Cormier walczy dalej, choć wciąż ma luki w pamięci po nokaucie w rewanżu z Jonesem

15 Sierpień 2017
Cormier walczy dalej, choć wciąż ma luki w pamięci po nokaucie w rewanżu z Jonesem
foto.: mmajunkie.com

We wczorajszym The MMA Hour, były mistrz Daniel Cormier wreszcie przełamał ciszę po dwóch tygodniach bez komentarza po rewanżu z Jonem Jonesem. Ciężko jest jednak opowiedzieć o czymś, czego się nie pamięta:

Nawet nie wiem co się stało. Będę szczery, wciąż brakuje pewnego okresu czasu wspomnieć z tamtych wydarzeń. Nie pamiętam tego w ogóle, nie pamiętam tego że byłem w oktagonie, tego że płakałem, że przytulałem się do trenera. Na zapleczu mówili mi, że muszę jechać do szpitala a ja pytałem „dlaczego?” Wciąż brakuje mi przynajmniej 10 minut z tamtych wydarzeń. Rozmawiałem z Daną White i przepraszałem go, że go odepchnąłem. Ktoś powiedział, że to zrobiłem a ja zapytałem „serio?” Będąc w oktagonie nie wiedziałem co się stało i chyba dopiero jak zobaczyłem replay, rozpłakałem się.

Od najbardziej oczekiwanego rewanżu w tym roku wiele się wydarzyło i padło sporo pochlebnych słów z ust jego pogromcy. Co to oznacza dla DC?

Nie przykładałem do tego uwagi, bo koncentrowałem się głównie na sobie i swojej rodzinie. Nie wiem co się stanie z Jonesem i jak potoczą się jego losy. Nie chcę na razie wypowiadać się na ten temat. Te wszystkie złe wydarzenia i słowa, które zostały wypowiedziane… to byłoby nierealne, żeby po prostu tak zniknęło i przestało mieć znaczenie, ale w sensie wspólnej koegzystencji w tym sporcie, gdzie w swojej pracy muszę widzieć i przebywać koło Jona, dlatego muszę pozostać profesjonalistą.

Nigdy nie kwestionowałem jego umiejętności. Jest fantastycznym zawodnikiem. Teraz, kiedy znowu ma pas, być może sobie wreszcie poradzi. Życzę mu jak najlepiej.

Na koniec to co najważniejsze, czyli kwestia potencjalnego powrotu w sytuacji, gdy Cormier dosłownie wyczyścił dywizję półciężką, poza jednym człowiekiem.

Tak, dlaczego miałbym przestać walczyć? Wciąż czuję, że kocham współzawodnictwo bardziej niż cokolwiek innego. To jest coś co mnie napędza i gdy mi tego brakuje, mizernieję.  Uwielbiam być w tym środowisku. Nie tylko będę walczył dalej, ale wierzę iż kiedyś ponownie ja i Jon spotkamy się w oktagonie ponownie.

Komentarze

  • Primo

    Krzysztof Soszynski jest najlepszym przykladem fightera , jezeli chodzi o uszkodzenia mozgu po KO (W jego przypadku trwale).