„My Polacy, jesteśmy urodzonymi twardzielami.” – Marcin Łazarz przed BAMMA 12

09 Marzec 2013
0
„My Polacy, jesteśmy urodzonymi twardzielami.” – Marcin Łazarz przed BAMMA 12

Nie każdy z nas jest świadomy, że nie tylko w naszym kraju ale także poza jego granicami, istnieje spora rzesza fighterów, którzy stanowią „walczącą Polonię”, żyjącą w miejscach rozsianych po całym świecie. Jednym z nich jest Marcin Łazarz (5-0), wywodzący się z parterowych sztuk walki, mieszkający obecnie na wyspach brytyjskich.

Dzisiaj Marcin stoczy na BAMMA 12 swoją szóstą zawodową walkę a jego przeciwnikiem będzie również niepokonany Max Nunes (9-0). Wczoraj, nasz rodak był gościem prestiżowego MMA Junkie Radio w którym opowiedział o trudach dotychczasowej kariery i nadchodzącym wyzwaniu.

Uważam, że poziom MMA w Polsce jest mocny i całkiem przyzwoity. W kwestii organizacji, wciąż nie jest tak dobrze jak w UK. Nie jest tak często oglądane… ale poziom w Polsce jest i tak naprawdę niezły. Ja zaczynałem 10 lat temu od zapasów i jiu-jitsu. Spędziłem większość czasu nad jiu-jitsu i zakochałem się w submission wrestlingu. Brnąłem w tym kierunku przez jakiś czas i MMA było dla mnie kolejnym krokiem. To było mnie naturalnym następstwem zaangażować się w MMA. Robiłem nawet wcześniej trochę boksu. Lubię również uderzać, więc MMA było kolejnym krokiem w karierze.

Okazało się, że przejście na zawodowstwo nie było tak łatwe jakby się wydawało. W pewnym okresie życia, Marcin postanowił przeprowadzić się więc do Anglii, jednak nawet i tam nie było mu łatwo znaleźć przeciwników do walki.

Z pewnych powodów, jak tylko dotarłem na wyspy, nie mogłem się rozkręcić. Uczestniczyłem w zawodach grapplingu i radziłem sobie w nich całkiem nieźle. Kontynuowałem to, próbując jednocześnie załatwić sobie jakieś pojedynki MMA, ale nie było to takie łatwe z zerowym rekordem. Nikt nie chciał ze mną walczyć przez moje grapplingowe korzenie. To uczyniło zdobycie walki jeszcze trudniejszym. Jakoś jednak w końcu zaczęliśmy. Miałem kilka występów i poszło z górki. Zacząłem co prawda późno, ale nie przeszkadza mi to. Radze sobie obecnie całkiem nieźle i będę to kontynuował.

Dzisiejsza gala w Newcastle to kolejne wyzwanie w karierze Polaka, ale ten zdaje się nie przejmować niemal dwukrotnym rekordem Szweda.

Max wydaje się w porządku. Potrafi nieźle ruszać się po ringu, ale nie widzę jakiegoś back groundu w jego stylu. Myślę, że on jest zawodnikiem MMA. Może wywodzić się z jiu-jitsu, ale to dla mnie nic nie znaczy. nie jest bowiem przyzwoitym zapaśnikiem. Może być kick bokserem i zawodnikiem jiu-jitsu, ale nie oceniałbym jego umiejętności parterowych zbyt wysoko. Cokolwiek stanie się w tej walce, jestem na to gotowy. Jest pewny siebie i wydaje się, że będzie to bardzo interesujący pojedynek. Cóż mogę powiedzieć? Jestem tak samo pewny siebie. Powstrzymam go.
Nie dbam o jego rekord. Nic dla mnie nie znaczy. Jest dobry? To dobrze. To dla mnie odpowiedni oponent i jestem gotowy go pokonać.

Na koniec stwierdził, że swój upór i konsekwencję zawdzięcza wrodzonemu talentowi oraz sile z jaką utożsamia się polskich fighterów.

Jakiegokolwiek polskiego zawodnika byś nie dał do walki, to będzie ciężki pojedynek. Nie widziałem walki z profesjonalnym zawodnikiem MMA z Polski, która nie była ciężkim starciem. Jesteśmy urodzonymi twardzielami i uważam, że w polskim MMA jest spora przyszłość.

Poniżej, prezentujemy plakat z gali.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
  Subscribe  
Powiadom o