Zwycięzca Shogun vs. Vera dostanie szansę walki o tytuł

autor:
31 Lipiec 2012
Zwycięzca Shogun vs. Vera dostanie szansę walki o tytuł

Jeśli spojrzeć na czołówkę wagi półciężkiej, ostatni intensywny rok Jonesa narobił tam sporo zamieszania. Za wyjątkiem walczącego o tytuł Dana Hendersona, pokonał kolejnych w rankingach Rashada Evansa, Mauricio Ruę, Lyoto Machidę, Ryana Badera i Quintona Jacksona. Dlatego w przypadku kolejnego zwycięstwa obecnego mistrza nie ma mowy o walce z kimś nowym, a jedynie o rewanżach po nieprzekonujących walkach wymienionych zawodników. Dana White ogłosił wobec tego, że zwycięzca walki Shogun vs. Vera dostanie szansę walki o tytuł.

Jest to o tyle kontrowersyjne, że Brandon Vera (12-5, 1 NC) nie znajduje się nawet w czołowej dwudziestce wagi półciężkiej, a Jon Jones rozprawił się z nim w 2010 roku w niecałe cztery minuty. Od tego czasu wygrał tylko raz, z Eliotem Marshallem, wygrywając przez decyzję.

Shogun także nie posiada mocnych papierów na walkę o tytuł. Ostatnią walkę przegrał z obecnym kandydatem do tytułu, Danem Hendersonem, a od porażki z Jonesem stoczył tylko jeszcze jedną walkę, wygrywając z Forrestem Griffinem. Choć batalia z Hendo była jedną z najlepszych walk w historii, ilość obrażeń, które zebrał w pierwszej części walki mocno zapadła w pamięci wszystkim fanom i wydaje się, że Rua powinien dostać jeszcze jedną czy dwie walki na przekonującą odbudowę swojego dawnego wizerunku. Bądź co bądź młody Shogun był niegdyś „złotym dzieckiem” MMA, takim, za jakiego uważany jest obecnie Jones.

Dana White zapowiedział wprost, że choćby nie wiem jak imponujący był występ Machidy czy Badera w co-main evencie, nie mają oni szansy na walkę o tytuł. Walkę Shogun vs. Vera komentuje w następujący sposób:

Shogun Rua wychodzi z walki roku i jest prawdopodobnie jednym z najlepszych zawodników ostatniej dekady. Brandon to facet, który z impetem wszedł na scenę miał być mistrzem w 205 funtach, później w dywizji ciężkiej, przechodził przez przeciwników na lewo i prawo. Zaakceptował szansę walki z jednym z największych zawodników tej dekady i zobaczymy, jak sobie z tym poradzi.

Brandon Vera dość śmiało odniósł się do potencjalnej walki z Jonem Jonesem:

Kiedy pierwszy raz walczyłem z Jonesem, myślałem, że to jakiś chłoptaś i nie okazałem mu w ogóle respektu. Dostałem to na co zasłużyłem. Kiedy dostanę szansę walki z Panem Jonesem ponownie, obiecuję, że będzie miał moją pełną uwagę.

Wszystko wskazuje na to, że dywizja półciężka ma znacznie mniejszy prestiż niż przed erą dominacji Jonesa, co daje szanse zawodnikom spoza UFC, które będzie potrzebowało kreować nowe gwiazdy. To dobry znak dla wyróżniających się fighterów tej kategorii, takich jak Jan Błachowicz, Renato Sobral czy znajdującego się już w UFC Ryana Jimmo lub młodego Alexandra Gustafssona. Innym rozwiązaniem jest ściągnięcie do kategorii kasowego Chaela Sonnena. Jeśli UFC nie będzie promować nowych nazwisk, ta kategoria będzie powoli wyglądać jak szpital ludzi pokiereszowanych przez „Bonesa”. A ja nadal twierdzę, że jeśli ktokolwiek ma zdobyć ten pas, to tylko Lyoto Machida narzucając skutecznie swój gameplan.

Komentarze

  • avalon

    Ja też uważam, że jedyną osobą która może zagrozić Bonesowi jest Machida, Henderson nawet go nie ruszy.

  • Bartek

    o kurwa, to teraz chyba kibicuje Verze. Nie zniosę kolejnego widoku jak Shogun dostaje wpierdol…

  • halls

    Łysy chyba zapomniał jak Shogun został rozjechany w ostatniej walce z JJ

  • o8o8o8

    Dokładnie. Lyoto jako jedyny w ogóle chyba wygrał (na pewno nie przegrał) rundę z JJ gdy ten bronił pasa. Jego nieszablonowa stójka i szybkość dają mu spore szanse, jednak chyba musiało by to być szybkie KO, bo na przestrzeni 5 rund Jones w końcu go rozłoży na plecy i zmasakruje albo podda. No chyba że zobaczymy jakiś ultra skuteczny takedown def, bo na skuteczną walką z pleców przeciwko JJ stać raczej nielicznych na świecie, a na pewno nikogo z LHW.

  • pietrrokov

    Oba zestawienia są co najmniej nudne i nie widzę w ogóle sensu takiej walki.
    Wolałbym już Rashada po raz drugi lub Machide bo tylko oni mają szansę położyć JJ.

  • Artur

    JJ to właściwie jedyny mistrz wychodzący po walce bez większych obrażeń. Przy nieobecności tylu mistrzów z powodu kontuzji i fanaberii gwiazdorstwa(Spider) dają JJ co popadnie. I Shogun i Vera to klasowi zawodnicy, ale już Machida kompletnie nie zasłużył na tytuł po tylko jednej wygranej i i dwóch przegranych z czego 1 to baardzo ciężkie KO. Evans i Rampage kompletnie nic nie pokazali.

  • zxc

    Już lepiej od Machidy z Bonesem wypadł Rampage.

    Ktoś na początku pieprzy, że Hendo go nawet nie ruszy. Tak jasne. Hendo zmasakrował Shoguna w 3 pierwszych rundach tak samo jak Bones.

  • El Hombre

    Wg mnie najwięcej sensu miałby taki scenariusz: zwycięzca walki Shogun vs Vera powinien zawalczyć ze zwycięzcą walki Machida vs Bader i wygrany tej „drabinki” zawalczy ze zwycięzcą walki Jones vs Hendo 🙂

  • avalon

    zxc, hehe to dowaliłes z rampage,em przecież on bonesa nawet nie ruszył, a Machida nawet wygrał pierwszą rundę, tylko pomylił się w drugiej, bo dostał łokieć na głowę i po nim. Hendo nic nie zrobi jonesowi, zobaczysz jak bones będzie go niszczył, walka będzie podobna do tej z rampage’em, czyli gra do jednej bramki.