Kilka słów o życiu z Ireneuszem Ziółkowskim

08 Kwiecień 2014
Kilka słów o życiu z Ireneuszem Ziółkowskim


W dniu wczorajszym, na portalu pojawił się krótki dokument, opowiadający historię życia i przemiany Ireneusza Ziółkowskiego (4-2-1) z Berserkers Team. Odchodząc na moment od tematu walk zawodowych, zadaliśmy mu kilka życiowych pytań a odpowiedzi na nie, poznanie z poniższego artykułu.

Jak osoba z twoimi korzeniami, radzi sobie z takim wyrażaniem emocji i robieniem tego publicznie?
– Witam, jasne, chętnie odpowiem za Twoje pytanie. Nie mam problemu z wyrażaniem swoich emocji, bo musiałem się tego nauczyć i przyzwyczaić do tego. Wiem, że moje słowa trafiają do niektórych, mają na nich wpływ. Oczywiście można to różnie odebrać, ktoś weźmie to sobie do serca, po innych to spłynie. Ja jednak już nie mam żadnego problemu z wyrażaniem emocji.

A czy dostrzegasz przepaść w tym jak kiedyś do tego podchodziłeś a jak teraz?
– Tak, kiedyś było mi bardzo ciężko wyrażać swoje myśli i emocje, bo byłem zamknięty na ludzi. Teraz to się zmieniło.

Czy liczysz się z tym, że część osób, szczególnie z przeszłości może ten dokument i otwarcie się wykpić, nie zrozumieć. Kiedyś może sam byś to wydrwił czy potraktował jako słabość?
– Tak liczę się z tym. Jednak jak się już trafi tam (red. więzienie), z różnych nawet przyczyn, to trzeba nie lada siły, żeby umieć z tego wszystkiego wyjść, przyznać się do tego i potem o tym mówić. Ciężko jest być na dnie i się od niego odbić.

Co musi się zdarzyć w życiu mężczyzny, żeby dojść do momentu gotowości na takie zmiany?
– Myślę, że to różnie jest. Do niektórych Bóg przemawia, niektórzy czują, że już muszą zmienić swoje życie. Duży wpływ ma też najbliższa rodzina, którą jak się już ma, to za wszelką cenę nie chce się jej stracić.

Czy jako mąż i ojciec teraz Ty, nie obawiasz się właśnie takich ludzi jak Ty, ten z przeszłości?
– Nie, nie obawiam się. Z wieloma żyję w zgodzie. Wiadomo, że nie da się dogodzić wszystkim ale nie mam z nimi konfliktów, więc nie muszę się martwić. Staram się jednak trzymać na dystans, żeby nie wrócić do tego co było.

Jak odbierają nowego Ireneusza ludzie, którzy znali Cię wcześniej?
– Niektórzy mówią, że to niemożliwe, a niektórzy po prostu czekają kiedy do nich wrócę. Moi znajomi różnie to odbierają. Większość myśli, że to jest naprawdę cud. Część twierdzi, że to tylko kwestia czasu kiedy wrócę. A ja za wszelką cenę robię wszystko żeby do tego nie wrócić, choć nie jest łatwo. Życie jest naprawdę ciężkie, żeby tak wszystko ze sobą pogodzić… Rodzina, mieszkanie, to wszystko kosztuje. Własny dom to właśnie jest największy problem, żeby nie było takiego tułania się, żeby mieć ten własny kąt, miejsce. To nie takie proste.

A co do samego dokumentu o Twoim życiu. Czy będzie kontynuacja? Pierwsza część była taka psychologiczna, religijna, czy będzie druga część oparta np. o Twój świat MMA, trening?
– Nie wiem, ja jestem otwarty. Ta pierwsza część miała być właśnie bardziej o treningu ale wyszło takie właśnie świadectwo, bo to też było dla mnie bardzo ważne. Jeśli postanowią nakręcić drugą część to ja jestem za. A żona to nawet mówi, że jest już gotowy tytuł drugiej części, a mianowicie „Skończony” < śmiech> . Dla większości ludzi ten film wydał się fajny. Było tam trochę emocji, szczerości. Ja nie ukrywałem tego gdzie byłem, pokazałem, że można być tam gdzie się było i dążyć do tego żeby się zmienić za wszelką cenę. Można do tego dążyć i się starać. Nie jest łatwo to wszystko na co dzień dźwigać.

I na koniec nie może zabraknąć pytania o walki. Co już się szykuje?
– Nie wiem, to pytanie do trenera. Fajnie byłoby już zrobić jakąś walkę, mam nadzieję, że trener w tej sprawie coś załatwi. Może rewanż z Mateuszem Strzelczykiem. Nie chciałbym żeby było znowu tak, że będę się tylko raz w roku bił. Trzeba walczyć jak najwięcej. Liczę, że trener coś wymyśli. Ja czekam na propozycje.

Dziękuję zatem za rozmowę i życzę powodzenia.
– Ja również dziękuję. Do usłyszenia.

Komentarze

  • EmWu

    Powodzenia na nowej drodze 🙂 Czasem będzie ciężko, ale na końcu będzie satysfakcja nieporównywalna z żadną inną. To przecież ważne, żeby życie przeżyć godnie i żeby człowiek mógł sobie sam w oczy spojrzeć w lustrze. A kto się z tego śmieje ten chyba po prostu jeszcze nie dotarł do pewnego momentu w swoim życiu. Trzymam kciuki za nowe, lepsze (chociaż może mniej wygodne) życie 😀

  • Pako

    Spoko koleś,widać że dużo przeżył i że ma dystans do Siebie.Najważniejsze aby się kierował czystym umysłem a wszystko pójdzie w dobrym kierunku.Życzę sukcesów.

  • KAT

    no widać że jest wreszcie facetem. takie przestępczykli to są dopiero cioty. prawdziwe życie to dom, praca, rodzina, znajomi, pomaganie innym i życie godnie. a nie napierdalanie się po ciemnych uliczkach i nożowanie innych cwaniaczków. brawo, za to że wyrwał się z tego w swojej głowie. jak psychicznie pokonał tamtego siebie to w życiu też da rade