Marcin Naruszczka po Respect FC 8 – wywiad

autor:
23 Wrzesień 2012
2
Marcin Naruszczka po Respect FC 8 – wywiad

Kolejny wywiad, który Adam Gaik przywiózł z Wuppertalu, to rozmowa z Marcinem Naruszczką, w którego życiu ostatnimi czasy naprawdę wiele się dzieje. Walczył w trzech kategoriach wagowych, założył własny klub, nie przygotowuje się już dłużej pod okiem Mirosława Oknińskiego i wiele innych. Jak zawsze pozostaje on krytyczny wobec siebie, ale ostateczny osąd zostaje na szczęście w rękach kibiców, którzy Marcina przyjęli na dużej scenie MMA dość ciepło. O samej walce, a także nowej rzeczywistości, w której znalazł się polski zawodnik, przeczytacie w środku posta.

Jak oceniasz swoją walkę z Azaitarem?
Walka była ciężka. Byłem przygotowany na 120 procent, ale poniosły mnie emocje. Dostałem bombę i coś mnie po prostu tknęło. Wyszedłem na maksa spokojny i czułem tą walkę, przede wszystkim, że nogi będą chodzić. Na początku weszły dwa ciosy, Azaitar czymś odpowiedział, coś doszło i po prostu poszła wojna. Dla kibiców to pewnie fajnie wyglądało, ale trochę to nieprofesjonalne. To była trochę amatorka z mojej strony. Na tym poziomie i przy tej ilości stoczonych walk nie powinienem robić takich rzeczy. Przeciwnik nie potrafił tego wykorzystać, chyba nie zauważył, że tak emocjonalnie do tego podszedłem. Jego strata.

Kto układał Twój plan na walkę?
Plan na walkę układałem sobie sam. Od niedawna przygotowuję się sam do walk, ponieważ nasze drogi z Mirosławem Oknińskim się rozeszły. Pomaga mi Robert Jocz z Nastula Team. O przeciwniku wiedziałem wszystko, dlatego jestem tym bardziej wkurzony, że ta walka tak wyglądała.

Możesz więcej powiedzieć o rozstaniu z Mirosławem Oknińskim?
Prowadzę własny klub Mataleo Team i nie mam za bardzo czasu przygotowywać się u Mirka, a on też nie będzie firmował swoim nazwiskiem zawodnika, nad którym nie ma za bardzo pieczy, więc doszliśmy razem do porozumienia, że lepiej będzie rozstać się teraz. Chociaż pozostajemy nadal w kontakcie i współpracujemy, ale na innych torach.

Powiedz w takim razie jak w tej nowej sytuacji przygotowywałeś się do walki.
Do walk przygotowuję się w Olsztynie, gdzie mieszkałem ładnych parę lat. Chłopaki z Arrachionu mnie przyjęli jak swojego. Michał Szuliński zawsze mnie przygarnia, z resztą znamy się już od studiów. Podobnie jak Adam Kowalski, często robią trening pode mnie jak przyjadę. Czuje się tam po prostu jak w domu. Po odejściu od Mirka przygarnął mnie Robert Jocz, który przygotowywał mnie do tej walki i poświęcił swój czas. Chwała mu za to, bo to jest wielki zawodnik z olbrzymim serduchem. W ostatniej fazie przygotowań, pomagali mi również chłopaki z Nastula Team. Jeśli chodzi o parter, to trenuję z Pawłem Mistewiczem. Kto jest z Warszawy i interesuje się BJJ, to zna to nazwisko. Oprócz tego chodzę po różnych klubach, z nikim nie toczę wojen i tak zdobywam nowe doświadczenia.

Jak oceniasz swoją współpracę z Respect FC?
Moje relacje z Respect FC są bardzo dobre. Ja nie ukrywam, że wiążę swoją przyszłość z tą federacją. Pomogli mi, a ja jestem osobą, że jak ktoś mi pomoże, to chcę się odwdzięczyć. Oni dali mi szansę walki o pas, kiedy byłem nieznanym zawodnikiem. Ja wykorzystałem tę szansę i dziękuję im bardzo za wszystko. Następną walkę dla Respect FC stoczę najprawdopodobniej w Kolonii w kwietniu.

Ciężko na podstawie informacji w internecie powiedzieć coś konkretnego o Twojej przyszłości w KSW. Czy możesz coś więcej o tym powiedzieć?
Jeśli chodzi o KSW, to nie wiem. Mam duże braki i chcę się teraz skupić na poprawieniu ich. Skupię się raczej na występach w brazylijskim ju jitsu, poprawię trochę zapasy. Nie wiem czy chcę zawalczyć w KSW, ze względu na to, że byłaby to na pewno bardzo ciężka walka, a jeśli byłoby to KSW 21 w grudniu, to raczej mógłbym nie zdążyć się przygotować. Wystąpić i dostać baty, to nie w moim stylu. Poza tym nie wiem czy będą mnie chcieli, ponieważ ta ostatnia walka nie była zbyt widowiskowa. Padłem trzy razy i myślę, że jak ktoś to na zimno obejrzy, to powie, że to była czysta amatorka.

Jeśli miałoby dojść do walki na KSW, to w jakiej kategorii wagowej, bo ostatnio poruszałeś się w trzech różnych?
Martin i Maciek są bardzo w porządku ludźmi, którzy prowadzą swój biznes i kategoria do 84 kg jest u nich bardzo mocno obsadzona. Jest tam Michał, Mamed, teraz wrócił Kułak, jest Antek. Ja tam nie będę napierał. Jeśli znajdą dla mnie kiedyś miejsce i mnie wrzucą, dogadamy się, to wystąpię. Ja im bardzo dziękuję, bo spełnili moje marzenie, wystąpiłem na KSW. Co prawda była to z mojej strony totalna głupota, bo jak można dwa tygodnie wcześniej walczyć ważąc 88 kg i za trzy tygodnie bić się w kategorii do 77 kg, podczas gdy się nigdy do tej kategorii nie zrzucało. Zostaję więc w kategorii do 84 kg. Jestem już osobą, która ma prawie trzy dychy na karku i po prostu bawię się tym sportem. Nie mam predyspozycji, by być gwiazdą, lubię się po prostu bić. Lubiłem się bić od małego, biłem się pod dyskotekami, na ulicach. W Olsztynie chłopaki zaszczepili mi MMA, że po co mam się bić gdzieś na ulicach, jak mogę się bić na zawodach. Chwała im za to, bo gdyby nie oni, to może siedziałbym teraz w kryminale za pobicie czy jaką bójkę. Jeśli chodzi o konkretnych przeciwników z KSW, to na razie o tym nie myślę. Chcę się skupić na poprawie błędów i jak to zrobię, to będziemy rozmawiać. A czy chłopaki, Maciej i Martin, znajdą dla mnie miejsce, to już jest inna bajka. Nasze relacje są dobre, więc zobaczymy.

Jeszcze jedno pytanie dotyczące europejskich federacji, jak oceniasz gale Respectu w porównaniu do KSW?
Respect FC jest stosunkowo młodą organizacją, która rozwija się bardzo prężnie. Myślę, że są jakieś cztery, pięć lat za KSW. Gale Respect wyglądają właśnie mniej więcej tak, jak KSW sprzed paru lat. Oni dopiero łapią sponsorów, nie mają jeszcze telewizji, bo pokazywanie MMA na szklanym ekranie w Niemczech jest prawnie zabronione. Nie jest powiedziane, że za parę lat nie będą siłą podobną do KSW. Ja im tego życzę, ponieważ organizatorzy Sebastian i Ben naprawdę się do tego mocno przykładają i wkładają w to wiele pracy. Ja jestem na trzecim Respekcie i w porównaniu do wcześniejszych edycji to niebo a ziemia teraz. Obecnie jest i więcej kibiców, i fajna oprawa, telebimek, dobre walki, także wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Ok, dzięki za wywiad, jeśli chcesz kogoś pozdrowić, to proszę bardzo.
Pozdrawiam wszystkich moich znajomych, cały Arrachion, Nastula Team, Mirka Oknińskiego, o którym nie zapominam, Pawła Mistewicza. W sobote za tydzień zapraszam wszystkich na Mistrzostwa Mazowsza, które organizuję z Krzyśkiem w Wołominie! Pozdrawiam!

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

2
Dodaj komentarz

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
onetuBlade Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
onetu
Gość
onetu
Offline

Oby Marcin jeszcze zawalczył na KSW, bo nie pokazał 50% swoich możliwości!

Blade
Gość
Blade
Offline

Dobry wywiad.