Damian Skarżyński zmotywowany możliwością reprezentowania kraju na IFO Europe 2: Polska vs. Niemcy (+wywiad)

24 Sierpień 2016
0
Damian Skarżyński zmotywowany możliwością reprezentowania kraju na IFO Europe 2: Polska vs. Niemcy (+wywiad)

damian-skarzynski-slugfest4

Przed Wami pierwszy z serii obszernych wywiadów przed polsko niemiecką kartą walk IFO Europe 2 w przygranicznym Frankfurcie nad Odrą. W rozmowie Damian Skarżyński (3-1) opowiedział o wewnętrznych zmianach jakie dokonał na przestrzeni ostatnich miesięcy i motywacji, które zaprocentują 24 września na meczy Polska vs. Niemcy, gdzie zmierzy się z Sebastianem Heilem (4-1).

Walczysz w walce wieczoru, zgadza się? Bo na razie tak jesteś rozpisany.
– Nawet nie wiedziałem. To fajnie. Mnie to różnicy by nie robiło, czy to jest pierwsza walka czy nie, ale to miło.

Co się zmieniło w twojej karierze bo w pewnym momencie przeszedłeś z kategorii ciężkiej na półciężką?
– Podjąłem taką decyzję gdy koledzy mówili mi, że jestem za lekki na ciężką. Rozmawiałem z wieloma osobami. Oni schodzą do 120, ja schodziłem do 105, 106, 107 kg i czułem się za lekki. Szybkościowo byłem dobry ale jak schodziliśmy do parteru to wiadomo, trudno było mi się wyrwać. Jak zbijałem wagę i w półciężkiej się kulałem z półciężkimi, to było coraz lepiej. Jeszcze po zmianie klubu, to tym bardziej Łukasz Bosacki mi powiedział, że nie ma możliwości żebym się bił w ciężkiej. Zostałem więc w kategorii półciężkiej i tak już jest do dzisiaj.

A dlaczego zmieniłeś klub?
– Ponieważ chciałem się rozwijać. Najpierw byłem gościnnie u Łukasza Bosackiego, spodobała mi się jego koncepcja treningowa, wszystko było dopięte na ostatni guzik. Stwierdziłem, że fajnie byłoby z nim współpracować, ma o tym naprawdę duże pojęcie i to było mi potrzebne. A było mi do niego blisko, bo mam tyle samo co do Poznania, gdzie trenowałem wcześniej. Zgodził się i teraz trenuję w MMA Witkowo.

Zrobiłem „research” o Twoim rywalu. Mówi, że bardzo lubi się bić, jest też mistrzem kick boxerskiej federacji i walczył o pas Respect FC. A co Ty wiesz na jego temat i co o nim myślisz?
– Widziałem jego walki. Wiem, że stójkę ma dobrą: low kicki i dobrze kopie high kicki, ale boksersko to na mnie wrażenia nie zrobiło. Wydaje mi się, że biłem się na sparingach z mocniejszymi zawodnikami. Przygotowuje mnie Bartek Kołodziejczak w stójce, który też będzie miał teraz walkę w Czechach. Jest mocnym „stójkowiczem”, mierzył się z czołówką. Nie boję się w tym aspekcie. Nawet to, że walczył o pas. Liczy się po prostu efekt przygotowania i zobaczymy jak to wyjdzie.

A czy zmiana klubu, zmiana wagi miały wpływ na to, że teraz po porażce, masz trzy wygrane z rzędu?
– Tak, na pewno. Po pierwszej porażce byłem strasznie wkurzony. Mój rywal powiedział, że czuł, że po moim kolanie już odpływał i tego sobie wybaczyć nie mogę. Tym bardziej, jak on to powiedział, że brakowało tylko jednego uderzenia. Więc zawziąłem się, zwiększyłem ilość treningów, starałem się poprawić parter tym bardziej, że jeszcze Łukasz Bosacki mnie „gnębi” niemiłosiernie. Przed treningiem jest moim kolegą, a na treningu mnie „gnoi” jak nie wiem kogo i za to mu jestem wdzięczny. Poczułem, że mój parter jest coraz lepszy, większa motywacja, teraz mnie nakręciło dodatkowo gdy usłyszałem, że jest to walka wieczoru. Mam jeszcze miesiąc, podkręcę jeszcze bardziej obroty i będzie spoko. To mnie bardziej motywuje. Nawet jeśli to nie będzie wala wieczoru, to jestem zmotywowany jak najbardziej. To będzie na obczyźnie i reprezentuję Polskę, naprawdę jestem nakręcony. Wszyscy dają mi dodatkowej motywacji, żebym brał się za siebie i tak robię. Wydaje mi się, że ta współpraca, która obecnie trwa, da mi do tej walki najwięcej. Już poprzednio było widać różnicę jak niebo i ziemia, a teraz będzie ją widać jeszcze mocniej.

A co do Frankfurtu, który jest blisko Twojego rodzinnego domu i klubu, to przywieziesz ze sobą jakąś grupę fanów?
– Na razie wszyscy mówią, że przyjdą. W siłowni, w mojej firmie gdzie pracuję, wszyscy mnie wspierają. Ale nie wiadomo jak to potem będzie, jakie decyzje podejmą na ostatnią chwilę i czy powiedzą, że jednak nie mogą bo mieli inne obowiązki. Już się kiedyś tak zdarzyło, że sto osób mówi „przyjdę, przyjdę”, a potem „sorry, nie było mnie bo grałem w FIFĘ”. Będą to będą, ja tam walczę dla siebie, i tak będę wyłączony, widzę wówczas tylko swojego przeciwnika. Jeśli będą to fajnie, jeśli nie to nic się nie stanie. Nie potrzebuję dużego dopingu, żeby walczyć tak jak powinienem.

Kończąc wywiad… powiedz, czy to będzie Twoja pierwsza walka z łokciami? Jesteś fanem tego pomysłu?
– Tak, pierwsza. Tak, jestem fanem tego pomysłu. W poprzednim klubie gdzie trenowałem, byłem zawsze porządnie traktowany łokciami przez cały czas, łokcie nie są mi obce. Kwestia technik łokciami, nie jest więc w stanie mnie zaskoczyć. Wszystkie łokcie, którymi mogłem dostać chyba już dostałem.

Bilety na wrześniową IFO Europe 2, dostępna na Eventim.de.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o