Kobiety w MMA – powiew świeżości czy ekstrawagancja promotorów?

04 Czerwiec 2012
1
Kobiety w MMA – powiew świeżości czy ekstrawagancja promotorów?

Łukasz Łyczkowski, znany z prowadzenia felietonów w nieistniejącej już Lookr.TV i jednocześnie bliski przyjaciel oraz zagorzały czytelnik naszego portalu, otrzymał niedawno swoje miejsce przy prowadzeniu bloga natemat.pl

Łukasz został poproszony o zajęcie stanowiska przy tematach około MMA. W pierwszym „odcinku” pod lupę wziął więc temat na czasie, czyli walki kobiet. Zapraszamy do lektury a jej źródło znajdziecie TUTAJ.

KSW 19 było, bez wątpienia, przełomową galą MMA. Jednak o prawdziwym kamieniu milowym w rozwoju tego sportu w naszym kraju mówi się stosunkowo niewiele – a była nią pierwsza walka kobiet przed tak wielką publicznością. Czy jest szansa na dalszy rozwój kobiecego MMA w Polsce? I jak powinny być postrzegane polskie zawodniczki tej dyscypliny?

Po zakończeniu gali najbardziej dyskutowanymi tematami są: publiczna deklaracja Mameda Chalidova, dotycząca chęci wystąpienia w UFC (największej i najważniejszej organizacji MMA na świecie), zdobycie pasa kategorii średniej przez lubianego przez publiczność Michała Materlę (zresztą po świetnej i pełnej zwrotów akcji walce) oraz powrót Mariusza Pudzianowskiego na ring MMA w dobrym stylu i wyraźne postępy, które poczynił trenując w American Top Team. Jednak walka Pauliny Suskiej i Marty Chojnoskiej nie powinna pozostać w cieniu tych wydarzeń.

Konfrontacji Sztuk Walki nie można nazwać organizacją, będącą prekursorem kobiecego MMA w Polsce. Takie walki odbywały się wcześniej, m.in. na galach Fighters Arena Łódź, Baltic Storm czy Amatorskiej Lidze MMA. Jednak dopiero KSW – mając taką możliwość – pokazało szerszej publiczności (z transmisją na żywo na otwartym ogólnopolskim kanale telewizyjnym), że kobiety również mogą dać dobrą i emocjonującą walkę. Odważna decyzja, która – chociaż nie podoba się każdemu – obyła się bez zbędnych kontrowersji i wydaje się, że również bez właściwego echa.

Zanim przejdę do walczących kobiet, warto przypomnieć, że dostęp płci pięknej do wszelkich dyscyplin sportowych od zawsze był utrudniony. Obecnie nikt nie kwestionuje ich prawa do wyczynowego uprawiania sportu (przynajmniej w większości konkurencji). Nie zawsze jednak tak było: ojcowie nowożytnego ruchu olimpijskiego – z Pierrem de Coubertinem na czele – nie przewidywali udziału „płci pięknej” w sportowej rywalizacji. Niedopuszczenie kobiet do startów na pierwszych Igrzyskach Olimpijskich w zasadzie nie spotkało się z żadnym sprzeciwem. Udział w kolejnych dwóch imprezach można nazwać przypadkowym – podczas igrzysk w Paryżu panie konkurujące w rozgrywkach golfa i tenisa nie wiedziały, że startują w tej imprezie. Dopiero od czwartych Igrzysk Olimpijskich można mówić o świadomym ruchu sportu kobiet. Chociaż może wydać nam się to dziwne, na początku XX w. medyczne autorytety głosiły, że nadmierna aktywność ruchowa kobiet może mieć zgubne skutki zdrowotne: od zaburzenia pracy serca, aż po upośledzenie umysłowe. Utrata gracji była chyba najmniej groźną konsekwencją, jednak to również było podkreślane przez ówczesnych troskliwych lekarzy. Badania te nie znajdowały oczywiście w późniejszych czasach żadnego potwierdzenia w praktyce.

Również obecnie w niektórych dyscyplinach, np. w sportach motorowych czy skokach narciarskich, nie zaobserwujemy, z wielu przyczyn, udziału kobiet, równego mężczyznom.. Osobiście (jeżeli nie skorzystam z pomocy Google) nie wiem, czy mamy kobiecą reprezentację w piłce nożnej i jak ich drużyna jest sklasyfikowana w rankingu światowym.

Z kobiecym MMA na świecie nie jest źle. Pomimo niektórych kontrowersji takich jak incydent z 2004r., kiedy japoński zawodnik Takumi Yano odmówił wzięcia udziału w gali Pancrace, gdyż fightcard zawierał także walki kobiet, czy publicystycznych głosów sprzeciwu, kobiety z coraz większym powodzeniem walczą na galach na całym globie, coraz częściej zyskując status gwiazd, poprzez umiejętne budowanie wizerunku na ringu, jak i poza nim (występując w reklamach, filmach i programach sportowych). Największa organizacja – UFC – nadal jest jednak zamknięta dla kobiet i nic na razie nie wskazuje aby jej szef zmienił zdanie.

Prawdziwym przełomem dla kobiecego MMA na świecie była Gina Carano. Niepokonana przez 7 kolejnych walk, rozpalała męską wyobraźnię głównie za sprawą nieprzeciętnej urody. Jej sesje w bikini dla Maxima, zakryty topless na okładce ESPN The Magazine, czy pojawiające się na forach MMA animowane GIFy z zalotnym zagryzaniem warg podczas udzielania wywiadów, były chyba częściej komentowane i udostępniane niż same walki. Po przegranej walce o pas organizacji Strikeforce z Cristane Santos, Carano wycofała się ze sportu (jej powrót stoi pod znakiem zapytania), ale nie z życia publicznego. Gina zagrała główną rolę w filmie akcji „Haywire”, wyreżyserowanym przez Stevena Soderbergha, u boku takich nazwisk jak Ewan McGregor, Michael Fassbender i Michael Douglas i prawdopodobnie będzie kontynuować karierę aktorską. Warto jednak zauważyć, iż walka Carano vs. Santos była walką wieczoru na wspomnianej gali.

Następczyń Giny Carano nie trzeba było długo szukać. Obecnie na topie jest brązowa medalistka Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w judo – Ronda Rousey, która regularnie demonstruje bardzo dobre umiejętności walki w parterze (wszystkie 5 dotychczasowych zwycięstw przez dźwignię prostą na rękę). Nie można jednak zapomnieć o Sarze Kaufman (pokazującej fenomenalny boks), czy największej japońskiej wojowniczce Megumi Fuji (25 zwycięstw w MMA przy jednej tylko przegranej, dwukrotna brązowa medalistka Mistrzostw Świata w Submission Fighting ADCC).

Niezależnie od dyscypliny, kobiety są postrzegane przez pryzmat ich wyglądu. Zawodniczka powinna nie tylko odnosić sukcesy, ale także dobrze wyglądać. Tabloidy namiętnie rozpisywały się na temat bicepsa biegaczki narciarskiej Marit Bjoergen, a jej wygląd miał być pocieszeniem dla Justyny Kowalczyk w razie przegranej. W kobiecym MMA taką niechlubną rolę pełni, wspomniana wcześniej, Cristane Santos, o wdzięcznej ksywce „Cyborg”. Przeciwnicy kobiecych walk zarzucają jej posiadanie nadmiernej masy mięśniowej i ogólną maskulinizację. Poprawie jej wizerunku nie sprzyja niedawna afera dopingowa.

Wracając na nasze podwórko, na chwilę obecną ciężko stwierdzić co będzie dalej z kobiecą dywizją w KSW – czy zakończy się ona na planowanym czteroosobowym turnieju, czy będzie nadal rozwijana. Pierwsza walka, chociaż szybko skończona, była widowiskowa i techniczna. Marta Chojnoska wykonała ładny, wywodzący się z judo rzut, a następnie tradycyjną dźwignię, zmuszając przeciwniczkę do odklepania i poddania walki. Pozostaje mieć nadzieję, że oglądając na żywo tak ładne starcie przynajmniej niektórzy ludzie, krzywiący się wcześniej słysząc sformułowanie „walka kobiet” zmienili zdanie.

Nie sprawimy, żeby każdy polubił kobiece MMA i z przyjemnością oglądał walki. Co więcej – nie sprawimy, aby każdy polubił MMA jako dyscyplinę, ale trzeba przyznać że obecność kobiet na ringach MMA i innych sportów walki jest niezaprzeczalnym faktem: kobiece MMA nigdzie się nie wybiera. Może być równie emocjonujące i widowiskowe jak walki panów. Właścicielom KSW należą się więc gratulacje za odwagę, a wszystkim dziewczynom – powodzenia!

Źródło: natemat.pl

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
carverq Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
carverq
Gość
carverq
Offline

czytało się dobrze, ale ogolnie rzecz biorac to tekst kiepski, bardzo rozlazły, te zmiany tematów jakieś nie w tempo i jeszcze na deser kilka błędów… chyba nie tak powinien wygladac tekst z jakiegos bloga, szczegolnie ze go tu jeszcze wrzucacie, imho amatorszczyzna.