Gleison Tibau niechętny, aby walczyć w Brazylii ze względów podatkowych

28 Styczeń 2013
Gleison Tibau niechętny, aby walczyć w Brazylii ze względów podatkowych

„Pewne są tylko śmierć i podatki.” – głosi amerykańskie porzekadło a zawodnicy MMA są skazani na oba. Niebezpieczny charakter pracy jest niemalże wpisany w kontrakcie a podatki – sprawa wiadoma – dotyczą niemalże każdego, kto funkcjonuje w społeczeństwie.

Choć nie ma niczego do ukrycia i może spać spokojnie, Gleison Tibau otwarcie mówi o fakcie, że nie uśmiecha mu się walka we własnej ojczyźnie (Brazylii). To właśnie kwestie podatkowe odbierają mu całą radość z możliwości zaprezentowania swoich umiejętności przed najwierniejszymi fanami.

Jako sportowiec, lubię walczyć na UFC w Brazylii, ale finansowo, uważam to za absurd. Brazylia nalicza sobie ogromne podatki z naszych wypłat. Z tego powodu miałem brak motywacji do walki. Ludzie płacą podatki, nie mam z tym problemu, ale pieniądze nie idą na opiekę zdrowotną, nie ma żadnych korzyści dla społeczeństwa. Gdyby było widać korzyści z ich płacenia, wówczas było w porządku… politycy w Brazylii to jeden wielki rabunek, co sprawia iż jestem bardzo smutny, Jeżeli walczę w Stanach Zjednoczonych, na koniec roku zawsze deklaruję swoje zarobki. W Brazylii z wypłaty od razu odejmują ci jej część. To bardzo duża część twoich zarobków. Ja i moi inni znajomi, którzy walczyliśmy w Brazylii, narzekaliśmy… tracimy 30% naszych zarobków.

Podatek dochodowy w Brazylii wynosi do 27,5% co prowadzi nieodparcie do przekonania, że w naszym kraju również dokonuje się na naszych oczach „legalnej” grabieży.

Komentarze