Michał Pasternak zakończył współpracę z Mirosławem Oknińskim po przegranej w Makau

07 Sierpień 2017
Michał Pasternak zakończył współpracę z Mirosławem Oknińskim po przegranej w Makau
foto.: onefc.com

Coś się zaczyna i coś się kończy. Lata współpracy pomiędzy niepokonanym w PLMMA Michałem Pasternakiem, a jej organizatorem i trenerem Mirosławem Oknińskim nie poszły w las, ale dalsza współpraca została na dziś dzień wykluczona. Po sobotniej jednogłośnej przegranej w Makau, reprezentant Pińczowa ogłosił za pośrednictwem portalu www.mmania.pl, że musi szukać nowego „head coacha”. W porannej rozmowie z MMAnews.pl, na pytanie o kulisy pojedynku, odpowiedział:

Czuję się normalnie, ale jestem zmęczony, niewyspany. Wracałem z przerwami 3 godzinny lot, przerwa, 5 godzin lotu i 9 do Warszawy. Co dalej z moją karierą w One Championship? Nie wiem, od tego są managerowie żeby rozmawiali w moim imieniu. Wiem, że mam jeszcze jedną walkę na kontrakcie. Nie jestem z tych zawodników, którzy będą o nią błagali ale oczywiście chcę walczyć jak najczęściej. Może nawet gdzieś w Polsce.

W kwestii zakończonej współpracy z trenerem Oknińskim, który z powodów osobistych nie mógł z nim lecieć do Chin, Michał nie krył zawodu takim obrotem sprawy:

Muszę poszukać trenera i klubu. Jestem w stanie zrozumieć do tej walki trenera, który ma swoje problemy. Przez to całe zamieszanie z odwołaniem jego udziału na ostatnią chwilę, byłem rozbity psychicznie. Potrzebuję kogoś kto stanie w moim narożniku i teraz na szybko wziąłem kogoś kto mówił tylko po angielsku, więc komunikacja była utrudniona, choć ta osoba i tak całkiem dobrze się sprawdziła. Nie wiem co by było gdyby Mirosław Okniński był ze mną w narożniku. Narożnik jest właśnie od tego, żeby doradzać z boku. Nie chce mówić, że przegrałem przez nieobecność Mirka, bo przegrałem gdyż byłem słabszy. Takie miałem wtedy umiejętności. Na pewno byłoby mi jednak łatwiej z trenerem w narożniku, bo nie wiedziałem co dokładnie mam robić w klatce.

Przez lata świetnie nam się układało, ale teraz trochę rozumiem słowa Marcina Naruszczki. Gdzieś po drodze przestał się tak mocno nami zajmować. Mam do trenera ogromny szacunek. Nie byłem nigdy wybitnym fighterem, dzięki niemu dostałem się do One Championship i zrobiłem postęp jako zawodnik. Rzuciłem wszystko na jedną kartę, bo przez sport nie mogłem pracować, chciałem walczyć i teraz muszę podjąć ważną decyzję. Gdyby nie moi znajomi sponsorzy, którzy byli mnie w stanie wspomóc finansowo w odpowiednim momencie, byłoby jeszcze gorzej.

Co dalej z karierą Michała, który w PLMMA miał niczym nie zakłócony ciąg dwunastu zwycięstw?

Teraz odpoczynek tydzień i dalej trening. Chciałbym walczyć gdzieś w listopadzie. Napiszę do managera i zapytam. Jeżeli nie będzie miał niczego za granicą, to mogę walczyć w Polsce. Na pewno nie w PLMMA, bo nie jestem jeszcze rozliczony za poprzedni pojedynek, a potrzebuję pieniędzy. Nie jestem już sam i nie mam 18 lat, walczę również o utrzymanie rodziny. Najbardziej szkoda mi tej współpracy, bo Mirek zawsze był naszym „powerem” w narożniku. Nie ma jednak co płakać, trzeba zakasać rękawy i zrobić swoje. Wierzę, że to wszystko wyjdzie na dobre.

Komentarze

  • Łukasz „El Jot” Wojno

    Pasternaka widziałbym w jednym teamie z Tyburą, Jankiem i resztą, myślę, że to by była dobra zmiana, o ile S4 utrzyma się bez trenera Jeleniewskiego.