„Oferta była nie do odrzucenia.” – Łukasz Chlewicki o ponownym kontrakcie z KSW

18 Kwiecień 2014
„Oferta była nie do odrzucenia.” – Łukasz Chlewicki o ponownym kontrakcie z KSW


Z Łukaszem Chlewickim (11-3-1) skontaktowaliśmy się praktycznie chwilę po ogłoszeniu przez nas jego udziału w majowej rozpisce KSW 27. Nietrudno odgadnąć w takim razie, że tematem naszej wspólnej rozmowy był jego powrót do organizacji, po dziewięciu latach absencji na białym ringu.

Wiesz, że nowina odnośnie Twojego kontraktu z KSW wywołała spory entuzjazm?
– Już kiedyś walczyłem w KSW, jest to zatem mój powrót do tej organizacji. Dużo wcześniej miały miejsce już luźne rozmowy, kontakt z włodarzami był. Udało mi się po przerwie wygrać kilka walk i się mną zainteresowali.

Co więc z galami we Włocławku i Iławie, gdzie miałeś być atrakcją wieczoru? Musiałeś je odwołać?
– Jak wspomniałem, z KSW rozmawiałem już od dawna, a żadna dotychczasowa organizacja nie związała mnie umową pisemną i byli zapewne świadomi, że tak się może stać. Gdybym nie miał takiej możliwości, to bym z niej nie skorzystał. A pojawiła się oferta bardzo fajna i satysfakcjonująca mnie, więc czemu miałbym tego nie rozpatrzyć? Z organizatorami Profesjonalnej Ligi nie było problemu. Powiadomiłem ich w tym samym momencie co innych. Mirek nie widział żadnego problemu. On wszystko pozytywnie przyjął do wiadomości.

Co takiego satysfakcjonuje Cię w ofercie i współpracy z KSW?
– Oferta była nie do odrzucenia, i zwyczajnie ją przyjąłem. Satysfakcjonuje mnie na wszystkich płaszczyznach.

Więc za granicą nadal możesz walczyć, tak?
– Wszystko jest dla mnie OK, ale tylko tyle mogę powiedzieć. Wiem, że wszyscy chcieliby jak najwięcej się dowiedzieć, jednak nie mogę tych kontraktowych szczegółów zdradzać.

Karta KSW była już obsadzona, Twój udział okazał się angażem na ostatnią chwilę. Ostatecznie masz więc walkę na karcie eliminacyjnej. Czy to dla Ciebie jest jakaś różnica?
– Dla mnie nie. Nie liczy się dla mnie to czy walczę pierwszy, ostatni, środkowy, to i tak muszę wyjść, walczyć, dać z siebie wszystko. Dla kogoś kto chce się bić, to nie ma znaczenia jako który w kolejności wyjdzie. Mi też to nie robi różnicy.

Przedstawiono Ci już jakichś kandydatów?
– Czekam na propozycje, zawalczę z każdym.

Czy wybierasz zawodników patrząc np. na medialność przeciwnika i to ile dałaby Ci potencjalna wygrana?
– O tym z kim będę walczył na KSW, decydują włodarze KSW. Wcześniej też nie wybierałem, tylko jeżeli zgadzały się warunki finansowe i dawali mi takiego czy innego przeciwnika, to ja wychodzę do walki. To jest moja robota za którą jestem wynagradzany. Ja nie kalkuluję, że z tym zawalczę bo mi to coś da. Wychodzę i robię swoje, żeby mi ktoś kiedyś nie powiedział, że to do mnie są zawodnicy ściągani, że nabijam sobie rekordy. Walczę też za granicą a trudniej jest walczyć poza domem. W Polsce też jest ciężko, bo jest inna presja i jest inaczej. Ale staram się walczyć wszędzie. Staram się nie przebierać w przeciwnikach.

W naszym podsumowaniu kwartalnym, twój pojedynek z Bakocevicem jest kandydatem na walkę roku.
– Cieszę się, że podobała się fanom MMA. Mam nadzieję, że jeszcze lepsze walki są przede mną i że będziecie mnie oglądać zawsze w najlepszej formie.

Zgodnie z wcześniejszymi doniesieniami, Sasza wystąpi w Ergo Arenie już 17 maja. Jego pojedynek będzie otwierał galę.

Komentarze