Pierwsze słowa zwycięzców po UFC 189: "McGregor vs. Mendes"

12 Lipiec 2015
1
Pierwsze słowa zwycięzców po UFC 189: "McGregor vs. Mendes"

Foto: ufc.com

Foto: ufc.com


Za nami gigantyczna UFC 189 w której chyba po raz pierwszy w historii gal ZUFFY, uczestnik walki wieczoru przybył do hali pod eskortą Policji. Poniżej pierwsze słowa zwycięzców poszczególnych pojedynków, gdzie tym razem całkowicie odwróciły się proporcje i walki z głównej karty całkowicie przyćmiły te z karty wstępnej.

Conor McGregor:

Jestem oszołomiony wsparciem Irlandczyków. Nie ma słów, żebym wyraził jak bardzo jestem wdzięczny swoim fanom. Dla tych, którzy mi kibicują i śledzą moje poczynania, to dlatego wciąż tu jestem i wypełniam swoje medialne zobowiązania. Okrążyłem świat dwukrotnie, najpierw gdy miałem walczyć z Jose a później z Chadem. Spotkało mnie tyle szalonych rzeczy i zwariowanych emocji, więc teraz gdy słyszę ich wsparcie, dosłownie cały się trzęsę.
Jestem tu od pewnego czasu, chroniony przed rywalami preferującymi pewien styl walki. Zostałem obdarzony szansą walki o tytuł, a okazało się, że dostałem mistrzowski pojedynek w stylu przed którym miałem być chroniony. Wiedziałem, że udowodnię ludziom iż jestem prawdziwym fighterem, bez względu na to kto będzie moim rywalem. Udowodniłem tym swój profesjonalizm i jednocześnie chciałbym podziękować swojemu teamowi, rodzinie i wszystkim, którzy są ze mną.
Wszyscy mówili o moim zbijaniu wagi. Nie zrozumcie mnie źle, ścinanie kilogramów jest trudne ale dają pier*olone słowo, że mogę to robić całymi dniami. Wiedziałem, że jak mnie sprowadzi to nic mu nie da, bo wciąż będę tutaj. Jednocześnie byłem świadomy, że moje ciosy go raniły, zwłaszcza te na korpus. Poza tym precyzja moich uderzeń lewą ręką. Nikt nie może ich wytrzymać, to takie oczywiste. Każdy by się złamał i on również pękł.
Wg mnie Jose ucieka. Miałem poważniejsze kontuzje niż obite żebra, gdy szedłem do tej walki, jednak pojawiłem się i dałem swoje wystąpienie. Jeżeli Jose postanowi wrócić, to przysięgam Bogu, jego dzień nadejdzie.

Chad Mendes:

Przede wszystkim dziękuję Conorowi, że zgodził się na zastępstwo na zaledwie dwa tygodnie przed walką. Jestem zupełnie innym zawodnikiem stylistycznie niż Jose Aldo, gość jest po prostu twardy. Ten gość wspiera czynami swoje słowa. Irlandczycy jesteście szaleni i kocham to. Życzyłbym sobie, żebyśmy mieli tego rodzaju wsparcie tutaj. To po prostu niewyobrażalne, że okazujecie swoim sportowcom takie wsparcie. To największa walka w historii UFC i cieszę się, że mogłem przyjść i wziąć w niej udział. To jest coś, czego nie zapomnę nigdy w życiu.
Nie żałuję niczego. Wiedziałem, w końcu zmierzę się z Conorem. To jest UFC i tutaj dostajesz swoje szanse na dzień, tydzień czy dwa przed. Dziękuję Conorowi, jesteś świetny bracie.

Robbie Lawler:

Jestem tak podekscytowany, ponieważ chciałem pokazać wszystkim, że jestem prawdziwym fighterem, który przyszedł walczyć i bez względu na to co się dzieje, cały czas napieram i nokautuję ludzi. Moi trenerzy radzili mi w trakcie pojedynku, żebym zachował spokój, niszczył go kawałek po kawałku, aż w końcu go znokautuję.
W pewnym momencie zamroczył mnie, ale zdołałem się zregenerować i czekałem na mocne uderzenie. Kiedy ktoś wchodzi mi w twarz to go nokautuję. Ostatnie uderzenie to była kumulacja wielu lat nieustannych walk. Jestem mistrzem i zamierzam nim pozostać

Jeremy Stephens:

Hej, jeżeli macie dobre uderzenie prawą i opieracie się mocno na nodze wykrocznej, to kopnę Was, uderzę kolanem, podbródkowym lub spróbuję znokautować. Tak to już jest dzieciaku. Kocham Amerykę ale ci zwariowani fani z Irlandii są niesamowici. Te dwie poprzednie porażki to były zbliżone decyzje. Zrobiłem krok wstecz i popracowałem nad swoją psychiką. Musiałem sięgnąć pamięcią do tych old schoolowych walk, tj. pojedynek z Dos Anjosem. To oczywiście było dawno, ale to wtedy pokonałem go swoim nastawieniem. Teraz mam właściwe myślenie i świetny team.

Gunnar Nelson:

Nad tym (uderzeniami) właśnie pracowaliśmy i po tu przyszedłem. Zwykle dążę do poddania i nie inaczej było tym razem.

Thomas Almeida:

To był naprawdę twardy rywal. Brad to prawdziwy twardziel. Potrzebowałem jedynie trochę czasu i udało mi się z nim poradzić. Ta walka była dla mnie bardzo ważna. On jest weteranem, ale ja przyszedłem tu i zamierzam tutaj zostać na długo. Do tego pojedynku trenowałem sporo jiu jitsu, muay thai, zapasów i byłem gotowy na każdy scenariusz.

Matt Brown:

Jestem bardzo szczęśliwy. Miałem najlepszy obóz przygotowawczy w życiu i jestem w topowej formie. Mam najlepszych trenerów jakich mogłem sobie wymarzyć, gdzie wszystko układa się naprawdę szybko i naprawdę dobrze. Wciąż mam za cel bycie mistrzem, gdyż jeszcze nie porzuciłem tego marzenia. Świetnie jest wrócić tu do Las Vegas, uwielbiam Was i kocham Irlandię.
Pod koniec myślałem sobie, że mam najlepsze łokcie w dywizji… w całym UFC. Wiedziałem, że on też ma niezłe uderzenia łokciem i to będzie bitwa na łokcie. Dzięki Bogu popełnił błąd i udało mi się go trafić. Tim jest cholernie twardy. Mam dla niego mnóstwo szacunku.

Cody Garbrandt:

Na pewno mogłem zawalczyć trochę lepiej. Ale to jest właśnie jedno z tych uczących doświadczeń, jestem przecież wciąż młodym zawodnikiem. Oczywiście cieszę się ze zwycięstwa, a mój rywal zgodnie z oczekiwaniami okazał się twardym przeciwnikiem. Teraz wracam na matę i przygotowuję się do kolejnego pojedynku.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

avatar
 
Photo and Image Files
 
 
 
Audio and Video Files
 
 
 
Other File Types
 
 
 
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Gruby Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gruby
Gość
Gruby
Offline

Wojtku dobra robota i wielkie dzięki za tłumaczenie!