Cała prawda o aresztowaniu Jeremy’ego Stephensa wg Dany White

06 Październik 2012
4
Cała prawda o aresztowaniu Jeremy’ego Stephensa wg Dany White

Do ostatniej chwili Yves Edvards rozgrzewał się w szatni, czekając na swojego przeciwnika, Jeremy’ego Stephensa, aresztowanego wczoraj przez Policję w Iowa. Przez cały dzień do momentu rozpoczęcia gali UFC on FX 5, Dana White był w 100% pewny, że uda mu się sprowadzić go na samą walkę. O tym, że Jeremy nie wystąpi, dowiedzieliśmy się praktycznie dopiero kiedy jego walka najzwyczajniej w świecie nie odbyła się. Na konferencji prasowej wątek ten zajął mniej więcej 1/5 całości, dlatego w środku posta znajdziecie słowo w słowo wersję prezydenta UFC. Dana nie broni Amerykanina, ale jest absolutnie wściekły na wymiar sprawiedliwości, który dosłownie zagrał im na nosie.

To jest firma, która wspiera swoich ludzi a Jeremy ma teraz swoje osobiste problemy. Jeremy to młody, głupi chłopak, który popełnił błąd i jeszcze większy, nie zajmując się tym problemem. On ma swoją wersję całej historii, ale oczywiście każdy ma swoją wersję w takich przypadkach. Ja zawsze patrzę na problem i staram się zrozumieć o co chodzi. W tym wypadku, zawsze będę wierzył mojemu człowiekowi i wspierał go, do momentu w którym ktoś udowodni, że się mylę. Wkrótce dowiemy się jak to wszystko naprawdę wyglądało.
Oto jak wyglądała cała sytuacja. Rano dostałem telefon, że Jeremy został aresztowany w swoim pokoju hotelowym. Poszedłem wiec prosto do departamentu szeryfa, gdzie zacząłem składać całość kawałek po kawałku, żeby zobaczyć co się stało i jak to naprawić. Byłem w 100% pewny, że uda mi się go sprowadzić na walkę.
O to o co w tym wszystkim chodzi, to fakt, że oni (Policja w Iowa) go nie lubi. Nie było w tym żadnej tajemnicy, że Jeremy był tutaj od poniedziałku, uczestniczył w ważeniu w piątek a oni aresztowali go około południa już po wszystkim.
Moje przemyślenia są takie, że po pierwsze to wszystko było celowe. Po drugie, doszedłem z władzami do porozumienia i mieli go wypuścić na walkę. Zgodziłem się na to i oni również, ale później zmienili decyzję. OK, tamtą nową też zaakceptowałem a oni później znowu ją zmienili. Za każdym razem kiedy wszystko opóźniali, ja miałem zamiar zaakceptować ich warunki. Robili wszystko żeby jak najbardziej to utrudnić coraz bardziej i bardziej.
Znacie mnie, zwłaszcza kiedy pisałem żeby media się zamknęły i że walka odbędzie się. Miałem plan żeby go stamtąd wyrwać i sprowadzić na miejsce. Ostatecznie doszedłem z nimi do porozumienia w kwestii bardzo astronomicznej sumy pieniędzy jako kaucję, którą miałem za niego wpłacić a ja na to przystałem i wtedy oni znowu to zrobili. Zamierzali go męczyć dopóty, dopóki przebywał w Iowa a ze chcieli mną grać w gierki.
Sami znacie historie, gdzie niektórzy zabijali masowo w trzech różnych stanach i wychodzili za kaucją a on ma postawiony zarzut za napaść. I wierzcie mi, nie będzie się tam dobrze bawił, bo w Iowa się na niego przyczaili na dobre. Jeremy oczywiście ma swoją wersję a oni swoją, więc są dwie różne wersje wydarzeń. Ja jednak będę wspierał swojego fightera. Nie trzeba być Rampagem czy Jonem Jonesem. Wystarczy, że jesteś i walczysz dla UFC a ja będę Cię wspierał. Jeremy Stephens nie jest ani Rampagem czy Jonem Jonesem. Wiecie co oznacza dla niego stracić swoją dzisiejszą wypłatę? To jest potężne uderzenie dla niego, on przecież musi wykarmić z czegoś swoją rodzinę. Oni w ten sposób żyją. On wydał na przygotowania do tej walki pieniądze, których pewnie nie miał. Teraz ma naprawdę przechlapana, bo do niej nie doszło. Zaproponowałem, żeby dwóch policjantów eskortowało go do walki i z powrotem do więzienia. Powiedziałem, zróbmy tak, pozwólmy mu zarobić bo on i tak będzie potrzebował pieniędzy na całą tę sytuację z oskarżeniem. Poza tym ma rodzinę, którą musi się zająć.
Widziałem bardziej zwariowane rzeczy a ten dzieciak nie mógł nic zrobić z powodu oskarżenia o napaść. I tak wróciłby do więzienia, ja wpłaciłbym kaucję a później odesłałbym go samolotem do więzienia, byłem skłonny zrobić wszystko a oni tylko mnie wodzili za nos i grali ze mną w gierki przez cały dzień. Dlatego właśnie jestem taki zdenerwowany. Nienawidzę takich historii, kiedy komuś to robią. Oczywiście, nie ma wątpliwości, że Jeremy jest odpowiedzialny za swoje kłopoty, choć oczywiście on ma swoją wersję zdarzeń. Wszyscy je mamy kiedy wpadniemy w tarapaty.
On ma teraz kłopoty zupełnie innego rodzaju. Może spędzić dwa lata w Iowa. Nigdy nie widziałem sytuacji, żeby ktoś nie mógł wyjść przy zarzutach o napaść za kaucją. Nie zamordował nikogo, nie jest wmieszany w jakieś ogromne zarzuty . Ma teraz swoje kłopoty i nie mam pojęcia co z nim będzie. Współczuję mu.
Myślę, że to wszystko było celowe. Jeżeli to stałoby się w środę, czwartek bo przecież był tu cały tydzień. Oni jednak poczekali do ostatniego momentu, żeby nie mógł walczyć, żeby nie otrzymał wypłaty

Pozostaje jeszcze kwestia przeciwnika Jeremy’ego Stephensa, który jest kolejną, poszkodowaną stroną tego konfliktu. Tu prezydent UFC również zabrał głos w sprawie.

Yves Edvards do ostatniej chwili był rozgrzany, zabandażowany i gotowy do walki. To właśnie tacy oldschoolowi ludzie jak Yves zbudowali ten sport. To dla mnie ogromny honor móc pracować z takimi osobami. Jakiś nowy zawodnik jęczałby pewnie, że ma mętlik w głowie a Yves Edvards był gotowy wziąć tą walkę w każdej chwili. Szanuję go i doceniam, dlatego właśnie otrzyma swoją wypłatę i choćbyśmy mieli mieć 37 walk na jednej karcie, Yves musi dostać kolejny pojedynek jak najszybciej.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
MechikoEl HombrezxcTD Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mechiko
Gość
Mechiko
Offline

^

hehehe na to wygląda

El Hombre
Gość
El Hombre
Offline

A Dana to porucznik Trautman ? 😉

zxc
Gość
zxc
Offline

Tak, pamiętamy. Skończyło się tym, że w 3ciej części sam rozwalił pół Afganistanu.