Luke Rockhold otrzymał propozycję walki z Gegardem Mousasim na lipcowym UFC

08 Maj 2017
Luke Rockhold otrzymał propozycję walki z Gegardem Mousasim na lipcowym UFC

Na trwającym właśnie The MMA Hour, Luke Rockhold dołączył do grupy fighterów, wyrażających frustrację po zmianie polityki UFC i następującymi po sobie wydarzeniami, które rozbijają każdą dywizję po kolei.

To jest absolutny brak motywacji. Chcę walczyć, ale nie ma celu, nie widać żadnego światła w tunelu.

Kategoria średnia UFC jest obecnie gorąca. Mamy mnóstwo interesujących, potencjalnych zestawień ale nikt nie zmusza naszego mistrza do pracy. Czy oni naprawdę zamierzają czekać do października, żeby zrobić to zestawienie z GSP? To jakiż żart, firma obecnie bardzo na tym traci. To co udało im się zbudować przez lata, teraz stało się spektaklem, starciem freaków.

Po analizie statusu każdego z potencjalnych pretendentów, Luke nie miał oporów aby wyjawić na wizji aktualne propozycje „matchmakera” względem jego osoby. Jest jednak ważny szczegół tej opowieści, który powstrzymuje go od złożenia podpisu.

Zaoferowali mi walkę z Gegardem Mousasi, który nawet nie ma teraz kontraktu z UFC. Więc technicznie podpisałbym umowę na walkę z kimś, kto nie jest zatrudniony w firmie. Mousasi to póki co jedyny zawodnik na drodze do pasa, który faktycznie mówi o jakiś pojedynkach. Widzę co oni robią, kombinują żeby być może podpisać go za mniejsze pieniądze. Wiem jak to funkcjonuje. Jak zmuszą mistrza, żeby zaczął pracować to chętnie sam zawalczę. Póki co tego nie potrzebuję, buduję dom. Oczywiście chcę walczyć, ale muszą wyprostować to gówno, niech coś się stanie.

Rockhold ma na to nawet potencjalne rozwiązanie zastępcze, a jeżeli nie, to w grę wchodzi bardziej agresywny plan B.

Mogliby chociaż rzucić tymczasowy pas, skoro mistrz zawalczy może z jednym pretendentem na dwa lata. Po co być mistrzem? Nie ma celu pozostać ani w tej dywizji, ani w firmie. Jeżeli chodzi tylko o pojedynki za duże pieniądze, mogę równie dobrze odejść i zrobić to gdzie indziej. Pieniądze można teraz zarobić również poza UFC. Zaproponowałem walkę w ciężkiej, nawet w półciężkiej.

Temat walki poza UFC, jest ostatnio bardzo modny i zdecydowanie na rękę konkurencyjnym organizacjom, które mają ułatwione zadanie. Niebawem przekonamy się jak na stagnację w poszczególnych kategoriach zareagują inni „wielcy” w federacji.

Komentarze

  • Primo

    Problem polega glownie na tym , ze nie ma solidarnosci miedzy zawodnikami i dlatego sie ich nie szanuje . Co z tego , ze co niektorzy glosno mowia o problemach czy to z Reebokiem czy z aktualna strategia firmy skoro nic z tym nie zrobili. A nie zrobili bo nie ma jednosci . Wiekszosc sie boi podjac jakakolwiek walke z korporacja i nie ma sie tez co dziwic , dlatego jest jak jest . Mam nadzieje , ze pewnego dnia dojdzie do tego , ze fighterzy zaczna , albo zmienia federacje , albo wywalcza korzystne dla siebie warunki(poprzez jakakolwiek reprezentacje , ktora bedzie walczyla w ich imieniu) bo to oni i fani (konsumenci) stanowia wiekszosc a korporacje jak UFC sa tylko posrednikiem , ktory dostarcza produkt w postaci gal do nas konsumentow. PIENIADZ RZADZI i to chyba tyle w temacie.

  • boohmacher

    Obecna polityka UFC moze sie wielu nie podobac ale organizacja ma pewnie teraz znacznie wieksze zyski niz wczesniej i raczej mozna zapomniec o starych czasach w ktorych wystarczylo wygrywac zeby bic sie o pas.