Tom Lawlor o ulicznych bójkach i „300”

autor:
21 Listopad 2012
0

Tom Lawlor walczy o większą rozpoznawalność, najpierw racząc nas sumo media workoutem, a teraz dziwnymi opowieściami ze swoich ulicznych walk, którymi podzielił się z BloodyElbow. Jeśli chcesz wiedzieć w jakiej sytuacji Lawlor wykrzyczał „This is Sparta!” i parę innych smaczków z młodzieńczych wojen wschodzącej gwiazdy UFC, to zajrzyj do środka posta.

Jedna z historii Lawlora dotyczy Setha Petruzelliego, napastującego bramkarzy po swoim zwycięstwie nad Kimbo:

Nigdy nie wdałem się w bójkę z Sethem po mojej stronie, ale musieliśmy go kiedyś odciągać od bramkarzy w klubie, bo mówił do nich głośno „nie wiecie kim jestem?!”. To sytuacja najbliższa ulicznej walce, z tych, w których go widziałem. To było jakieś sześć miesięcy po tym, jak znokautował Kimbo. Zaczął tę swoją małą tyradę i bramkarze pewnie wiedzieli kim jest. Do dziś się śmiejemy ze znajomymi z tej sytuacji.

Druga z nich, to bójka w klimacie „300” z college’u Toma:

Powiedziałbym, że mam raczej ujemny rekord jeśli chodzi o walki uliczne. Jeśli miałbym wybrać jakiś śmieszny moment, pamiętam jeden z pierwszego roku w college’u. Byłem na imprezie, nie pamiętam nawet co się stało, wywołała się bójka w walce, w którą nie byłem zaangażowany. Gadałem z dziewczyną i nagle to się zaczęło za moim balkonem. Rozmawiałem sobie z nią dalej, próbując ją poderwać i nagle walka przeniosła się jakby na mnie. Sprzedałem parę ciosów kolesiowi i wróciłem do niej żeby pogadać dalej. A potem wskoczyłem z powrotem do walki.
Po kolejnej minucie czy dwóch, walka zaczęła się piętro niżej. Wciąż byłem na balkonie na drugim piętrze i myślę, że mniej więcej wtedy wyszedł film „300”. Dlatego wziąłem parasol ze środka stołu, krzyknąłem „THIS IS SPARTA!” i rzuciłem nim w dół. Złapał wiatr i odwrócił się bokiem, ale wciąż miał tę trajektorię. Jeśli to by trafiło kogoś niezaangażowanego w bójkę, mogłoby być naprawdę źle, teraz jak o tym myśle to tylko się z tego śmieję. Parasol trafił z osiem osób zaangażowanych w bójkę i to chyba najlepsze, co przychodzi mi do głowy.

Ciężko jest się przebić w takim gąszczu zawodników, a jakkolwiek wymuszona nie wydawałaby się promocja Lawlora, to na pewno działa. Piszą o nim największe portale, pojawia się w materiałach UFC i zapada w pamięć fanom, dzięki czemu następnym razem nie będzie musiał się już tak starać o ich uwagę.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
  Subscribe  
Powiadom o