McSweeney doznał ataku epilepsji w walce z Karolem Bedorfem na KSW 34

03 Luty 2017
https://youtu.be/57H9j44Wy_Y

Minie jeszcze wiele lat, zanim poznamy prawdziwe problemy czyhające na zawodników MMA, więc pamiętajcie o minimum taryfy ulgowej dla Waszych ulubieńców, gdy ci będą dla Was zostawiali w klatce swoje zdrowie. Sporo zdrowia zostawił w Polsce również rok temu James McSweeney, który właśnie ogłosił koniec zawodowej kariery.

W ciekawym video, które niejako jest opowieścią o jego fighterskiej karierze, Brytyjczyk wyjawił informację, że kilka miesięcy temu zdiagnozowano u niego epilepsję, a na wspomnianym KSW 34, gdzie zmierzył się o pas z Karolem Bedorfem, doznał nawet małego ataku.

W marcu walczyłem o mistrzowski tytuł na KSW i podczas pojedynku miałem mini atak padaczki. Czułem już wcześniej, że się zbliża i to naprawdę przerażające uczucie podczas walki. Próbowałem się jakoś trzymać na tyle, na ile było to możliwe, ale skończyło się zatrzymaniem walki przez sędziego. Właśnie to wydarzenie, nakłoniło mnie do dokładnych badań. Gdy wróciłem do Australii, miałem już nową polisę ubezpieczeniową i wreszcie mogłem przejść badania.

Na początku to w ogóle nie miało mnie powstrzymać przed kontynuowaniem kariery, ale było podejrzenie, że choroba była spowodowana przez guz mózgu lub jakiś problem z moim mózgiem. Po wielu badaniach, skanach wyszło, że mam bliznę za prawym uchem przy mózgu, która wysyła sygnały do lewej strony i gdy dochodziło do ataku, bardzo się pociłem i miałem wrażenia Deja Vu. Jednocześnie czuję się wtedy bardzo źle na żołądku a cała lewa strona zostaje sparaliżowana, gdzie całą energię pochłania zachowania spokoju i łapanie oddechu. Na koniec tracę przytomność i dostaję pełnego ataku padaczki.

W mojej ostatniej walce w Australii, której nie powinienem był w ogóle przyjmować, jednak bałem się że zbliża się dzień w którym nie będę mógł już walczyć. Miałem dobrą okazję, więc zebrałem obóz przygotowawczy i zrobiłem pojedynek. Po pierwszej minucie czułem, że pali mnie lewe oko i zacząłem widzieć dziwne białe punkty i raziło mnie światło. W pewnym momencie pod klatką, próbowałem przecierać oko i mrugać, licząc że odzyskam sprawne widzenie. Było jednak coraz gorzej.

W pewnym momencie walki z jakiegoś powodu padłem na plecy, patrzyłem w górę i nie mogłem w ogóle dostrzec mojego rywala. Nie mogłem się rozglądać ani na lewo, ani na prawo i coś mi podpowiedziało, że jeżeli wstanę, to rywal znokautuje mnie do nieprzytomności.

Gdy na koniec rundy wróciłem do narożnika, poinformowałem ich że nie widzę na oko. Lekarz zapytał czy mogę kontynuować, ale nie potrafiłem odpowiedzieć już na to pytanie. Narożnik mówił mi, żebym walczył dalej, robili mi testy palcami na wizję ale nadal nie widziałem. Ogłosili zwycięstwo mojego przeciwnika.

James McSweeney oficjalnie zakończył karierę z rekordem 15-15 i dalej będzie się już skupiał m. in. na rozwoju swojej organizacji Legend MMA i własnego gymu.

Tagi

Komentarze

  • boohmacher

    Nie ciekawa sytuacja. Myślę ze większość fighterow bagatelizuje skutki przyjmowania ciosów i mało kto myśli jakie mogę być tego konsekwencje.

  • Zawodnik32

    James w porzo gościu. Powodzenia i zdrowia !

  • K.

    Wszystko fajnie wspolczucia itd ale…
    Sam mam epilepsje od okolo 20 lat i wiem ze ataki nie daja o sobie znac ze sie pojawia, nie wiem jak mogl czuc ze sie zbliza?wiem ze jest wiele odmian ale poki co nie spotkalem sie z tym ze ktos czuje nadchodzacy atak dlatego probuja zrobic specjalne opaski dla epileptykow dahace sygnal itd…wiec albo male zmyslonko poszlo panie james albo to nie padaczka
    Tak czy inaczej powrotu do zdrowia;)