IFO Europe 2: Mariusz Domin nie zamierza ułatwiać zadania Konstantinowi Goette na wrześniowym "Polska kontra Niemcy"

25 Sierpień 2016
0
IFO Europe 2: Mariusz Domin nie zamierza ułatwiać zadania Konstantinowi Goette na wrześniowym "Polska kontra Niemcy"

mariusz-domin-stance

Naszym kolejnym bohaterem przed niemieckim IFO 2 jest Mariusz Domin (3-6), który 24 września będzie bronił honoru naszego kraju w starciu z Konstantinem Goette (5-3). W wywiadzie przeczytacie o typowych problemach dzielenia obowiązków życia rodzinnego między karierę w sportach walki oraz o kolejnym wyzwaniu, które czeka na niego we Frankfurcie nad Odrą.

Powiedz co wiesz na temat przeciwnika?
– Ja nie wiem zbyt wiele, bardziej moi trenerzy to śledzą i trenujemy pod niego. Wiem, że Konstantin dwie walki skończył wykluczeniem przez poddanie. Wiem również, że jest żywiołowy. Na pewno będzie to walka toczona w szybkim tempie.

To Twój styl, że nie oglądasz pojedynków swoich rywali?
– No nie za bardzo. To jest MMA. I tak każdy swoje robi. Czasem wychodzi inaczej niż się nastawisz. To jest dopiero chyba moja druga gala, gdzie mogę konkretnie pod kogoś trenować. Wcześniej zgadzałem się na walki dosłownie z dnia na dzień.

Jesteś starszy o 10 lat od Goette i masz dłuższy staż w sportach walki. To będzie Twój atut?
– W parterze będzie jemu troszkę łatwiej, ale wiadomo, że będę się starał zrobić swoje. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Ja od dziecka robiłem coś z tym sportem, nie obawiam się, jestem przygotowany.

Twój rywal schodzi do 66 kg, Ty również walczyłeś kiedyś w 70 kg, dlaczego zszedłeś?
– Ja normalnie ważę z 68 kg. W 70 kg walczyłem, bo miałem takie propozycje ale na wadze miałem 66 kilo. Jak miałem w grudniu walkę w Lesznie, to szykowałem się na galę 3F na koniec stycznia, a w grudniu dostałem propozycję walki w Lesznie w 70 kilo. No i na wadze miałem chyba 66,2 i z taką niedowagą nieraz szedłem. Zgadzałem się po prostu. Ja trenowałem kick boxing, judo, i nie miałem od tak propozycji walk. A jak coś się pojawiło, to się chwyta człowiek żeby powalczyć.

Przeciętnie walczysz dwa razy do roku, chcesz taką średnią zachować?
– Teraz tak wyszło, szykowałem się na ale miałem kontuzję poważniejszą i musiałem odpuścić, ale żeby nie robić sobie takiej przerwy ze startami to szedłem w K1, żeby coś tam porobić sobie i nie być takim sztywnym. Teraz po półtorej roku wracałem, walczyłem znienacka z Arkadiuszem Medyńskim, no i byłem sztywny, po półtora rocznej przerwie nie byłem po prostu sobą. Dlatego jak jest możliwość, to biorę walki. W marcu szykowałem się na galę King of Kings, szykowałem się i robiłem mocny trening. Wyszło tak, że na treningu chłopak poszedł mi za plecy na tę nogę i poszły więzadła. Musiałem odpuścić.

A jak idzie Ci godzenie życia rodzinnego, pracy i kariery zawodowej?
– Ciężko jest z tym wszystkim, czasu nie ma na nic. Przyjdę z pracy, z dzieckiem się bawię, potem jadę na trening, wracam i z dzieckiem spędzam czas, on idzie spać i dopiero mam czas dla żony. Tak to trenuję normalnie, ale jak tak są te dwa miesiące do walki, to są faktycznie pokrzywdzeni. Mam bardzo wyrozumiałą żonę, to jakoś to godzi.

Mieszkasz 110 km od Frankfurtu nad Odrą, przywieziesz na walkę swoich kibiców?
– Parę osób z klubu przyjedzie, zobaczymy jak to finalnie będzie ale tak, będą.

Bilety na IFO Europe 2 dostępne na www.eventim.de.

Podziel się ze znajomymi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Waszym zdaniem

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o