Michał Tomasik po Respect FC 9 – wywiad

15 Kwiecień 2013
Michał Tomasik po Respect FC 9 – wywiad

W środku posta ciekawy wywiad z Michałem Tomasikiem (3-2), który otwierał galę Respect FC w Niemczech. Tomasik to podopieczny aktywnego ostatnio Michała „Sztangi” Fijałki, a także niemieckiego klubu MC Box. Polski zawodnik, który wygrał walkę przez nokaut, opowiada o tym, co łączy go z klubem Berserkers Team, o taktyce na pojedynek, a także warunkach treningowych, które pomimo starszego wieku pozwalają mu wchodzić na coraz wyższy poziom.

Witaj Michał, w związku z tym, że nie jesteś jeszcze zbyt znanym zawodnikiem, przedstaw się proszę pokrótce przedstawić Czytelnikom MMAnews.pl. Powiedz gdzie trenujesz, kiedy zaczynałeś, jak długo jesteś w Niemczech.
Witam wszystkich serdecznie, nazywam się Michał Tomasik, w Niemczech jestem na stałe od około trzech lat. Wcześniej też tutaj przyjeżdżałem, ale nie mieszkałem na stałe. Moje pierwsze kroki w MMA stawiałem w klubie Berserkers Team Szczecin. Z tego miejsca pozdrawiam serdecznie mojego przyjaciela i trenera Michała „Sztangę” Fijałka. To on mnie wszystkiego nauczył. Zawsze jak przyjeżdżałem nad morze trenowaliśmy razem.

W jakim wieku zaczynałeś?
W sumie zacząłem bardzo późno, jestem wiekowym zawodnikiem, dlatego ta przygoda z MMA już się powoli kończy. Tym bardziej cieszy dzisiejsza walka. Zaczynałem mając mniej więcej 27-28 lat. Teraz mam już 36. To jest naprawdę dużo. Po przyjeździe do Niemiec tak się złożyło, że poznałem Marcina Zawadę, który jest znanym zawodnikiem MMA oraz Tomka Smykowskiego, mojego trenera. Z nimi właśnie zacząłem trenować, oni mnie tutaj w Duesseldorfie wkręcili w MMA. Kiedy zaczynałem trenowałem w German Best Team. Potem była krótka przygoda z Azizem Karaoglu i Nordinem Asrih. Teraz
trenuję w bardzo profesjonalnym klubie MC Box Duesseldorf. Tutaj trenuję wspólnie z Marcinem Zawadą. Praktycznie odkąd jestem w Niemczech trenujemy razem. On mnie prowadzi za rękę jak brata. Tomek też był zawsze ze mną, chociaż miał krótką przerwę ze względu na problemy zdrowotne. Teraz wrócił i zajmuje się bardziej trenerką, jest też naszym menadżerem. Przygotowuje nas solidnie i wspiera na duchu, za co mu bardzo dziękuję. W MC Box chciałbym zostać już do końca i pomagać być może jako trener, albo sparingpartner kolegów klubowych, takich jak na przykład Dawid Zawada, który jest mega zawodnikiem i dzisiaj zdobędzie pas, a niedługo będzie w UFC.

Wywodzisz się z MMA?
Całe życie uprawiałem sport. Kiedy byłem jeszcze dzieckiem trenowałem kilka lat karate, kupę lat grałem w piłkę nożną, siatkówkę… Zawsze byłem z tego znany, że byłem sportowcem. Dlatego będąc w tym wieku zachowałem dobrą sylwetkę, jestem sprawny, mam dobrą kondycję. Prowadzę po prostu sportowy tryb życia.

Gdzie i jak długo przygotowywałeś się do walki?
O walce dowiedzieliśmy się jakieś dwa miesiące temu. Najpierw przygotowywał się Dawid i pomagałem mu ostro w jego przygotowaniach. Potem Tomek nagle dowiedział się o możliwości walki i zapytał mnie czy chciałbym się bić. Odpowiedziałem, że jasne. Wtedy zaczęliśmy mocno pracować przez te dwa miesiące. Klub mi pomógł we wszystkim. Tutaj w MC Box nie muszę się o nic martwić, klub jest w pełni profesjonalny. Ja idę na trening i wystarczy, że pomyślę o czymś, czego mi brakuje i oni już mi to zapewniają. Kiedy chcę na przykład saunę mam saunę. Miałem umożliwione wyjazdy na sparingi do Wuppertal Fight Club, gdzie sparowałem z super fighterami Marcelem i Wernerem, którzy również się tutaj dzisiaj biją. Oni są zawodnikami stójkowymi, trenują muay thai i boks. Z nimi miałem mocne sparingi stójkowe, czego efektem był dzisiejszy nokaut. Miałem również dużo mocnych sparingów u mnie w klubie. Mieliśmy sprowadzanych kilku naprawdę dobrych zawodników. Mieliśmy świetnych bokserów, sprowadzanych specjalnie dla nas. Jest u nas bokser z Anglii, Patrick, który za dwa tygodnie będzie się bił w Hamburgu o tytuł.

Lowkicki i obijanie nogi wykrocznej przeciwnika to była taktyka?
To była taktyka. Ja chciałem się bardzo długo utrzymać w stójce. Momentami brakowało mi trochę siły, dlatego tak chaotycznie schodziłem do tego parteru. Wiedziałem, że w parterze też sobie dam radę, bo dużo trenuję na ziemi, dlatego nie bałem się tych sprowadzeń. To jest MMA, a nie tylko submission, więc nie była to tylko gra o chwyty czy duszenia, ale mogłem również uderzać, obijać, trzymać, co mi bardzo pomagało. Będąc w parterze przytrzymywałem go kilka sekund, łapałem oddech i dalej szliśmy do góry. Tam znowu kilka ciosów. Z tymi lowkickami podpowiedział mi też tata Marcina Zawady, który kiedyś był bokserem. Mówił „Tosik jesteś wysoki, kop w nogi i góra”. I tak właśnie robiłem, kopałem w nogi i uderzałem w górę, co w końcu zaprocentowało.

Co dalej z Twoją przyszłością? Wystąpisz jeszcze na Respect FC?
Kiedy byłem w szatni, to miałem w głowie myśli, że to już ostatnia walka, że chcę to skończyć i ten stres jest mi nie potrzebny. Mam pracę, dziecko, fajne życie i po co mam to robić… Ale po takiej walce, jak człowiek wygrywa, te myśli odchodzą na bok. Myślę, że dałem na tyle dobrą walkę, że Respect mnie jeszcze będzie u siebie chciał zobaczyć. Czas pokaże.

Umowa została podpisana na jedną walkę?
Tak, w sumie mój menadżer Tomek załatwił to tak trochę z doskoku. To znaczy może nie tyle z doskoku, bo walka była zaplanowana, ale bez jakiegoś kontraktu. Cieszę się, że tak wyszło. Jest szansa bicia się w lipcu w GMC w klatce. Zobaczymy. Na pewno zawalczy tam Marcin Zawada. Ja jeszcze nie wiem, bo zawsze w wakacje jeżdżę do Polski.

Bywasz jeszcze na treningach u Berserkerów?
Tak, za co jestem bardzo wdzięczny Bagiemu, który zawsze pozwala mi trenować. Tam zawsze „Sztanga” wita mnie z otwartymi rękoma, to jest mój kat, który mnie zmusza do ciężkiego wysiłku. Chętnie jeżdżę do Polski trenować. Mieszkam w Dziwnowie nad morzem. Tam mam trochę chłopaków, z którymi trenujemy. Przyjeżdżają bardzo dobrzy zawodnicy, Narkun, Materla, „Sztanga”, jest elita szczecińskich Berserkerów, zawsze mam okazję z nimi trenować. W Polsce zawsze trenuję, kiedy tylko mam okazję.

Na koniec masz możliwość kogoś pozdrowić, podziękować sponsorom.
Jeśli chodzi o sponsorów, to MC Box, czyli mój klub, który opiekuje się nami również finansowo. Dziękuję całemu mojemu klubowi, braciom Zawada, tacie Zawada, Tomkowi Smykowskiemu. Pozdrawiam mojego przeciwnika *który właśnie obok nas przechodził i to do niego zwrócił się Michał przybijając sobie z nim piątkę*. Pozdrawiam również cały Dziwnów i kibiców z mojego miasta, a także wszystkich którzy tutaj byli i całą moją rodzinę. Trzy dni temu właściciel klubu miał urodziny i myślę, że moje dzisiejsze zwycięstwo jest najlepszym prezentem, jaki mu mogłem zrobić. Z tego miejsca jeszcze raz
wszystkiego najlepszego i pozdrawiam. Dziękuję.

wywiad przeprowadził Adam Gaik dla MMAnews.pl

Komentarze