KSW 21 – podsumowanie

autor:
05 Grudzień 2012
14
KSW 21 – podsumowanie

Pierwsza od dawna całkowicie wolna od freak fightów karta zawodników, długo oczekiwany powrót do Warszawy i trzy pasy w sąsiadujących kategoriach wagowych do rozdania – potencjał tej gali ustawił poprzeczkę wyjątkowo wysoko. Wszystko potęgował kontrast z ilością kontrowersji, które pojawiły się przy okazji poprzedniej gali, pełnej dziwnych zestawień i transmitowanej w PPV. Poniżej moja subiektywna ocena, w której zamiast opisywać galę, postarałem się oddać wrażenia związane z publicznością, organizacją eventu i przyszłością KSW. Wszystko z eleganckimi nagłówkami, żeby każdy mógł przeczytać o tym, co go interesuje.

Publiczność

Co do publiczności mam mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo negatywnie zaskoczył mnie brak jakiegoś stałego dopingu i jak na Warszawę, oceniam publiczność jako wyjątkowo niezaangażowaną. Nie chodzi o to, że nie było kibicowania i emocji, ale wiem, że na Torwarze potrafi być dużo goręcej. Mam swoje teorie na ten temat, zastanawiam się czy to wyższa cena biletów nie zmieniła trochę składu publiki, na pewno trochę wpływu miała tu też kolejność i przebieg walk. Na szczęście na wysokości zadania stanęła ekipa Berserkerów, która była na tyle liczna, by sama unieść ciężar kibicowania Cipkowi i Irokezowi. Było kilka innych ekip, ale największy ukłon w stronę gości z północy.

Nawet jeśli niemrawa, publiczność zachowywała się jak rasowi fani MMA. Nie wiem czy to zasługa imponujących poddań Mameda, wyedukowanych komentatorów w Polsacie, czy może zwykłe oswojenie z parterem, ale nie było gwizdów na walkę na ziemi i oklasków za podnoszenie do stójki. Jedyny wybuch śmiechu na ringową sytuację miał miejsce podczas dojścia Matta Horwicha do omoplaty, kiedy rozciągając biodra w dół chciał położyć na macie bark krępego Terry’ego Martina. Zresztą to już nie pierwsza taka gala, a jest tylko lepiej, dlatego naprawdę zamknijmy już temat edukowania „okazjonalnych” fanów, nawet oni całkiem nieźle rozumieją już co się dzieje na gali.

O fanach

Wśród fanów zauważyłem dwie ciekawe tendencje. Po pierwsze, znacznie wzrosło zainteresowanie zagranicznymi zawodnikami. Tacy fighterzy jak Matt Horwich, Melvin Manhoef czy Kendall Grove zostali odebrani bardzo pozytywnie w hotelu, na gali i w internetowych komentarzach. Jak widać Polacy są w stanie zainteresować się czystym poziomem sportowym i wspierać również fighterów zza granicy. Nie ma wątpliwości, że oni sami także są pod wrażeniem polskiej organizacji i chcą tutaj walczyć. Nie pozostaje nic innego, jak doprowadzić do medialnej walki Mamed vs. Manhoef, a także w miejsce Silvy do zestawienia z Horwichem dać Piotra Strusa, by doszło do wojny dwóch kompletnie odmiennych stylów. Dla Kendalla Grove dobry byłby Michał Materla, jednak tylko jeśli Kendall wygra coś w efektowny sposób za granicą, w innym wypadku mistrz nie powinien dostawać znowu „spadku” po Mamedzie.

Dodajmy tutaj jedno wyjątkowo pozytywne zjawisko. Nie tylko dodaliście nam dodatkowych sił pozytywnymi komentarzami, ale poza jakimiś pojedynczymi przypadkami, wywiało ze strony wszystkich hejterów. To nie przypadek i mamy drastyczny kontrast z galami zawierającymi takie nazwiska jak Pudzianowski, Wiśniewski czy Bazelak. I nie chodzi o to, że mamy coś przeciwko tym osobom, po prostu czy tego chcą, czy nie, przyciągają z plotkarskich portali ludzi, którzy zawsze mają wiele do powiedzenia, niestety nigdy nie jest to coś, co by wzbogacało jakoś nasze życia. To zabawne, żę jedyne przekleństwa, jakie przez te dni słyszeliśmy i czytaliśmy to te nasze, no i Michała Materli w wywiadzie po szybkim zwycięstwie. Ojojojoj…


fot. S. Skrzeczyński // KSW

Oprawa

Była spora dawka cukru, czas na trochę goryczy. Nie jestem zachwycony tym, jak wyglądało, a zwłaszcza brzmiało KSW 21. Pod tym względem gala wypadła dość nierówno.

Uważam, że na mniej aktywną niż zazwyczaj publiczność znaczący wpływ miało to, jak brzmiały wejścia zawodników. Nie wiem co jest tego powodem, ale np. przy wejściu Krzysztofa Kułaka nie zrozumiałem ani jednego słowa z piosenki Cowdera, przez co zamiast stawiające na nogi, tak jak wejście jego rywala, było ono po prostu męczące i zabijające entuzjazm. Poprzednia piosenka była o wiele prostsza do zrozumienia i budząca emocje. Również wstawki raperów wyprowadzających zawodników były dość „buczące”, jestem specjalistą od MMA, a nie od dźwięku, ale jeśli da się to zmienić, to na pewno będzie miało to wpływ na odbiór całej gali.

Co do openingu, można go zaliczyć do udanych. Dla mnie nowomodna maniera śpiewania, poruszania się i ekspresji wokalisty zabiła ten klimatyczny kawałek, ale wszyscy ludzie, z którymi rozmawiam byli z tego wykonania zadowoleni.

Perspektywa na dalszy rozwój
Pamiętam ostatnią galę na Torwarze, kiedy KSW występowało bez tej pewności siebie, jeszcze z pewnego rodzaju nieśmiałością. Tym razem bilety sprzedały się błyskawicznie, a KSW wyszło z o wiele silniejszej pozycji, niż poprzednio. Wynik średniej oglądalności na poziomie 2,8 mln widzów napawa optymizmem co do tego, co czeka nas w bliżej lub bardziej odległej erze „bez Pudziana”. Nie wspominam tu o idącym równolegle do tego rozwoju klubów, wejściu nowych sponsorów, pojawieniu się menadżerów i mnogości mniejszych gal, które w każdym tygodniu odbywają się w różnych miejscach Polski. Ciekawe jaki cios musiałby uderzyć w MMA, żeby podzieliło ono los skoków narciarskich?

Nie zmienia to faktu, że mam pewnego rodzaju obawy co do gali KSW 22. Druga z rzędu gala bez „freak fightu” sprawdzi w dużej mierze na ile nazwiska Janka Błachowicza i Pawła Nastuli można porównywać do gwiazd obecnych na tej gali. I nawet nie chodzi o to, że boję się o samą moc tych nazwisk, co raczej o to, że drugi raz z rzędu może zabraknąć „tego złego”, przez co emocje wokół gali nieco osłabną. Na miejscu organizatorów wyeksponowałbym walkę o pas wagi ciężkiej Karola Bedorfa, w USA są to przyciągające największą ilość widzów walki, a także postarał się pokazać Pawła Nastulę jako judokę, ale nie nudnego kimoniarza zawiązującego czarny pasek, tylko człowieka, który walczył w MMA z największymi i trenuje jak równy z równym z młodymi wilkami tego sportu. Nie mówię, że mają unikać wykorzystania w materiałach judogi, ale jeśli promować tę walkę standardowo, to nie znajdzie ona takiego odzewu.

Podziękowania

Z tego miejsca chciałem podziękować w imieniu całej redakcji:
1. Właścicielom federacji oraz KSW Team. Współpraca z KSW jest łatwa i przyjemna, a to za sprawą ludzi tworzących to widowisko. Jest to tak autentyczna i niepodważalna prawda, że nie boję się tego pisać. Od dziewczyn załatwiających papierkową robotę, przez Artura Przybysza z całą jego medialną robotą, aż po sam duet głównych organizatorów, nie napotkaliśmy żadnych problemów i traktowano nas jak godne zaufania osoby, co znacznie ułatwia naszą pracę.
2. Rapdeal i Duel Wear, nowym sponsorom portalu. Daliście nam wiele ciepłych słów w trakcie tej gali, ale jeśli chcecie nas wesprzeć bardziej niż tylko duchowo, sprawdźcie ich oferty. W Rapdeal macie rabat 10% na hasło MMAnews na tonę superowych gadżetów i potencjalnych prezentów na gwiazdkę, z kolei Duel Wear to tona czystego, dobrego stuffu dla prawdziwych wojowników. To nie koniec niespodzianek związanych z tymi firmami, ale najpierw sprawdźcie proszę ich ofertę. Linki w nazwach firm.
3. Zawodnikom i ich otoczeniu. Od trenerów, przez menadżerów, kolegów z maty, dziewczyny, żony, aż po samych zawodników, to był kolejny wyjazd bez spięć, z dobrym kontaktem i współpracą, dzięki którym udało się stworzyć dużo materiałów i spędzić fajnie czas.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

14
Dodaj komentarz

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
14 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
JordanosD O M I N I O NF. GeorgiewEl HombrekogiroPL Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jordanos
Gość
Jordanos
Offline

Udało mi się wyśledzić news kto będzie kolejnym zawodnikiem na KSW 22, redakcja na pewno to wie i nie odkryje przed nimi ameryki, ale pozostali może nie orientują się w tym, zatem powiadam Wam, na KSW 22 zobaczymy Kamila Walusia.

D O M I N I O N
Gość
D O M I N I O N
Offline

Nie wiem jak Wy ale czas najwyższy dla mnie być na żywo na KSW i w telewizji. Napewno kupie bilety na KSW 23 przy samym ringu dla siebie i żony.

F. Georgiew
Gość
F. Georgiew
Offline

Ciśnienie niestety było nadzwyczaj wysokie, ale po pół godziny w korku tuż przed galą raczej nie przejmowałbym się tym badaniem.

El Hombre
Gość
El Hombre
Offline

Franek a ciśnienie w normie po badaniu przed galą ? Heheh

Dobre podsumowanie 🙂

F. Georgiew
Gość
F. Georgiew
Offline

Przejrzałem właśnie inne komentarze pisane spod tego nicka. Jest ich sześć.

Cztery z nich dotyczą tego, że nie jesteśmy profesjonalnymi dziennikarzami, jeden z nich mówi, że zawodniczka ma podwójny podbródek, a ostatni jest o tym, że GSP nie ma rewelacyjnego parteru i powinien sobie darować Silvę. „B”, chyba powinieneś wziąć sobie do serca słowa Matta Horwicha o życiu pozytywnie…

F. Georgiew
Gość
F. Georgiew
Offline

B: dzięki za konstruktywną krytykę. Nie wiem tylko, co musiałbym sobą reprezentować, żebyś darował sobie cudzysłów przy „dziennikarzu”. Forma wywiadów, na którą się decydujemy, jest podyktowana bardzo konkretnymi względami. Na podstawie tego, co napisałeś, wnioskuję, że spodobają Ci się wywiady przeprowadzane przez Onet.pl czy przeróżne telewizje. Mi się one nie podobają i nie chcę do tego dążyć. Nie jest też przypadkiem, że nasi Czytelnicy nie szukają tam informacji o MMA i swoich ulubionych zawodnikach. Będziemy nadal starali się korygować swoje błędy, ale na pewno nie będziemy dążyć do takiego „szkolnego” przeprowadzania wywiadów. Z mikrofonem się zgodzę, trochę strata czasu. Ale… Czytaj więcej »

Jordanos
Gość
Jordanos
Offline

@b Wydaje mi się, że troszkę tragizujesz, Juras i Janisz chcą przybliżyć nowemu widzowi MMA przez swoje komentarze, to że Juras krzyczy jest akurat bardzo fajne i nadaje specyficznego klimatu. Co do wywiadów, mają udawać, że się nie znają? Sztywne wywiady to największe gówno jakie może być, wole takie luzackie pogawędki, przynajmniej zawodnicy są wyluzowani i bez spinki. Maniera z mikrofonem weszła w życie niedawno, sam Franek chyba to mówił w jakimś wywiadzie „mamy taki nowy zwyczaj”. Osobiście cenie sobie te wywiady, zawsze to jakieś informacje od zawodników. Sytuacja na konferencji była troszkę dziwna, ale nie mam nikomu nic do… Czytaj więcej »

kogiroPL
Gość
kogiroPL
Offline

Fajna podsumowanie. Moim zdanie publika wypadła gorzej, niż w oczach Franka. Może dlatego, że siedziałem na trybunach, a nie na płycie. Głupie komentarze w stronę walczących kobiet, czy śpiewanie „Hej sokoły…” – wyszło wielkomiejskość warszawiaków (ja ze wsi, a byłem troszkę zniesmaczony, no ale cóż). Siedząc, między Januszami, zdarzyło mi się kilka razy krzyknąć „Horwich” – spojrzeli na mnie jak na dziwoląga. Co do oprawy – z racji, że pierwszy raz byłem na gali oceniam jako świetne widowisko. Oglądając całą gale w tv i porównując chociażby z 20 czy 19 stwierdzam, że było lepiej niż na 20 (opening, zapowiedzi, wyjścia),… Czytaj więcej »

b
Gość
b
Offline

„Ciekawe jaki cios musiałby uderzyć w MMA, żeby podzieliło ono los skoków narciarskich”. Zaraz cios – wystarczy jakis lepszy kontrakt dla Mameda np. z UFC i kontuzja Materlii. Lub ze dwie przegrane pod rzad tych zawodnikow. I… nie ma na kim ogniskowac uwagi. Co do Janisza i Jurasa – czy ich ewokowanie lejaca sie krwia, wplywa pozytywnie na wizerunek MMA? W boksie leje sie krew takze, ale komentatorzy jakby tego „nie zuwazaja”, nie podniecaja sie tym, a i kamery raczej tylko z daleka pokazuja pracujacych cutmanow. Co do Waszych wywiadow – skoro robicie je dla szerszej publiczmosci, to moze by… Czytaj więcej »

Krystian
Gość
Krystian
Offline

Komentatorzy na KSW są trochę nie doinformowani. Matt Horwtch nie ma czarnego pasa 10th planet tylko brązowy!!!! Jurkowski i Janisz powinni sie trochę lepiej przygotować. chyba robili notatki z Wikipedii 🙂 ta nie zawsze mówi prawdę

F. Georgiew
Gość
F. Georgiew
Offline

Jestem bardzo niezadowolony z tego podsumowania, ale ciężko coś napisać o dobrej, równej gali poza tym, że taka właśnie była.

Z tymi halami się zgodzę, a to, że Warszawa nie ma godnej hali, to jest dopiero hańba. Openingi na PRIDE były takie epickie, bo sięgały 90 tys. ludzi w publiczności (PRIDE Shockwave 2002).

Jordanos
Gość
Jordanos
Offline

Fajnie wyszło, ciekawe czy kiedyś właściciele zdecydują się na zrobienie gali w Poznaniu, dla mnie byłaby to spora atrakcja 😉

tomox
Gość
tomox
Offline

troche wstyd że największa hala w Polsce ma tylko 14 tys max pojemności i nie jest w Warszawie…

Bartek
Gość
Bartek
Offline

Fajny artykuł. Dla mnie gale na torwarze wyglądają gorzej niż te w Ergo czy Atlas Arenie.