„Chorwat nie był łatwym rywalem.” – Marcin Tybura po wygranej z Maro Perakiem na M-1 Challenge 47

06 Kwiecień 2014
„Chorwat nie był łatwym rywalem.” – Marcin Tybura po wygranej z Maro Perakiem na M-1 Challenge 47


Zapraszamy na obszerny wywiad z Marcinem Tyburą, który w dniu wczorajszym znokautował Maro Peraka podczas gali M-1 Challenge 47 w rosyjskim. Reprezentant United Gym poświęcił nam kilka minut swojego czasu, aby przedyskutować okoliczności dziesiątego zwycięstwa.

W kwestii lepszego zrozumienia sytuacji. Czy Maro Perak był wcześniej przewidziany na event w Orynburgu, czy powołany specjalnie na walkę z Tobą?
Nie, Maro Perak nie był w ogóle przewidziany. Dopiero w momencie kiedy wypadł Damian Grabowski.

Chorwat kilka razy zajął dobrą pozycję, jednak łatwo je oddawał. Zaskoczony?
Maro na pewno nie był łatwym przeciwnikiem. Czy byłem zaskoczony? Na pewno miał jakieś braki parterowe, bo nie jest typowym parterowcem. Kiedy analizowaliśmy jego styl walki, to częściowo jego braki wychwyciliśmy. Sądziłem więc, że o ile nie będzie łatwym rywalem, o tyle będę w stanie go kontrolować na ziemi. Rzeczywiście raz udało mu się wstać, innym razem nawet mnie przetoczył przez siebie. To było chyba przy wejściu w nogi, kiedy go skontrowałem. Nie pamiętam dokładnie walki i jeszcze jej nie oglądałem. Wiedziałem natomiast, że jakieś braki w parterze ma.

W drugiej rundzie pojedynku, miałeś zapięty trójkąt nogami, będąc za jego plecami. Przez cały czas uderzałeś, a mimo tego sędzia postanowił to przerwać.
W walce o tym nie myślałem i byłem zaskoczony dopiero później, kiedy po wszystkim powiedział mi o tym trener. Ja wówczas zastanawiałem się nad tym co będę robił, kiedy już wstanę. Sędzia być może zrobił błąd, ale będę wiedział dopiero jak obejrzę sobie nagranie z walki. Czułem jednak, że pomimo nieustannej pracy, sędzia cały czas krzyczał do mnie „akcja”.

Większość pojedynku odbyła się na ziemi. Miałeś dosiad, plecy a mimo tego nie udało ci się go poddać. Wynikało to z planu, czy po prostu miał tak dobrą defensywę?
Nie nastawiałem się tak bardzo na poddanie, bo później różnie to może być. Bardziej nastawiałem się, żeby cały czas pracować i jeżeli gdzieś tam się nadarzy okazja, to wtedy spróbuję poddania. Większość skupiałem się na pracy i zdobywaniu punktów. Balachę pod koniec pierwszej rundy zaryzykowałem, bo na zegarze było 10 sekund do końca. Wiedziałem, że jak nie wyjdzie to nic straconego. Spróbowałem, ale Chorwat chyba szybko wyciągnął rękę.

Czy w którymś momencie, i mam tu na myśli rundę trzecią, czułeś się zagrożony?
Nie, nie czułem się zagrożony. A który dokładnie moment?

Kiedy trafił sierpem, poprawił kopnięciem frontalnym a później wdaliście się w krótką wymianę, gdzie znowu trafił sierpem i obalił…
Nie kojarzę dokładnie momentu, ale na pewno nie byłem zamroczony. Trochę mnie na pewno zaskoczył, bo postawił wszystko na jedną kartę. Dlatego musiałem być bardzo czujny i trochę się na moment wycofałem. gdzieś mógł mnie trafić, ale osobiście nie czułem się zamroczony. Obalił, jednak jak już byłem na plecach to nie potrafił tego wykorzystać. Chciał bić z góry, ale wszedł mu tylko jeden cios, może dwa. Później sam mi pomógł, bo chciał założyć dźwignię Taktarova. Na pewno był już zmęczony, więc ani trochę technika kończąca nie wchodziła.

Wróćmy do pierwszej rundy. Na powtórce pokazano zbliżenie krwawiącej nogi Peraka. Widziałeś to w trakcie?
Nie widziałem tego. Mówił mi o tym później ktoś, kto oglądał walkę. To nie był mój palec na pewno. Może zawadził o siatkę? Nie wiem.

Miałeś ponad 10 kilogramów przewagi. Wykorzystałeś to?
Był bardzo silny, a ja nie chciałem się spinać od samego początku. Taki może mały stres był, bo zawsze walczyłem z pozycji odwrotnej do faworyta. Na pewno dwie pierwsze rundy były dla mnie dominujące, więc coś te 10 kilogramów mogło pomóc.

Końcówka walki. Jesteś za plecami, bijesz serią ciosów. Rywal zasłania się, sędzia przerywa a Maro Perak protestuje. Co Ty na to?
Jak zacząłem go uderzać, sędzia dwukrotnie go ostrzegał, żeby zaczął coś robić. Jak to usłyszałem, to jeszcze przyśpieszyłem, zadając jeszcze więcej ciosów. Teoretycznie, sędzia miał prawo to przerwać, bo uderzenia wchodziły. Na pewno ciężko byłoby Chorwatowi wyjść z tej pozycji do końca rundy. Chyba, że sędzia znowu postanowiłby iż jestem mało aktywny, ale przecież biłem jedno uderzenie za drugim.

Dosyć szybko wróciłeś do Polski, pewnie z powodu gali Slugfest w Witkowie. Miałeś okazję porozmawiać z Vadimem Finkelsteinem o tym co dalej, w obecnej sytuacji?
Nie miałem okazji porozmawiać z Vadimem, ale ja raczej nie rozmawiam z nim o tego typu sprawach. O tym co dalej, decydują matchmakerzy. Tam było wielu ważnych gości, więc Vadim miał co robić. Przyszedł jednak do mnie, podał mi rękę i pogratulował zwycięstwa. Więcej jednak nie rozmawialiśmy.

Dziękuję za czas i miłej imprezy w Witkowie.
Dziękuję również.

Komentarze

  • kerimm85

    Tybur jest rzeznik tak wypompował chlopaczyne , ze w 2 rundzie nie mial sily gardy trzymac. Na dzien dzisiejszy tylko Grabowski lepszy w M1

  • Typer

    Tybura mega!

  • champ1

    super wywiad, thx