Oskar Piechota przed UFC Gdańsk: „Wszystko w moich rękach, żeby dobrze się pokazać.”

09 Sierpień 2017
Oskar Piechota przed UFC Gdańsk: „Wszystko w moich rękach, żeby dobrze się pokazać.”
foto.: cage warriors

Korzystając z okazji ogłoszenia kontraktu z UFC, porozmawialiśmy o wszystkim co istotne w przypadku Oskara Piechoty, który 21 października zmierzy się w Gdańsku z Jonathanem Wilsonem.

Jeden z kolejnych celów, jakim było dostanie się do UFC, został przeze mnie osiągnięty. Jeżeli miałbym się pokusić o zapowiedzi i komentarze co dalej, to wolałbym wypowiedzieć się po walce, ponieważ nie jeden zawodnik się dostał do UFC i tam spotkał go później zimny prysznic i do domu. Na pewno w części jest to już dla mnie spełnienie marzeń i w moich rękach pozostało, aby się tam dobrze pokazać i zawalczyć.

Opcja kontraktu z UFC pojawiła się już dawno temu, trzymając fanów na w emocjonalnym stanie gotowości. Pytanie, od kiedy sprawy przybrały poważny obrót?

Rozmowy o UFC były już przed wygraną na Cage Warrior, to drzwi do oktagonu miały być dla mnie otwarte. Wiadomo jednak, że dopóki niczego nie ma na piśmie, to nie można się było za bardzo wychylać. Była to więc swego rodzaju presja, że muszę zwyciężyć, aby się dostać do UFC.

Dwie przegrane w trzech pojedynkach, rokuje bardzo dobrze dla „Imadła”, choć należy wziąć uwagę, że w UFC nie ma słabych zawodników. Zwłaszcza dla Piechoty, który zawsze okazywał szacunek swoim przeciwnikom:

Szczerze mówiąc, to nie zdążyłem jeszcze sprawdzić rywala, ale pewnie zrobili to trenerzy. Jakąś jedną lub dwie walki widziałem, ale resztą zajmą się trenerzy. Wiem na pewno, że jest wyższy i większy, bo schodzi z kategorii 93 kilogramy, ale w kwestii stylu to jeszcze nie mam jakiegoś większego obrazu jego osoby.

Całość była zainscenizowana również z pomocą Cage Warriors, które od pewnego czasu jest nieoficjalną przepustką za ocean:

Cage Warriors podchodzi do całego pomysłu bardzo pozytywnie. Oni się cieszą, gdy ktoś trafia od nich do UFC, bo dla nich to jest duża reklama. Poza tym mają dobry kontakt z UFC przez sam fakt, że ich gale lecą na Fight Passie, a organizacja mocno patrzy na zawodników którzy tam walczą i wygrywają. Dlatego pas nie miał ostatnio właściciela, bo jego posiadacz trafiała od razu do UFC.

Pozostaje jeden drobny szczegół:

No niestety repliki pasa Cage Warriors nie mam, ale manager Paweł Kowalik obiecał, że mi taką załatwi.