10 najlepiej oglądanych sylwestrowych walk w Japonii

12 Lipiec 2013
10 najlepiej oglądanych sylwestrowych walk w Japonii

AkebonoVsSapp

Coroczne gale sylwestrowe w Japonii były zawsze wydarzeniami o szczególnym charakterze. Poza hurtowymi zestawieniami marzeń, bądź też walkami o tytuły pojawiały się na nich też pojedynki mające za zadanie maksymalne podniesienie oglądalności w japońskich domach.Freakfighty, pojedynki na zasadach MMA kickbokserów, debiuty medalistów olimpijskich – to wszystko obywatele Kraju Kwitnącej Wiśni chłonęli, ku uciesze promotorów i stacji telewizyjnych.

Nie zawsze z ratingami w parze szedł poziom sportowy, ale kto by na to patrzył, skoro przed odbiornikami siadali nie tylko hardkorowi fani (dla nich były trochę inne pozycje w rozpiskach), ale również całe rodziny. Walka o uzyskane procenty w sylwestrowy wieczór trwała więc na całego.

Oto lista dziesięciu najlepiej oglądanych pojedynków na galach noworocznych wg. Asianmma.com. W nawiasie kolejno: stacja telewizyjna, gala i rating (mierzony w porównaniu do innych ogólnodostępnych TV w JP).

10. Norifumi „Kid” Yamamoto vs. Istvan Majoros (TBS/K-1 Premium Dynamite!! 2006/25%)

Kid jeszcze był w znakomitej, wręcz życiowej formie. 11 zwycięstw z rzędu, m.in. z Roylerem Gracie, Genkim Sudo i Jeffem Curranem. Bez wątpienia wówczas był najlepszym zawodnikiem na świecie, jeżeli chodzi o wagę piórkową. Problem był tylko taki, że żadna z ówczesnych, dużych organizacji nie miała kategorii stworzonej dla niego. Żeby więc zarobić, Kid musiał zazwyczaj walczyć z większymi od siebie. Ale nie tamtym razem.

Majoros był jednym z najlepszych zapaśników w stylu klasycznym na świecie. Na igrzyskach olimpijskich w Atenach zdobył złoto w kategorii do 55 kg., a rok później był brązowym medalistą mistrzostw świata. Zapasy są w Japonii bardzo popularne, a więc wiadomo było, że to zestawienie zasłużonego olimpijczyka z idolem tłumów dobrze się sprzeda.

Sama konfrontacja nie miała większej historii. W pierwszej rundzie Yamamoto trafił Węgra kolanem w wątrobę i dobił kilkoma ciosami. Zwycięski marsz Japończyka trwał jeszcze ponad rok, do czasu kontuzji kolana, po której już nigdy nie wrócił do dawnej dyspozycji.

9. Kazushi Sakuraba vs. Yoshihiro Akiyama (TBS, K-1 Premium Dynamite!! 2006, 25%)

Pojedynek znanego z Pride postrachu rodziny Gracie ze zwycięzcą GP Hero’s w kategorii do 85 kg. Sakuraba w swoim stylu próbował sprowadzić rywala single legiem, lecz ten niczym wąż wyślizgiwał się z groźnych sytuacji. Akiyama w końcu wygrał walkę przez TKO.

Niedługo potem sztab Sakuraby złożył skargę do FEG twierdząc, że koreański Japończyk używał oliwki do smarowania kostek, przez co przy sprowadzeniach rzeczywiście się ślizgał. Mimo, ze Akiyama nigdy wprost nie przyznał się do popełnionego czynu, było oczywiste, że nie wszystko było tego wieczora w porządku.

Tym występkiem judoka przechlapał sobie u japońskiej publiczności, która przy każdym jego wyjściu do ringu zaczynała buczeć, nawet podczas japońskiego UFC 144. W Korei jednak wciąż jest popularny i co najważniejsze, uwielbiany.

8. Hidehiko Yoshida vs. Naoya Ogawa (Fuji TV, Pride Shockwave 2005/Otoko Matsuri – Itadaki, 25,5%)

W najlepszych czasach dla JMMA medaliści olimpijscy byli bardzo chwytliwym towarem. Zestawienie to promowano jako konfrontację zła i dobra.  Z jednej strony mieliśmy Ogawę – zdobywcy srebra w Barcelonie w najcięższej kategorii, a także wielokrotnego mistrza świata. Z drugiej zaś mistrza olimpijskiego w wadze do 78 kg. z tym samych igrzysk – Hidehiko Yoshidę.

Obaj judocy dali bardzo dobrą, interesującą walkę. Ostatecznie Yoshida poddał rywala dźwignią na łokieć i uciął wszelkie dyskusje pt. „który jest lepszy?”. Zakończył także karierę Ogawy jako zawodnika MMA.

7. Bobby Ologun vs. Chad „Akebono” Rowan (TBS, K-1 Premium Dynamite!! 2005, 25,8%)

Wg. Asianmma pojedynek ten kandyduje do miana jednego z najgorszych w historii japońskiego MMA. Akebono wszedł do ringu, ważąc ok 226 kilogramów! Ologun z kolei do czołówki wagi ciężkiej zdecydowanie nie należał i bardziej znany był z różnych japońskich programów telewizyjnych niż z dokonań ringowych.

Nigeryjczyk bez większych problemów zwyciężył decyzją, krążąc wokół hawajskiego sumity i punktując go lowkickami i ciosami prostymi. Rowan po odejściu z sumo na 13 zawodowych pojedynków w K-1 i Hero’s wygrał tylko jeden. Jego klęskom przyglądała się żona z dziećmi, dla których bywało to dosyć trudne przeżycie.

6. Rulon Gardner vs. Hidehiko Yoshida (Fuji TV, Pride Shockwave 2004/Otoko Matsuri – Sadame, 25,9%)

Kolejne zestawienie z cyklu medalista olimpijski kontra medalista olimpijski. O Yoshidzie już wcześniej pisaliśmy. Gardner natomiast wsławił się przełamaniem dwunastoletniej hegemonii Aleksandra Karelina na IO w Sydney.

Po bardzo słabym pojedynku decyzję wymęczył Amerykanin, dla którego był to jedyny występ nie tylko w Pride, ale także w MMA. W wywiadzie udzielonym w zeszłym roku powiedział, że odmawiał późniejszych ofert walk z czołowymi fighterami wagi ciężkiej, ponieważ uznał, że był za złaby. Przykład? DSE dawało mu milion dolarów za walkę z Fedorem! Który by odmówił, nawet za cenę ciężkiego obicia?

5. Ken Kaneko vs. Charles „Krazy Horse” Bennett (Fuji TV, Pride Shockwave 2005/Otoko Matsuri – Itadaki, 27,7%)

Konfrontacja popularnego aktora z największym wariatem w Pride nie była walką wieczoru, ani nawet co-main eventem tamtego Shockwave. Ona otwierała całą galę sylwestrową i „wykręciła” rating większy od dania głównego – konfrontacji Yoshidy i Ogawy!

Szalony Koń dość łatwo pokonał debiutującego Kaneko, który później stoczył jeszcze dwie walki dla Hero’s, lecz nie był w stanie wygrać żadnej. Po tych niepowodzeniach wrócił przed kamerę.

4. Bobby Ologun vs. Cyril Abidi (TBS, K-1 Premium Dynamite!! 2004, 28,1%)

To był debiut pochodzącego z Nigerii zawodnika. Po drugiej stronie ringu stanął fighter, który w K-1 był już bardzo uznaną marką, ale nie był zbyt lubiany ze względu na swój charakter, a także na często cwaniacki styl walki.

Komik ostatecznie pokonał przez decyzję nieumiejącego bronić się przed obaleniami kickboksera. Dzięki temu zwycięstwu, zapewnił sobie i swojemu bratu udział w noworocznych galach, aż do 2010 roku.

3. Bob Sapp vs. Jerome Le Banner (TBS, K-1 Premium Dynamite!! 2004, 28,6%)

Walka, która była protoplastą znanych z ostatnich lat „mixed rules”. Sapp wciąż przeżywał apogeum swojej popularności w Japonii, a Le Banner znany był tam już od kilku ładnych lat. Cały pojedynek trwał cztery rundy: na przemian wg. zasad K-1 i MMA. Między odsłonami zawodnicy zmieniali rękawice z piąstkówek na bokserskie i odwrotnie. Za czasów Dream skrócono czas trwania o połowę i zrezygnowano z kłopotliwego zakładania i zdejmowania sprzętu.

Według umowy, jeżeli starcie nie skończy się przed czasem ogłoszony miał być remis. I tak się też stało. Francuz nie był w stanie znokautować rywala, a Amerykaninowi nie udało się nic zdziałać w parterze.

2. Masato vs. Norifumi „Kid” Yamamoto (TBS, K-1 Premium Dynamite!! 2004, 31,6%)

Po ogłoszeniu tego zestawienia, wiadomo było, że to będzie hit. Dwóch ekstremalnie popularnych zawodników, w dodatku uznawanych za najbardziej utalentowanych przedstawicieli sportów walki na Wyspach Japońskich.

Mimo knockdownu w pierwszej rundzie, Masato (wówczas finalista GP MAX) przeszedł zdecydowanie do ofensywy i zwyciężył przez decyzję.

1. Bob Sapp vs. Chad „Akebono” Rowan (TBS, K-1 Premium Dynamite!! 2003, 42,5%)

Absolutny debiut boga sumo, Akebono przeciwko Bestii, która dwukrotnie pokonała Ernesto Hoosta.

Spektakularny nokaut Sappa na Rowanie oglądała rekordowa liczba widzów – prawie 60 milionów!!! Prawdopodobnie rezultat ten nie zostanie nigdy pobity, jeżeli chodzi o sporty walki. A na pewno już nie w Japonii…