Nate Diaz: „Wszyscy zarabiają więcej ode mnie.”

09 Kwiecień 2014
Nate Diaz: „Wszyscy zarabiają więcej ode mnie.”


Znany z charakterystycznej dla siebie ekspresji Nate Diaz, postanowił przełamać ciszę odnośnie jego rosnącej frustracji względem UFC. Kiedy nie wiadomo o co chodzi, chodzi zawsze o to samo.

W ostatnim czasie sprawa urosła do takich rozmiarów, gdzie były pretendent publicznie (red. twitter) poprosił o zwolnienie go z kontraktu. Sprawę skomentował wówczas Dana White:

Naprawdę? Nawet do mnie nie zadzwonił. Teraz tak się załatwia takie sprawy? Odpowiedź brzmi nie. Miesiąc temu podpisał nowy kontrakt, z którego był bardzo zadowolony.

Diaz zadowolony był najwyraźniej do momentu wywiadu dla mmafighting.com:

Jestem gotowy walczyć, ale nie dla pieniędzy które próbują mi dać. Mogą puścić mnie wolno, lub pozwolić mi walczyć, ale pozwólcie mi zrobić cokolwiek. Wiedzą, że potrzebuję pieniędzy. Czuję, że trzymają mnie na liście oczekujących. Nie mam nawet ochoty komunikować się przez kogokolwiek. Jeżeli chcą dowiedzieć się o co chodzi, powinniśmy pogadać. Nikt się ze mną nie kontaktuje. Po prostu robię swoje. Trenuję każdego dnia. Jestem gotowy, aby walczyć choćby i jutro.

Chodzi o więcej pieniędzy. Mój kontrakt jest rozpier*olony. Chcę być opłacany tak jak inni fighterzy. Jestem tu za jakieś durne drobniaki. W tym momencie, płacą moim kolegom z klubu i tym z którymi trenuję, prawdziwe pieniądze. To dla mnie niezwykle upokarzające walczyć ponownie za kwotę, którą mi proponują. Mogą więc zapłacić mi więcej lub puścić wolno. Przystanę na jedno z dwojga.

Trenuję ciężej niż ktokolwiek w UFC. Do tego są bokserzy, którzy otrzymują wielomilionowe kontrakty. Ja przecież przyciągam więcej widzów niż oni. To upokarzające. Uważam, że sprzedaję walki lepiej niż ktokolwiek w dywizji 155 funtów. Czuję, że próbują mnie wykolegować z Top 10. Widziałem, że z jakiegoś powodu, zostałem zdegradowany z nr 5 do nr 6. To nie ma żadnego sensu.

Dostaję w zamian g*wno, i zamierzam o tym opowiedzieć całemu światu. Nie podobało mi się to ile zarabia mój brat i moi partnerzy treningowi. Teraz mają lepsze umowy, choć one wcale nie powalają. Zasługują na trzy razy tyle ile dostają. Jestem w UFC od ośmiu lat i nigdy nie odrzuciłem żadnego pojedynku. To nie tak, że ja zarabiam 20 dolarów za godzinę, a oni 50 dolarów. Dostaję 20$ a oni 15.000$ na godzinę. Na ten moment, nie mogę nawet iść na wspólny lunch z kolegami, bo jeżeli zaczniemy rozmawiać o interesach i naszych kontraktach, nie mam nic innego do powiedzenia niż gorzkie słowa. Zabawiamy ludzi i jesteśmy w tym dobrzy. Przychodzi na oglądać Shaq, Justin Bieber i Lil’ Jon. Jakim cudem zabawiamy miliarderów a sami dostajemy g*wno w zamian?

Moi koledzy wciąż dostają g*wniane pieniądze w zamian za to, co wnoszą do organizacji. Są szczęśliwi, że nie dostają tak mało jak kiedyś i dostają małe co niego, żeby się zamknęli. Ja dostaję 60 tysięcy za walkę i drugie tyle za wygraną. Jeżeli robiłbym to dla sławy, rzuciłbym to już siedem lat temu. Nie mogę powiedzieć ile zarabia mój brat czy Gilbert, ale mogę zdradzić, że dostają za walkę więcej niż ja, gdybym był w walce wieczoru i zwyciężył. To jest jakieś g*wno. Rozumiecie więc z czym przychodzę? Nie mogę nawet walczyć w zamian za pieniądze, które mi oferują. Proszę więc o zwolnienie z kontraktu, bo za tyle nie mogę walczyć.

Nie rozmawiam z UFC. Nikt do mnie nie zadzwonił. Nie będę do nich dzwonił i ich błagał. Wiedzą, że jestem pod telefonem i biorę każdą walkę. Wiedzą, co powinni dać w zamian.

Kiedy podpisałem ostatnią umowę, wrobili mnie w podpisanie kontraktu na osiem walk, tuż przed pojedynkiem z Bensonem Hendersonem. Negocjowałem kontrakt na trzy tygodnie przed walką. Mój manager Mike Kogan załatwił mi małą podwyżkę… małą. Oni zachowują się, jakby zrobili mi przysługę. G*wno zrobili. Dali mi mały kontrakt mówiąc: „Zaufaj nam, renegocjujemy umowę w dowolnym momencie.” Powiedziałem, że przewalczę kilka pojedynków i później pogadamy, bo nie podoba mi się ta umowa. Będę go więc renegocjował, bo powiedzieli mi, że mogę to zrobić. Później zadzwonili odnośnie pojedynku z Khabibem Nurmagomedovem, kiedy już nie wyszło im z Gilbertem Melendezem. To samo robili i jemu, bo to on miał z nim walczyć, ale powiedział że nie zrobi tego za takie pieniądze. Zadzwonili więc do mnie już następnego dnia i poprosili żebym walczył z Khabibem. Powiedziałem, że wezmę ją jeżeli renegocjujemy kontrakt. Od tamtej chwili dla mnie była to już tylko droga z górki. Napisali na twitterze, że odmówiłem walki, a ja nigdy tego nie zrobiłem. Próbowali mnie oczernić.

Jeżeli zostałbym zwolniony z kontraktu, mógłbym walczyć gdzieś indziej i zarabiać jakieś pieniądze. Jeżeli mogą renegocjować, mogę na tym zarobić, bo na ten moment jestem bankrutem. Z jakiegoś powodu urząd skarbowy twierdzi, że jestem im winny więcej, niż mam na chwilę obecną. Przecież płacę podatki co roku.

Jeżeli każdy zacząłby mówić o tym otwarcie zamiast milczeć, wówczas oni zaczęli by płacić. Pracujemy dla wielomiliardowej firmy. To śmieszne. Chodzę na gale bokserskie, gdzie hale nie są nawet w połowie tak pełne, jak podczas gal UFC.

To dla mnie wariactwo, że w innych sportach cheerleaderki mogą zarabiać więcej od sportowców. Jestem pewny, że Arianny Celeste, Brittney Palmer, Joer Rogan czy Bruce Buffer, pewnie i Ty, każdy zarabia więcej niż ja zarabiam. Próbuję więc poczynić jakikolwiek ruch w tym kierunku. To w jaki sposób UFC sprawia, że ludzie mnie postrzegają, sprawia wrażenie że jestem jakimś milionerem. Mam rodzinę do wykarmienia. Mam matkę, która właśnie kupiła nowy dom i cały czas pracuje na dwóch posadach. Próbuję dać jej trochę pieniędzy, kiedy tylko mogę, ale będę takim samym bankrutem jak ona.

Do sytuacji natychmiast odniósł się ponownie Dana White:

Nate Diaz przyszedł i podpisał nową umowę, z której był bardzo zadowolony. Daliśmy mu walkę o tytuł i przegrał ją z Bensonem Hendersonem. Jeżeli by to wygrał, jego umowa na pewno by się zmieniła. Niestety nie udało mu się. Później powstrzymał go Thomson. Thomson go znokautował.
Teraz powrócił dzięki wygranej z Gray’em Maynardem i czuje, że powinien zarabiać jak Justin Bieber. Nate powinien wrócić do kolejki, zacząć walczyć i ponownie wygrywać, aby dostać ponowną walkę o pas. Zgadnijcie ile zarabia siedząc w domu? Zero. Wracaj do roboty, Nate.
To jest właśnie całe to wariactwo z zawodnikami. Nate ma lub nie ma tego czegoś, żeby zostać mistrzem . Jest tylko jeden sposób, żeby się o tym przekonać. Myśli, że może przegrać z dwójką najlepszych zawodników na świecie i dzięki temu zasługuje na więcej pieniędzy? Ja jakiej planecie takie gadania ma w ogóle sens?

Komentarze

  • KAT

    jak zwykle komentarz Dany mnie rozwalił hahahahahah duecik K&L powinni się od niego uczyć 🙂 to jest „prawdziwa” dyplomacja, krótko i na temat hahaha

  • Cain

    a ten to musi wejść w grono ludzi któzy są znani z tego ze są znani. bo już te diazy przesadzają

  • Pako

    Oj panie Nate,trzeba było nie podpisywać nowego kontraktu,a z resztą przez internet spraw się nie załatwia.

  • Typer

    hahahahahaha i Diaz i Dana mnie rozbrajają na łopatki, jak już coś powiedzą. a szczególnie jak coś powiedzą do siebie 😀