„Takiej oferty się nie odrzuca.” – Mariusz Radziszewski przed galą M-1 Challenge

30 Styczeń 2013
„Takiej oferty się nie odrzuca.” – Mariusz Radziszewski przed galą M-1 Challenge


fot. Łukasz Łyskowski

Wczoraj przekazaliśmy Wam rewelacyjną wiadomość odnośnie świeżego kontraktu Mariusza Radziszewskiego (10-9-2) z rosyjskim M-1 Global. Dwuletnia umowa obejmuje aż 6 pojedynków a najbliższy już 27-go lutego z Gasanalim Gasanalievem (4-2-1).

Postanowiliśmy skontaktować się z bytomskim zawodnikiem, aby zadać mu kilka pytań odnośnie kolejnej (4-ty pojedynek w ciągu pięciu miesięcy) walki w Rosji. Poruszyliśmy typowe kwestie, tj. przygotowania, regeneracja między kolejnymi występami, mocne i słabe strony jego przeciwnika, itp.

Wspominałeś ostatnio, że masz kilka ofert, m. in. z Rosji. Co ciebie tak naprawdę zmotywowało, żeby wybrać M-1 Global?
Wiesz, miałem różne propozycje z Rosji na pojedyncze walki a chłopcy mi tutaj załatwili kontrakt na sześć walk, na dwa lata. W pewnym sensie jest to dla mnie jakieś zabezpieczenie, pieniądze też są bardzo dobre i przede wszystkim prestiż, bo M-1 to praktycznie największa, rosyjska organizacja, dlatego warto się dla nich bić.

Twój przeciwnik – Gasanali Gasanaliev, to kolejna niewiadoma. Sherdog podaje inny rekord, organizacja M-1 jeszcze inny a co Ty zdążyłeś się o nim dowiedzieć?
Tak naprawdę wiem o nim od piątku lub soboty, więc za wiele nie zdążyłem się o nim dowiedzieć. Tak jak wspomniałeś, różne źródła podają różne rekordy, ale obejrzałem sobie już jego dwie walki, dlatego zacząłem już powoli układać na niego sobie w głowie jakiś plan. Znalazłem również kilka dodatkowych informacji o nim, plus na pewno ktoś z ekipy jeszcze podrzuci mi coś więcej. Myślę, że do końca tygodnia będzie gotowy „game plan” a od przyszłego tygodnia zaczynam sparringi i wszystko jakoś zgra się ze sobą w czasie.

Wspomniałeś o treningach a walczyłeś we wrześniu, później pod koniec grudnia i na początku roku. Mówię o tym, ponieważ w ostatnim wywiadzie po MMA Challengers 8 usłyszeliśmy, że planujesz wreszcie odpocząć. Jak powiedziałeś przed chwilą, o M-1 dowiedziałeś się kilka dni temu a do występu zostały zaledwie cztery tygodnie, podczas gdy normalny tryb przygotowawczy to jakieś sześć lub osiem tygodni. Jak to będzie wyglądało w obecnej sytuacji?
Po ostatniej walce tydzień czasu praktycznie nic nie robiłem. Następny tydzień może lekko się poruszałem a jak dostałem telefon w sprawie M-1, to pomyślałem, że takich propozycji się nie odrzuca. Dlatego wrzucamy piąty bieg i – że tak powiem – i zasuwamy. Wydaje mi się, że odpoczniemy po tej walce (śmiech).

M-1 nie jest znane z kontraktów na wyłączność, ale czy ta umowa w jakiś sposób Ciebie ogranicza jako zawodnika?
W Rosji będę ograniczony ich kontraktem i tam tylko u nich będę się mógł bić. Jak powiedział mi mój menedżer, oni niedawno zmienili tę zasadę z wyłącznością. Jeżeli terminy walk gdzieś w Europie czy gdziekolwiek indziej nie będą się pokrywały, to nie ma problemu, ale tak jak mówię – to musi być poza Rosją.

Z informacji które otrzymaliśmy wynika, że będzie to od razu finał turnieju wagi 77kg. Czy możesz wyjaśnić o co chodzi, bo będzie to przecież Twoja pierwsza walka.
Ja na razie wiem tylko tyle co Wy, że będzie to finał turnieju M-1 Challenge i nie mam w związku z tym żadnych dodatkowych informacji. Mam po prostu stoczyć tę walkę a o następnych jeszcze nic nie wiem. Robimy ją, na niej mam się skupić i po tym wszystkim będę już mądrzejszy.

Rozumiem, ale w sytuacji gdy z miejsca wchodzisz do finału, coś musi się za tym kryć. Być może jesteś tam w zastępstwie innego zawodnika?
Dokładnie tak. Wchodzę tam za jakiegoś Hiszpana – o czym doczytałem nawet na jakiejś rosyjskiej stronie – który miał walczyć w finale, doznał kontuzji i – że tak powiem – zrobił tutaj ładną robotę a ja teraz wchodzę za niego.

27 lutego, Orenburg w Rosji. Koniecznie wpisujcie do swoich notatników jako pozycja, której nie możecie przegapić.

Komentarze