Frank Shamrock przyznaje się do problemów z alkoholem

02 Październik 2012
8
Frank Shamrock przyznaje się do problemów z alkoholem

Właśnie przekroczył czterdziestkę i uznał, że jest to najlepszy moment w którym powinien spisać swoją historię i ją opublikować. Emerytowany Frank Shamrock (23-10-2) dał nam wiele pięknych momentów o których pewnie spora część naszych czytelników nie ma nawet pojęcia. Jedno jest pewne, oprócz tych historycznych chwil, rodzina Shamrocków ma również kilka ciemnych sekretów a jednym z nich jest skrywana choroba alkoholowa, do której Frank wczoraj przyznał się w show MMA Hour.

Zawsze myślałem o tym, że barierą pomiędzy normalnym życiem a alkoholizmem jest fakt, jeżeli nie rozwalisz samochodu, nie zabijesz kogoś lub nie prowadzisz po pijanemu. Myślałem, że jeżeli się tego nie robi, to jest w porządku. Wyszło jednak, że miałem problemy alkoholowe przez lata.

Jako fighter, dał się poznać w wielu pamiętnych chwilach jak te, kiedy zdobywał tymczasowy tytuł japońskiego Pancrase, mistrzostwo UFC, WEC czy Strikeforce. W 2010 roku ogłosił przejście na sportową emeryturę i korzystając z małego doświadczenia w roli komentatora, rozpoczął pracę z ramienia Showtime i komentował gale dla Strikeforce, dla którego zawodnik poświęcił się całkowicie. Kiedy przyszła ZUFFA i przejęła jego nowy dom, Frank bardzo to przeżył, jednak jego prawdziwe problemy zaczęły się już dużo wcześniej.

Nie mogę przypisać moich problemów z piciem do sprzedaży Strikeforce. To choroba dziedziczna z którą walczę całe moje życie. Zdecydowanie był to jednak ten moment, kiedy dochodziłem do wniosku iż nie powinienem pić. Myślę, że to dlatego iż walczyłem tak ciężko i razem również walczyliśmy tak ciężko przeciwko niepokonanemu oponentowi – UFC. Zainwestowałem osobiście tak wiele w wizję snu szansy dla Strikeforce. To było całe moje życie. Nie miałem innego życia. To wszystko czym się zajmowałem. To doświadczenie i podróż, ocaliły moje życie. To był dzień w którym nastała dla mnie ciemność. Dzień w którym Strikeforce zostało sprzedane.

W poniedziałek, Amerykanin miał premierę swojej książki „Uncaged: My Life as a Champion MMA Fighter” o której wspominał wczoraj na łamach MMA Hour. jak zapewnia, po wielu upadkach, jego życie wygląda teraz zupełnie inaczej niż większości ludzi.

Żyłem kiedyś na ulicy. Skończyłem w więzieniu. Miałem możliwie paskudne życie jakie tylko moglibyście sobie wyobrazić a teraz żyję najlepszym możliwym życiem, jakie moglibyście sobie wyobrazić. Rzadko opuszczam swój dom, chyba że podjeżdża pod niego akurat limuzyna. Świat w którym żyję jest zupełnie inny od tego jakim żyje przeciętny człowiek. To jak marzenie.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

8
Dodaj komentarz

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
8 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
DanteVa.El HombreJanekgumtree Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
DanteV
Gość
DanteV
Offline

@ a.

Co by nie mówić zawodnikiem w swoich czasach był bardzo dobrym. Równie bardzo dużym zawsze był palantem 🙂

a.
Gość
a.
Offline

Gadka podobna do nawijki gwiazdy rocka albo rapu. Wywalczył sobie eleganckie życie.

dantev
Gość
dantev
Offline

egzekucja 🙂

El Hombre
Gość
El Hombre
Offline

Jeszcze walka z Philem Baroni była dobra 🙂

DanteV
Gość
DanteV
Offline

El Hombre – oj nie tylko z Ortizem. Większość jego walk była warta zapamiętania albo co najmniej odnotowania. Wojna z Cungiem, Ensonem, Basem,Kondo … nie mogę tylko przeboleć badziewia z Renzo Graciem. Uważam, że Renzo zagrał lepiej niż Bonyaski w walce z Harim.

El Hombre
Gość
El Hombre
Offline

Szkoda że UFC wymazało jego osiągnięcia ze swojej historii… Jego walka z Tito Ortizem była zajebista.

Janek
Gość
Janek
Offline

Frank kozak …

gumtree
Gość
gumtree
Offline

Okradal rowniez domy przez co wlasnie skonczyl za kratkami. Wazne jak sie konczy a nie zaczyna. Powodzenia.