickboxingu i nie muszą robić MMA. W combat jiu-jitsu możesz pominąć kickboxing, dochodzą tylko uderzenia na ziemi, bez łokci. Jak patrzysz na to z perspektywy świata MMA, wygląda to jak ograniczone MMA, z perspektywy jiu-jitsu wygląda to jednak jak ekstremalny grappling. Wyobraźcie sobie kolesi z ADCC, którzy uderzają się na ziemi, jak niesamowite by to było?
(…)
Jak tylko jeden koleś znajdzie się na ziemi, możesz zacząć uderzać. Stójka jest tylko zapaśnicza, a w parterze zasady amatorskiego MMA, czyli brak łokci. Zabronione są skrętówki, ponieważ nie można ich robić w amatorskim MMA. Bardzo starałem się żeby wprowadzono skrętówki, cholernie ich chciałem, tak samo chciałem jednej dziesięciominiutowej rundy, ale wszystko co mogli mi dać to trzy razy trzy minuty.
(…)
Myślę, że w chwili obecnej jest wielka dziura między grapplingiem a MMA. Ta wielka dziura to miejsce na combat jiu-jitsu. Oczywiście, prawdziwe MMA jest najlepsze… UFC, to jest najostrzejsze gówno, wiadomo. Ja tylko mówię, że combat jiu-jitsu to coś innego, nie tak dobre jak MMA, ale lepsze niż grappling *śmiech*.

Zaprzeczę nieco sam sobie, ale nie brzmi to jak najlepsza reklama takiej stosunkowo świeżej formuły. Pomimo tego, zgadzam się z tym, że kilka lat przygotowania się młodego zapaśnika czy zawodnika jiu-jitsu równolegle do turniejów z uderzeniami w parterze, może znacznie rozwinąć go w kierunku rozwoju jego dalszej kariery w MMA. Grappling jest nieodłączną częścią MMA, ale coraz mniej mamy takich zawodników jak Demian Maia, Jimmy Hettes, Rousimar Palhares czy Cristiano Marcello, którzy nie boją się dążyć wprost i bez ogródek do parteru – a i oni coraz większy nacisk kładą na stójkę.

Oczywiście pomysł nie jest ani specjalnie oryginalny, ani nie wróżę mu wielkiego sukcesu (choć Eddie już zapowiedział walkę o igrzyska olimpijskie…), jednak jest to jakiś punkt wyjścia do przemyśleń nad tym, w jakim kierunku poszedł grappling z bardzo wykwintnymi i podstępnymi technikami typu 50/50, x-garda, nie wspominając już o „kimoniarskich” pajęczej gardzie, tornado i wariantach de la Rivy. Odnoszę bowiem wrażenie, że dziura pomiędzy sportami chwytanymi, a MMA znacznie się powiększyła, co samo w sobie nie jest niczym złym, ale nie służy czołowym grapplerom przy przejściu w kierunku MMA.

Komentarze

  • TD

    Pomysł w sumie sprawdzony. Gracie od samego początku robili BJJ Combat pomiędzy sobą czy innymi klubami. W judo zresztą bywało tak samo.

  • paul

    w judo tez były uderzenia?

  • Blade

    Dobry pomysl.

  • F. Georgiew

    Z tym judo to taka ściema, też już słyszałem dużo razy o tym, że powyżej któregoś dana są wejścia do rzutów z uderzeniami i łokciami, tajne techniki itd., ale chyba już nikt w to nie wierzy. Wręcz przeciwnie, mój kontakt z czarnymi pasami judo wyraźnie pokazywał, że stawiają jeszcze mocniej na judo sportowe.

    A Gracie startowali w vale tudo i tego typu akcjach, ale tu jest nastawienie na poziom amatorski i młodzież (co widać w tym długim filmiku powyżej).

  • TD

    Miałem na myśli dawne czasy rywalizacji między stylami/klubami, co zresztą było obecne pewnie w każdym ze stylów i w Judo również. Wiadomo, że to nie było PRO ale bardziej na miarę „bij-zabij”

  • Bartek

    Powiem tak, grapplerzy coraz gorzej radzą sobie w MMA. Grappling w tym sporcie jest o wiele inny niż w BJJ. Pora poszukać jakiegoś sposobu, jakiejś innowacji która spowoduje że „chwytacze” lepiej poradzą sobie w MMA. Podam taki przykład: Demian Maia, doskonały parterowiec, ale tylko bjj. Mamed na zasadach MMA lub grapplingu by go poskładał, bo preferuje on inny rodzaj parteru(dynamiczny grappling, szybkie przechodzenie miedzy konczeniami), jesli grapplerzy chca byc powazna sila w MMA to musza walczyc w taki wlasnie sposob i trenowac uderzenia do zameczania przeciwnikow oraz zapasy do obalen. Samo BJJ w MMA jest po prostu zbyt slabe na dzisejszych zawodnikow jak JDS czy Cain.

  • F. Georgiew

    Nie no, początki Demiana w UFC były niesamowite, dopiero od walki z Andersonem stracił ogień.