„Co by było gdyby” wg Roy’a Nelsona

26 Grudzień 2012
„Co by było gdyby” wg Roy’a Nelsona

Roy Nelson był dokładnie szóstą ofiarą Juniora dos Santosa, na jego drodze po pas wagi ciężkiej UFC i trzeba przyznać, że trzy pełne rundy w wadze ciężkiej, z takim przeciwnikiem, to nie lada wyczyn. Na tym mogłoby pozostać, jednak wygadany Roy postanowił to zmienić i teraz, kiedy po ubiegłotygodniowej wygranej z Mattem Mittrione czuje, że jest na fali, postanowił opowiedzieć wszystkim w jaki sposób mógł pokonać Juniora.

Myślę, że wtedy, gdybym miał dwie dodatkowe rundy, mogłaby to być zupełnie inna walka. Zawsze mam na uwadze szansę walki o pas, ale to jest gra na koniec. Przez większość czasu, dopóki walczysz w UFC, walczysz z najlepszymi na świecie. Oczywiście pragniesz pasa, ale to nie to definiuje Ciebie jako fightera.

Najwyraźniej Nelson zapomniał o tęgim biciu z ręki dos Santosa, ale trzeba przyznać, że taktyka „byle głośniej” ostatnimi czasy jest coraz bardziej skuteczna i nie trzeba długo czekać na jej kolejnych zwolenników. Do ich wspólnego spotkania, Roy był jedynym zawodnikiem, któremu udało się dotrwać do końca regulaminowego czasu i tylko czekać, kiedy jego dwie imponujące wygrane, będzie chciał przekuć w większy sukces.

Komentarze

  • Marcin

    Hmmm, wydaje mi sie ale chyba po ich spotkaniu, Junior walczyl z Carwinem i o ile pamieam to tam tez byla decyzja.

  • zxc

    Taaa Nelson. On po łomocie z Werdumem twierdził, że ten pojedynek wygrał… ;o

  • TD

    @Marcin
    Dlatego było napisane „do ich wspólnego spotkania”. Carwin był po Nelsonie.