BJ Penn wyjaśnia powód przyjęcia wyzwania MacDonalda

autor:
08 Czerwiec 2012
2
BJ Penn wyjaśnia powód przyjęcia wyzwania MacDonalda

Przez ostatnie miesiące BJ Penn nie wiele zajmował się MMA. Jak sam mówi siedział na kanapie i poświęcał czas dzieciom. Dlatego też odrzucił wyzwanie Josha Koschecka i Gilberta Melendeza. Jednak w tym tygodniu wyzwanie rzucił młody wilk Rory MacDonald i Penn bez wahania ofertę przyjął. Dlaczego? Wyjaśnienie w środku posta. W rozwinięciu także ciekawa informacja na temat obecnej formy Penna.

Hawajczyka cały czas boli przegrana z George’em St. Pierre’em na UFC 94. Penn zawsze chciał trzeciej walki z Kanadyjczykiem, dyskutował o tym z Daną White’em kilka razy. Jak Dobrze wiecie GSP trenuje w Tri-Star Gym i jest klubowym kolegą MacDonalda. Najwyraźniej Penn uznał, że Rory może być pewnego rodzaju zastępstwem i szansą na udowodnienie obozowi Kanadyjczyków, że UFC 94 nie było ostatnim razem, kiedy mieli do czynienia z zawodnikiem jego klasy.

Miałem wiele ofert od tych wszystkich gości, ale kiedy pojawiła się propozycja Rory’ego powiedziałem do siebie „Dobrze, wezmę walkę od tego gościa z Tri-Star”. Wiele w podjęciu decyzji znaczyła osoba Firasa (Zahabi, główny trener GSP i Tri-Star – przyp. red.). Nieźle sobie tam radzą, mają niezły team, robią sporo szumu. No i oczywiście mają St. Pierre’a, który jest uważany za najlepszego półśredniego w historii, no i gościa, który ma w przyszłości być mistrzem tej dywizji. Nie myślę o pasach czy coś w tym rodzaju, ale jestem pewny siebie. Chcę pokazać im, pokazać całemu światu, że nie można od tak sobie wejść do klatki i kopać mój tyłek przez cztery rundy. Nie ma mowy. Ty też pójdziesz do szpitala. Jeśli ja pójdę do szpitala po walce, ty również tam pójdziesz. To wszystko miało miejsce w przeszłości, ale chcę do tego wrócić i pokazać Tri-Star, że jestem godnym rywalem. Nie jestem gościem, który wchodzi do ringu i daje się rywalowi zdominować, daje się zniszczyć. Taka historia się nie przydarzy.

Niestety przed Pennem ciężkie wyzwanie, jakim będzie powrót do formy. Hawajczyk przyznał, że wyhodował sobie brzuszek i waży obecnie aż 185 funtów, czyli 84 kilogramy. Przed rozpoczęciem intensywnego obozu chciałby zrzucić 20 funtów, czyli około 9 kilogramów. Za plus okresu lenistwa „Prodigy” uznaje fakt, że całkowicie się zregenerował i czuje się jak 22-latek.

Wiem, że jak tylko wejdę do klatki i będzie czas na walkę, to on nie zdąży zobaczyć moich pięści lecących w jego stronę, nie będzie w stanie zatrzymać moich obaleń, nie będzie w stanie zatrzymać moich poddań. Jestem bardzo pewny siebie. Jestem gotowy na lot do Toronto, do legowiska bestii. Zobaczę tam zionącego ogniem smoka i wyciągnę miecz, aby go zgładzić. Jestem na niego gotowy.

Nie wiem co myśleć o decyzji Penna. Niby stoi za tym jakaś personalna historia, ale lekko naciągana. Poza tym martwi trochę forma fizyczna Hawajczyka – jak na niego 84 kilogramy to dużo, a przecież nigdy nie należał do tytanów pracy. 33-letniemu zawodnikowi została jedna walka w kontrakcie z UFC i przyszłość w organizacji uzależnia od jej rezultatu.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
F. GeorgiewTD Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
W.Mrozowski
Admin

BJ przypłynie na pełnej kurwie z Hawajów na swojej desce, wprost do oktagonu w Toronto 🙂