Big John McCarthy o złym sędziowaniu w MMA

20 Luty 2013
1
Big John McCarthy o złym sędziowaniu w MMA

Temat złego sędziowania jest stary jak świat i nie dotyczy wyłącznie MMA, choć należy przyznać, że tutaj, złe decyzje potrafią mieć dla zawodników, wyjątkowo dotkliwe konsekwencje. W pewnym okresie konsekwencje poniósł również Big John McCarthy, jeden z najstarszych i najbardziej szanowanych arbitrów w tym biznesie.

Jeżeli dostrzegliście jego dłuższą absencję w sędziowaniu, jakieś dwa lub trzy lata temu, to dzisiaj już wiadomo dokładnie, że chodziło o różnicę zdań w kwestii systemu sędziowania pomiędzy McCarthym a przewodniczącym Komisji Sportowej – Keithem Keizerem. Choć publicznie przeprosił przewodniczącego, dzięki czemu odzyskał licencję, dzisiaj nadal stoi przy swoim twierdząc, że obecny system jest wadliwy i boi się pokazywać palcem.

Summa summarum, obecnie jest lepiej niż było w przeszłości. Problem polega na tym, że mamy obecnie tak wiele różnych eventów. Bardzo dużo się dzieje. Popełniane są pewne błędy.
Jeżeli chodzi o sędziowanie, najważniejsze w tym wszystkim jest fakt, że sędziowanie z natury to rzecz subiektywna. Patrzysz na walkę, gdzie zawodnik okłada drugiego całą masą uderzeń. Jeden sędzia powie: „Łał, on jest naprawdę aktywny.”, podczas gdy drugi odpowie: „Jego uderzenia nie są celne.”
Patrząc na UFC, nie ma dla sędziów zbyt wielu wymówek. Mają przed sobą monitory, więc nawet jeżeli nie widzą, to jednak nadal mogą to zobaczyć.
Monitory dają im możliwość spojrzeć na pojedynek z różnych kątów, nie tylko z tego w jakim akurat siedzą i obserwują zmagania fighterów.

McCarthy odniósł się również do problemu zbyt pochopnego podnoszenia zawodników z parteru.

Podniosę walkę wyłącznie, kiedy zawodnicy będą blisko zajęcia pewnych pozycji. Jeżeli jesteś w gardzie czy nawet w pół gardzie a akcja jest zblokowana do momentu w którym daję słowne ostrzeżenie bo oczekuję, abyś zaczął coś robić. Kiedy mimo to nic się nie zmienia i pokazujesz, że nie jesteś w stanie niczego zrobić, zamierzam to zatrzymać. Zamierzam zrestartować walkę. Jednak jeżeli dojdziesz do pozycji dominującej, kontrola z bocznej, dosiad lub zajście za plecy, to jedyne na świecie co zmusiłoby mnie do przerwania akcji – a zrobiłem to do tej pory tylko raz z Jeremym Hornem – nastąpi wówczas, gdy zepniesz się w parterze i zaniechasz walki.
Są również tacy fighterzy, którzy będą siedzieli i oczekują od ciebie, że podniesiesz walkę do stójki. Nie ma takiej możliwości, żebym to zrobił. Nie patrz na mnie, żebym rozwiązał za ciebie twój problem. Sam się z nim uporaj.
Jeżeli zaczniemy wyciągać ludzi z pozycji dominujących, wówczas zaczniemy być nie fair względem samej walki. Dajemy w ten sposób przewagę jednym zawodnikom nad innymi a to nie jest nasze zadanie. Nie na tym polega nasza praca. Robimy coś co jest wprost przeciwne do tego co powinniśmy robić.

McCarthy poruszył przy okazji problem zbyt narwanych sędziów, którzy poza swoją pracą, nigdy nie mieli do czynienia z walką na ringu czy macie.

Musisz mieć trochę współczucia dla faktu jak trudno jest dokonać pewnych rzeczy, które próbują zrobić sami fighterzy, zwłaszcza kiedy robią to komuś kto wie co właśnie próbujesz zrobić. Kiedy jesteś w tym szaleńczym wyścigu i ostatecznie kończysz w parterze w którejś z pozycji a z drugiego końca, już po pięciu sekundach, nadbiega sędzia krzyczący: „Dalej, pracuj” to masz ochotę powiedzieć „Jezu Chryste, czy nie sądzisz że oni właśnie to zrobili?” Nie próbowałbyś wyregulować najpierw tętna i przywrócić regularny oddech? Musisz myśleć rozsądnie obserwując akcję. Czasami to jest właśnie to, co oddziela sędziów od tych których zawodnicy chcą mieć w swoim pojedynku w porównaniu do całej reszty. Oni po prostu rozumieją co się tam dzieje.

Na koniec Big John przywołał sytuację w której sami zawodnicy wykorzystują zasady, naciągając je do granic możliwości. Wg niego, reguły te miały chronić zawodników, np. przed niebezpiecznymi urazami a tymczasem są wykorzystywane w zupełni innym celu. Mowa oczywiście o zasadzie trzech punktów podparcia, która miała chronić przed kopnięciami na głowę a tymczasem pomaga niektórym w sytuacji obrony przed sprowadzeniem w pozycji całkowicie nierealnej w prawdziwej walce, z którą przecież utożsamiają się praktykujący MMA.

Wszystkie te rzeczy mają miejsce a fighterzy zawsze będą chcieli naciągać pewne sprawy do maksymalnego, dozwolonego limitu. Nie winię ich. Musimy na to spojrzeć i powiedzieć: „W porządku, będziesz musiał faktycznie być w pozycji parterowej, żeby móc powiedzieć, że byłeś w takiej pozycji.”

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
IronMike Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
IronMike
Gość
IronMike
Offline

Ma racje moim zdaniem razem z herbem najrzetelniejsi , najobiektywniejsi , najlepsi sedziowie. Kim Winslow sie nie popisala ostatnio to co mowil John z niewyjasnionych przyczyn podniosla walke. Nie raz sedziowanie w ufc wyglada tragicznie zważywszy ,ze to 1 liga mma. Te 3 pkt podparcia tez sa kontrowersyjne zwlaszcza w klinczu goscie klada jedna reke na macie i czeka az dostanie w leb kolanem kiedy przeciwnik nie widzi wszystkiego

>><<
ZamknijX