Fighters Arena 3 – podsumowanie

autor:
01 Październik 2012
9
Fighters Arena 3 – podsumowanie

Fighters Arena 3 już za nami. Nie jestem pewien czy wspominałem gdzieś o tym, jak przebiegały nasze kontakty z organizatorami, jeśli nie, to na pewno warto zajrzeć do środka żeby o tym przeczytać, bo zdecydowanie jest kilka gorących kwestii, które musiały ujrzeć światło dziennie. Podsumowujemy również inne elementy, związane ściśle z oprawą, warstwą sportową, a także tego, jak FA wyglądała na żywo. Blok tekstu, ale niestety na gali nie można było robić zdjęć.

Zacznę od rzeczy najmniej przyjemnych i najbardziej absurdalnych. Nasz kontakt z organizatorem, czy jego przedstawicielami był fatalny. Tak naprawdę wszystkiego musieliśmy się domyślać sami, bo niestety kontakt mailowy funkcjonował dobrze tylko wtedy, gdy Fighters Arena chciała nam coś przekazać. Nasze próby złożenia propozycji poważniejszej współpracy spełzły na niczym, ponieważ nie tylko nie odpowiadano na treść naszych maili, ale nawet odmówiono nam podania telefonu, gdy chcieliśmy się skontaktować bezpośrednio. Darmowa reklama na drugim co do oglądalności portalu w kraju to najwyraźniej nie zainteresowała władz organizacji na tyle, by odpisywać na wiadomości. Nasz wolny czas i zaangażowanie także potraktowano dość lekko, za to niesamowicie ważne dla sukcesu gali okazało się, że nie chcieliśmy wrzucać informacji o cutmanie z USA, czy zmianach na jednowalkowym undercardzie.

Kiedy przestaliśmy dopraszać się o kontakt, wszystko posypało się samo. Zaczęło się od odebrania nam patronatu medialnego, następnie braku odpowiedzi w sprawie akredytacji. Złożyliśmy organizatorom propozycję, że udostępnimy im nasz sprzęt do sfilmowania konferencji prasowej po gali i zareklamujemy mocno galę, bo nadal chcemy przyjechać, znowu jednak brak odpowiedzi. Telefonicznie oczywiście nie można było się dogadać, bo telefonu, jak wspominałem, nam nie podano. Kiedy przyjechaliśmy do Łodzi, potwierdziło się to, czego się spodziewaliśmy – brak akredytacji dla naszego portalu. Organizatorzy zaperzyli się, gdy usłyszeli, że jesteśmy na miejscu i odmówili znajomym zawodnikom prawa do wprowadzenia nas przez szatnię, gdzie chcieliśmy coś ugrać dla Czytelników, pokazując ich rozgrzewkę i nakręcanie się przed walką. Ostatecznie kupiliśmy bilety i obejrzeliśmy galę z trybun, bo uznaliśmy, że warto przyjść dla samych walk polskich fighterów, nie są przecież winni temu, że organizator uważa, że sprzeda choć jeden bilet dzięki newsletterom przeklejanym na wszystkich portalach.

Kolejna rzecz, której nie mogę zrozumieć, to polityka finansowa tej organizacji. Nie wyobrażam sobie płacić 120zł za bilet, w ramach którego zostaję wciśnięty w ciasne, drewniane krzesłko przed umieszczonym nad podwyższeniu octagonem. Od drugiego rzędu osoby powyżej 170cm wzrostu musiały nieźle się nagłowić, jak zmieścić się z nogami. Na trybunach można było przerzucić je do rzędu niżej, bo wolnych miejsc było dużo, ale ci, którzy zapłacili za bilet więcej, mogli mieć realny problem. Także parking za 25zł doprowadził do wrzenia niejedną osobę, takie ceny to po prostu żart. W tej cenie mogę kupić w Polsce PPV, czy zamówić w chińczyku obok mojego domu obiad dla całej rodziny. Tym bardziej razi to, gdy połowa miejsc stoi pusta.

Z dodatkowych smaczków warto wymienić kwadrans oczekiwania na odpowiedź organizatora w krótkofalówce, który nie znalazł chwili na to, by zezwolić nam oficjalnie na wejście ze statywem. Ostatecznie musieliśmy to zrobić nieoficjalnie. Zawodnicy K-1 walczyli w swoich rękawicach, a sędzia idąc do szatni przed ich walką, musiał dopytać się o co chodzi w zasadach K-1. Inna sprawa, że jednowalkowy undercard, po którym trzeba czekać godzinę na rozpoczęcie się czegokolwiek, to chyba nie najlepszy pomysł. Kamil Boszko pokazał się co prawda z bardzo dobrej strony, ale wolelibyśmy go oglądać bezpośrednio przed rozpoczęciem gali.

Sama gala wyglądała na szczęście nieporównywalnie lepiej niż jej kulisy. Ładny i solidny octagon, umieszczony tak, że nie było większych problemów z widocznością – udało się tu nawet przebić MMA Attack 2, gdzie był z tym delikatny problem. Brak notorycznie powtarzających się na polskich galach błędów na wyświetlanych profilach zawodników to także plus, choć fajnie by było, gdyby zrobić to na telebimach, które pokazują bezpośrednio walkę. Bądź co bądź czasem jednak tego parteru nie widać. Pomimo zepsucia kilku wejść czymś w rodzaju zacięcia się płyty, po którym rezygnowano z utworu wyjściowego zawodnika, sama oprawa również wyglądała ok. Ring girls i dziewczyny, które wyprowadzały krótkimi układami tanecznymi fighterów przyciągały uwagę, ale nie przeciągały tego w nieskończoność, podobny umiar został zachowany ze światłami i pozostałą częścią widowiska.

Doping był mocny, zwłaszcza fajnie wyszedł w walkach Łódź vs. Warszawa, bo później przerodził się w wulgarne antypolicyjne przyśpiewki na walkach byłego antyterrorysty Temistoklesa Teresiewicza i okrzyki typu „gruby zabij psa!” i wiele innych, jeszcze gorszych. Osobiście mnie to nie rusza, ale niedaleko mnie siedziały trzy rodziny z dziećmi. Niestety gale w Łodzi za każdym razem nie mogą się obejść bez wejścia w te klimaty.

Najlepszą stroną były same walki. Walką wieczoru była zdecydowanie batalia Kamila Łebkowskiego z Bartłomiejem Koperą, ale pozytywnie zaskoczyli też Amerykanie. Zdecydowanie wyróżnił się Alex Black, który z każdą minutą kopał coraz śmielej middle kicki z doskoku, obrotówki i inne techniki, dominując mocnego Pawła Ostasza. Na pewno ludziom zapadnie w pamięć efektywny rzut Łukasza Chlewickiego, cały jego występ był zresztą bardzo przekonujący i przekrojowy. Widać było tylko, że polscy zawodnicy nie trenują z łokciami, nie wykorzystując ich skutecznie podczas ground and pound i zdobywania dominujących pozycji. Zobaczymy, czy na przyszłych galach tej organizacji się to zmieni.

Jest to kolejne dość ostre podsumowanie w ostatnim czasie, jednak jest to absolutny przypadek. Byliśmy na wielu galach i zazwyczaj wracamy co najmniej zadowoleni, bo po prostu kochamy ten sport. Ale kiedy organizatorzy stają nam na drodze, by ten sport równolegle z ich interesem promować, dostajemy szału i nie potrafimy zrozumieć o co tak naprawdę chodzi. Czy odradzam komuś gale Fighters Arena w przyszłości? Bynajmniej, jeśli przychodzicie na gale dla samych walk MMA, zdecydowanie warto. Jeśli jednak oczekujecie czegoś więcej, możecie poczuć się zawiedzeni.

W przeciwieństwie do poprzednich prób kontaktu, to podsumowanie dotrze na pewno do organizatora, dlatego z tego miejsca chcieliśmy jasno zadeklarować się, że jesteśmy gotowi pomóc w promocji przyszłych gal tej marki. Jakie były materiały przed tą galą każdy widział, takie coś nie przystoi eventowi, na którym walczą Michał Kita czy Łukasz Chlewicki. Możemy kręcić, fotografować i opisywać przygotowania i wydarzenia związane z Fighters Arena 4, jedyne co trzeba w tym celu zrobić, to odezwać się na info@mmanews.pl. Jest to w 100% realna propozycja, mamy wiele różnych pomysłów i rzeczy do zaoferowania, oczekujemy tylko traktowania nas poważnie. O tym, że mamy realną siłę, by sprzedawać bilety na polskie gale mogą świadczyć chociażby liczby z YouTube i nie mówię tu tylko o oglądalnościach filmów z największych polskich gal, ale też wydarzeń mniejszych niż sama Fighters Arena.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
9 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
dwadasdF. Georgiewirysvonskikibic Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
dwadasd
Gość
dwadasd
Offline

no i zajebiscie, dzieki!!! 🙂

dwadasd
Gość
dwadasd
Offline

a mi sie podoba to, ze jestescie zawsze otwarci do wspolpracy itd, chyba jedyny portal z takim profesjonalnym podejsciem.

Jeszcze pytanie co do fight factory, jest jakies miejsce gdzie mozna ogladac odcinki w calosci bo przegapilem sporo, a widze ze te linki stare nie dzialaja??

irys
Gość
irys
Offline

Nie rozumiem po co chcecie mieć jeszcze coś wspólnego z tą „organizacją” . Skoro oni mieli was głęboko w d***e to zróbcie to samo. Niech się reklamują w radiu maryja skoro są takimi cwaniakami.

vonski
Gość
vonski
Offline

W Łodzi na KSW 17 parking tez był za 25 czy 30zł 🙂 A raczej „parking” bo to stanie na trawce i godzinne czekanie do wyjazdu. Co do FA to organizacyjnie żenada…

kibic
Gość
kibic
Offline

Na KSW ostatnim KSW w 3mieście, też były jaja z parkingami…

onetu
Gość
onetu
Offline

najlepsze z tego wszystkiego 25zł za parking…

vivevdi
Gość
vivevdi
Offline

Żałosne zachowanie z ich strony… Ja bym olał, ale jako szanowany portal zależało Wam na przekazaniu informacji czytelnikom.