„Obaj walczymy o lepszą przyszłość dla naszych rodzin.” – Piotr Hallmann przed debiutem na UFC Fight Night 28

03 Wrzesień 2013
„Obaj walczymy o lepszą przyszłość dla naszych rodzin.” – Piotr Hallmann przed debiutem na UFC Fight Night 28

Polscy fani mieszanych sztuk walki od dawna nie mieli okazji, aby poczuć dumę ze swojego eksportowego dobra narodowego. Już jutro, pierwszy z dwóch obecnych Polaków w UFC – Piotr Hallmann (13-1), stoczy swoją debiutancką walkę dla największej organizacji MMA na świecie, gdy pojawi się w oktagonie na gali UFC Fight Night 28. Jeszcze niedawno w jego terminarzu widniał pojedynek przed własną publicznością na MMAA4, by chwilę później móc zaprezentować się w Brazylii, gdzie stanie oko w oko z Francisco Trinaldo (13-2).

Prezentujemy niezwykle obszerny wywiad z „Płetwalem” w którym zawodnik opowiada dosłownie o wszystkim. Podoba nam się przede wszystkim ogrom wiadomości i trafność wypowiedzi Piotra, co nie zawsze było tak oczywiste we wcześniejszych wywiadach. Materiał pochodzi z brazylijskiego portalu combate.com:

Zanim zacząłeś MMA, kiedy zacząłeś trenować sztuki walki i kim twoi idole?
Zacząłem trenować karate w wieku 6 lat, później robiłem capoeirę i grałem przez chwilę w piłkę nożną. Trenuję MMA regularnie od 2008 roku a zawodowe występy rozpocząłem rok później. Moimi idolami są legendarni: Kazushi Sakuraba za jego kreatywność i to, że sporo wyprzedzał tamtejsze czasy, Joachim Hansen za to, że był pierwszym Europejczykiem, który naprawdę mocno pokazał się na międzynarodowej arenie, Georges St-Pierre za jego perfekcję, opanowanie i perfekcję, pomimo faktu, że jest absolutna gwiazdą i jednym z najlepszych w tym sporcie, i na końcu ale nie ostatni, mój trener Grzegorz Jakubowski, który jest pionierem MMA w Polsce i który nauczył mnie wszystkiego czego wiem dzisiaj o walce.

Zamierzasz użyć capoeiry w oktagonie? To byłoby ogromne zaskoczeniem zobaczyć Polaka używającego brazylijskiej sztuki przeciwko Brazylijczykowi w Brazylii.
Zobaczymy… nie mogę mówić o moim game planie na walkę w tej chwili.

To będzie Twój pierwszy raz w brazylii i na pewno wiesz jak brazylijscy fani kochają swoich fighterów. Jesteś gotowy usłyszeć okrzyki, że „umrzesz!”?
Dorastałem przyzwyczajany do walki na wrogim terytorium. Walczyłem przeciwko Niemcowi w Niemczech, Finowi w Finlandii i mieszkańcowi Czarnogóry na Bałkanach. Zwłaszcza ta walka z Bakocevicem Vase, miało wspomnianą dawkę emocji i agresji. Mogę więc powiedzieć, że jestem dobrze przygotowany na to, z czym zmierzę się w Belo Horizonte.

Co wiesz o twoim rywalu Francisco Massaranduba? Widziałeś jego walki w UFC i Brazylii?
Mój team i ja podążamy za Massarandubą od dłuższego czasu. Usłyszałem o nim po raz pierwszy, kiedy wygrał z Buscape a później znokautował Flavio Alvaro w 2010 roku. Wiem, że jest wspaniałym fighterem, niezwykle emocjonującym, kompletnym zawodnikiem i uwielbianym przez fanów w Brazylii z powodu jego osobowości. Lubi wymiany, ale jest równie dobry na ziemi, zwłaszcza w ground & pound z góry. Ma spory arsenał poddań przez duszenie. Jeżeli chcę z nim wygrać, będę musiał być od niego lepszy przez całą walkę.

Massaranduba jest bardzo popularny w Brazylii za swego rodzaju naiwność, ale również za niezwykłą pokorę. Brazylijczycy uwielbiają tego rodzaju historie. Patrząc oczami fanów, będziesz tym, który spróbuje zakończyć marzenia Francisco w poszukiwaniu lepszego jutra dla jego rodziny. Jesteś gotowy na to, aby być czarnym charakterem tej historii?
Przychodzę z Polski i mogę też dobrze opowiedzieć o ubóstwie. Mam 26 lat i wciąż mieszkam z matką, ponieważ nie stać mnie na własne mieszkanie. Mam fiata z 99 roku, który był trzykrotnie totalnie zniszczony a którego osobiście odbudowałem te trzy razy, dlatego że nie stać mnie na nowy samochód i muszę pracować. Moi przyjaciele i koledzy z treningów cały czas dokuczają mi za to, że wciąż nim jeżdżę. Chciałbym poślubić swoją dziewczynę, ale nie stać mnie na wesele. Będę musiał poczekać, aż wygram kilka walk w UFC. Zainwestowałem większość swoich oszczędności w przygotowania do tego pojedynku. Massaranduba i ja walczymy więc o to samo marzenie – aby zapewnić lepsze życie naszym rodzinom.

Słyszeliśmy, że UFC planuje galę w Polsce, w 2014 roku. Co o tym myślisz? MMA jest popularne w twoim kraju? Czy spodziewasz się, że gala odniosłaby sukces w Polsce?
Jestem podekscytowany tą informacją i naprawdę liczę, że stanie się rzeczywistością. Mieć UFC w rodzinnym mieście w Gdańsku, byłoby spełnieniem marzeń! Mamy już dwie duże organizacje: KSW i MMA Attack, które przyciągają sporą widownię. Nawet pomimo faktu, że Polska nie jest tak bogata jak inne kraje Europy, tj. Anglia, Francja czy Niemcy, fani wykazują się niezwykłą pasją i mamy również wielu świetnych fighterów. Jeżeli UFC wybierze właściwe miasto i przyniesie ze sobą najlepszych fighterów, event w Polsce będzie ogromnym sukcesem.

Massaranduba walczył w brazylijskim TUF, reprezentując wagę półśrednią a teraz walczy w lekkiej. Walczyłeś już z kimś kto zszedł z wyższej kategorii? Czy kiedykolwiek chciałeś walczyć w innej wadze niż lekka?
Walczyłeś w półśredniej przez pierwszy trzy lata mojej kariery. Niektórzy z którymi walczyłem, ważyli więcej niż 85 kg w dniu walki. Jestem również mniejszy niż większa część mojego klubu Might Bulls, więc jestem przyzwyczajony do walki z większymi od siebie.

Debiut jest zawsze inny od pozostałych walk, ponieważ niesie za sobą nerwy, zwłaszcza gdy dotyczy to występów w UFC. jak się z tym czujesz? czy spodziewasz się, że UFC będzie inne od turniejów na których walczyłeś wcześniej?
Mój team i ja, zrobiliśmy wszystko co było możliwe, aby zasymulować sytuacje, które będą miały miejsce w UFC, które jest tak inne i wyjątkowe. Podróżowaliśmy do innych krajów, gdzie walczyliśmy. Walczyliśmy w innym klimacie i strefie czasowej. Musiałem ścinać wagę w różnych warunkach, walczyłem na galach w których była duża uwaga mediów, z kamerami i mikrofonami przy twarzy, przez cały czas. Myślę, że zrobiliśmy wszystko co było w naszej mocy, aby przygotować się na tą sytuację. Nie mogę jednak zagwarantować, że nie będę miał słynnej oktagonowej tremy, kiedy będę tam wchodził po raz pierwszy. Nie jest to jednak coś o co martwiłbym się za bardzo, przynajmniej nie teraz.

Masz ksywę „Płetwal”. Co ona oznacza?
To przydomek, który nadał mi mój trener Grzegorz Jakubek. Oznacza „wieloryba” i to chyba przez mój nos, który jest trochę duży i również dlatego, że dmuchałem nim jak wieloryb po jednym z pierwszych treningów!

Wybrałeś już muzykę wyjściową? Jeżeli tak, to przy czym wyjdziesz?
Zwykle wychodzę przy „Sic” od Slipknot. Ale zastanawiam się czy Danie się to spodoba…

O czym myślisz kiedy masz w głowie wyobrażenie, że zawalczysz z Brazylijczykiem w Brazylii, kraju w którym zrodziło się MMA?
Nie ma nic lepszego od tego faktu! Kocham energię i podniecenie brazylijskich fanów, dlatego nie rozumiem fighterów, którzy nie chcą jechać do Brazylii, bo ich oponent jest zbyt dobry. Moją pracą jest walczyć, dlatego chcę to robić przeciwko najlepszym a nie miażdżyć idiotów. Mieć debiut w UFC w Brazylii to prawdziwy zaszczyt!

Komentarze

  • Pako

    może być ciekawie 😀 no nic czekamy na jego debiut Smile

  • BoFRanK

    Chlopak naprawde w porzadku, napewno bd mu kibicowal. Mam nadzieje ze pokaze sie z bardzo doarej strony.

  • metaraon

    Świetny gość, ma dobrą i silną motywację. Oby mu się powiodło!

  • zenek

    Zycze mu powodzenia szkoda ze wchodzi nie przy polskiej muzyce

  • saabinaa

    https://www.ufc.com/news/Navy-Lieutenant-Hallmann-Ready-for-Deep-Water-Battle-with-Trinaldo

     

    On an average, Piotr Hallmann puts in 65 work hours per week as a Lieutenant in the Polish Navy. And that’s before he hits the gym to begin training for his other vocation as a professional mixed martial artist. It’s a rough balancing act to say the least, but the 26-year-old is apparently managing it pretty well, considering that he will make his UFC debut Wednesday in Brazil against Francisco Trinaldo.

    So how does he do it?

    “It is not easy as I have a full-time job in the Navy that occupies me for 65 hours per week if you include stand-by duty,” said Hallmann through manager / translator Tim Leidecker. “I am blessed to be able to do some of my strength and conditioning training while on duty, but at the same time the Navy also sends me to complete advanced training courses and, of course, on naval maneuvers, which compromises my training. It is really difficult to do both in such a way that you don’t neglect the other.”

    Thirteen wins in 14 pro MMA bouts speak for themselves though, showing Hallmann’s determination and skill, while also making you wonder how much better he could get if able to train and fight full-time. It is a topic he’s thought about before, though when you ask if he sees that day coming, that’s an answer he doesn’t have at the moment.

    “On one hand the UFC now provides me with an opportunity to turn my hobby – fighting – into a job and get paid well to do that,” he said. “On the other hand, there is no insurance against failure: the lightweight division is perhaps the most competitive in the whole UFC. You’ve got absolute beasts like Edson Barboza, Evan Dunham and Khabib Nurmagomedov and these guys are not even in the Top 10. What I’m trying to say is that it only takes two losses in the UFC where you don’t look good and you’re back to rung one and have to start all over again, while the Navy will provide for me and my family for the next couple of years. At the same time, I have also made the promise to defend my country and help guarantee peace for my people, so that’s why it would not be easy for me to walk away from that.”

    If Hallmann sounds like a young man who’s got it all together at the age of 26, that’s a pretty accurate assessment. And when it comes to fighting, don’t think that that his military career has made him any less dedicated to putting on the gloves and competing. It’s been part of his life since he took up karate at the age of six, and he hasn’t been out of the gym since, eventually migrating to mixed martial arts in 2008.

    “I always enjoyed the physical part of training as well as the competition aspect,” he said. “I like to see how my techniques work against opponents from different styles, other martial arts. And the sport helps me balance the rest of my life. After the first two years competing, I figured I may just as well give it a try and see how far I can take it.”

    A pro since 2009, Hallmann won his first four fights before a fourth round TKO loss to Christian Eckerlin in October of 2010. It was a defeat that lived up to the adage that you learn more from a loss than a win.

    “First and foremost, I learned that it’s not a smart thing to do to take a five-round fight on short notice when you are not optimally prepared and when you’re not fully healthy,” he said. “It also prompted me to move down to lightweight. 155 pounds is a weight that’s much better suited for my frame and I have yet to lose a fight at that weight.”

    Unbeaten in his last nine bouts, all at lightweight, Hallmann turned the corner in a big way in the last couple years, but he admits that it wasn’t until a year ago that he felt he had what it took to compete on the international stage in the UFC.

    “I had just retired the very tough Finnish veteran Jarkko Latomäki at his home show,” recalled Hallmann of the September 2012 bout. “This was a guy who had three times the experience of me and who had dominated the European circuit for years when I was only rising up through the ranks. Seeing that I had the ability to stop him decisively in the first round gave me the confidence that I have what it takes to succeed at the top level.”

    The Gdynia native has won three times since the Latomaki bout, and if he wants to test his skills at the top level, he will get his chance against Brazil’s “Massaranduba,” a veteran of four UFC bouts in which he was finished all three of his victories. Hallmann knows what he’s in for in Belo Horizonte.

    “Trinaldo is an aggressive fighter that is looking for the kill from the opening bell,” he said. “If he sees a weakness, he will pounce on you and look to finish. He also has a good top game and a variety of choke submissions that I have to watch out for. My job will be to weather the early storm, take him into deep waters and drown him there.”

    And if anyone knows about surviving in deep waters, it’s Navy Lieutenant Piotr Hallmann.

    “I am an offensive fighter who likes to come forward, and I use all my weapons to try and take out my opponent,” he said. “I like to dictate where the fight takes place and I like to be in dominant positions. I’m a straightforward guy that’s willing to work hard for success.”

  • kamerling

    Analitycy nie wierzą raczej w jego zwycięstwo (kursy). Ja tam jestem odmiennego zdania. 

    WAR PŁETWAL!