Mirko Cro Cop nie potrafi przejść na fighterską emeryturę

09 Sierpień 2012
Mirko Cro Cop nie potrafi przejść na fighterską emeryturę

Mirko Filipovic stoczył 40 pojedynków w MMA, 25 kickbokserskich i 45 w amatorskim boksie. Walczył w najbardziej prestiżowych galach, w różnych formułach, po całym świecie. W 2006 roku zdobył najważniejszy wówczas pas mistrzowski wagi ciężkiej Pride FC. Zaraz po tym zadebiutował w UFC, ale już druga walka pokazała, że teraz będzie już tylko trudniej. Cztery wygrane i sześć porażek w największej organizacji MMA sprawiły, że popularny Cro Cop postanowił przejść na fighterską emeryturę. Nie na długo.

Jak się okazało już niedługo po tym, nie chodziło o całkowite odejście, lecz o formułę MMA, bo Mirko wziął udział w – jak głosił tytuł gali – finałowej walce w formule K-1, wygrywając z Rayem Sefo i wprowadzając naszą redakcję w błąd, bo być na ostatniej walce legendy, to było coś. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Jak się okazało jeszcze później, Chorwatowi nie chodziło o ostatnią walkę jak głosiła nazwa gali. Jego nazwisko po prostu zadziałało jak marketingowy magnes, kiedy organizatorzy dodali go do członu organizacji „Final Fight”. Dwa miesiące później stoczył kolejną walkę, tym razem w kulejącym K-1.

Jakby tego było mało, Mirko udzielił niedawno wywiadu w którym powiedział, że jemu w ogóle nie chodziło o odejście od sportu a jedynie o rezygnację ze startów w UFC. Tym samym jest wielce prawdopodobne, że temat MMA powróci, ale tym razem poza I-szą ligą.

Jeżeli chodzi o moje odejście z UFC, miałem na myśli, że to moja ostatnia walka dla UFC na obowiązującym wówczas kontrakcie. Nie powiedziałem jednak, że przestanę walczyć. Nigdy tego nie powiedziałem. Myślę, że najlepiej wyrażę to mówiąc, że urodziłem się by walczyć.
Jeżeli zapytacie mnie, kiedy tak spojrzę wgłąb swojej duszy, oczywiście chciałbym walczyć ponownie w MMA. Ludzie tego nie rozumieją. Sztuki walki to moje życie.
Moją motywacją na teraz jest udowodnić wszystkim, że wciąż jestem zdolny walczyć w klatce. Nie jestem stary. Mam 37 lat, ale mogę robić rzeczy, których nie potrafią zawodnicy młodsi o 10 lat. Dowiodę tego lub zginę próbując.

Na ten moment, jedyne co wiadomo to kolejny termin występu w K-1. Przeciwnik wciąż nieznany.

Komentarze

  • nitro

    Widać, że to urodzony wojownik…. Niestety ciało już odmawia posłuszeństwa a nikt nie chce oglądać obijanego bohatera

  • Bartek

    Kurde, ten już ginąć mi tu chce 🙁