Realny problem UFC z odrzucaniem walk w zastępstwie „na ostatnią chwilę”

01 Październik 2012
1
Realny problem UFC z odrzucaniem walk w zastępstwie „na ostatnią chwilę”


Najpierw biznes, później przyjemności…

Każdy kij ma dwa końce a w tym wypadku końców jest nawet więcej. Kiedy Jon Jones odrzucił kandydaturę Chaela Sonnena, który miałby z nim walczyć w zamian za kontuzjowanego Dana Hendersona, konsekwencje tej decyzji były spore. Najpierw odwołano UFC 151, następnie na młodego mistrza spadł grad negatywnych opinii fanów a później fala powrotna uderzyła w organizację z zarzutem, że tworzy gale w oparciu o main event. Oczywiście wszyscy mieli do siebie wzajemne pretensje – bardziej lub mniej – słuszne.

Swoją decyzję Jones bronił w oparciu o własne dobro oraz, co podkreślił, działając w kierunku lepszego jutra dla całej społeczności fighterów, którzy powinni znać swoje prawa i nie da się wykorzystywać. Być może zjawisko odrzucania walk od dawna jest powszechne, ale wcześniej na pewno tyle się o tym nie pisało. W ostatnich kilku dniach Matt Mitrione odrzucił propozycję pojedynku z Danielem Cormierem, który zgodnie z planem, miał walczyć w Strikeforce z Frankiem Mirem. Kolejnym, który nie przyjął zastępstwa na ostatni moment jest Rashad Evans, odrzucający kontrakt z Gloverem Teixerą, będącym ostatnio jest w centrum zainteresowania mediów, właśnie dlatego, że fighterzy jak jeden mąż, odrzucają propozycje walki kiedy słyszą jego nazwisko.

Do całego zamieszania trzeba jeszcze wliczyć opinię krewkiego Dany White, którego polityka nakręca bańkę, która kiedyś musiała pęknąć. Sytuacja jest na tyle napięta, że zawodnicy w pewnym momencie wyczuli, iż warto grać jak im ZUFFA zagra. Kiedy jednak pojawił się w związku z tym kolejny problem, nękających zawodników kontuzji, ci zaczęli się zastanawiać czy warto a prezydent UFC denerwuje się i zastanawia skąd bierze się tyle urazów. Tu sporo w tej kwestii podpowiada wspomniany Rashad Evans:

Mogę walczyć z każdym, ale będąc odpowiednio wcześnie o tym poinformowany. Po ośmiu latach z UFC, będąc jednym z najlepiej zarabiających fighterów, dlaczego miałbym przyjąć złą walkę?! Mówiąc „zła walka” mam na myśli to, że nie jestem w formie. Przegrana jest wystarczająco ciężka, ale nigdy nie pozwolę żeby ktoś się mną wysłużył! Jeżeli nie trenowałem wystarczająco, wówczas nie będę walczył! Wiem, że wielu fanów może nie zdawać sobie sprawy, ale nie jestem nawet blisko wagi (205 funtów), będąc gotowym do walki. Nikt tak nie robi. W tym sporcie potrzeba przynajmniej ośmiu tygodni, żeby być gotowym! Walczyć z inna osobą jest cięższe niż ludzie sądzą i jeżeli akurat nie trenuję właściwie, potrzeba czasu aby być gotowym. Nie ma łatwych walk!

Spora ilość wykrzykników wskazuje wyraźnie na poziom zirytowania Rashada Evansa, ale abstrahując od tego, widać co fighter miał na myśli. Na potwierdzenie tego podpowiem kolejny przykład i to z ostatniej soboty. To właśnie wtedy w drugiej walce UFC on FUEL TV walczył DeMarques Johnson, który został szybko spacyfikowany przez magika parteru, Gunnera Nelsona. Nie dość, że Amerykanin przegrał po raz trzeci z rzędu, to jeszcze ZUFFA ma mu za złe, że ważył 8 funtów więcej niż powinien. Na dokładkę Dana White podkreślił, że skoro Johnson decyduje się przyjąć wyzwanie w zastępstwie na zaledwie dwa tygodnie przed, i to w Europie a nie w USA, to powinien zrobić wagę. Co teraz powinni zrobić? Wyrzucić kogoś, kto zrobił im przysługę czy zrobić z niego przykład dla innych? Przykład ten jednak pokaże wyraźnie coś zupełnie przeciwnego – zawodnicy, nie przyjmujcie walk na ostatnią chwilę.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
zxc Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
zxc
Gość
zxc
Offline

Matt Mitrione a nie Matt Matrione